27.05.2010 19:31

Autor: Gosia

Dyskoteka dla wrażliwej młodzieży, czyli Xiu Xiu w Powiększeniu

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


xiu-xiu-4.jpg Dyskoteka dla wrażliwej młodzieży, czyli Xiu Xiu w Powiększeniu

Maj pogodą nas nie rozpieszcza. Nadrabia to na szczęście koncertami. Jeśli jedno nie może obejść się bez drugiego, to jak dla mnie, może padać cały czas.

Choć tak naprawdę to bardziej rozpieszcza nas warszawski klub Powiększenie, który funduje nam wyśmienite koncerty – jeden po drugim, nie dając nawet chwili na głębszy oddech. Ostatnim smakowitym kąskiem zaserwowanym przez szefa kuchni był amerykański (w tym momencie) duet Xiu Xiu. O tym, że Xiu Xiu grają szeroko pojętą muzykę eksperymentalno-elektroniczną chyba nikomu mówić nie muszę, ale o tym, jak bardzo dziwaczna i pokręcona jest to muzyka poczuć można dopiero na koncercie. Nie wiem, może jestem wyjątkiem, ale z ręką na sercu przyznaję, że ja geniuszu twórczości Jamiego Stewarta doznałam dopiero stojąc niecałe pół metra od głośnika i patrząc na emocje rysujące się na jego twarzy (i nie tylko). No właśnie, geniuszu? Nie mogłam uwolnić się od pytania czy to co słyszę to chaos czy precyzyjnie zaplanowany twór, a jego twórca to szaleniec czy geniusz? Ale to chyba wypadkowa obu, czyż nie?

Do samego koncertu przechodząc, to w poniedziałkowy wieczór Jamie i Angela pojawili się w Powiększeniu, aby promować najnowszy swój krążek, jednak z tego albumu pojawiły się 4 (jeśli pamięć mnie nie myli) utwory, w tym największe ‘hity’ – “Gray Death”, “Chocolate Makes You Happy” i tytułowy “Dear God, I Hate Myself”. Potencjalny niedosyt wynagrodzili twórczością z poprzednich płyt przearanżowanych lekko w duchu płyty ostatniej. Otrzymaliśmy w ten sposób dyskotekę dla wrażliwej młodzieży i mimo, że spodziewałam się występu trochę bardziej mrocznego, narzekać nie mogę, bo w zamian otrzymałam prawie godzinę prawdziwych emocji. Słychać było je w muzyce, widać na twarzy Jamiego oraz…w ruchach jego stóp (w oszałamiających różowych skarpetkach). Tak wiem, to dziwne zboczenie, ale od jakiegoś czasu bardzo lubię obserwować nogi muzyków na scenie. W końcu podskoki, uginanie kolan, wspinanie na palce czy nerwowe tupanie piętą może czasem więcej powiedzieć od wyrazu twarzy. To taka ekspresja emocji na poziomie gruntu i do tego ekspresja, którą, mam wrażenie, trudniej zafałszować. Choć przyznać trzeba, że w przypadku Jamiego, to stopy, twarz, całe ciało jak i głos świetnie pokazywały, co siedzi w jego głowie. Ale mam wrażenie, że umniejszam tu rolę Angeli Sao – drugiej połowy duetu, która, przez większość koncertu bez uśmiechu odgrywała skomplikowane partie klawiszy, gongów, piszczałek, gwizdków, rurek i kieszonkowej wersji Nintendo. Precyzyjna w każdym calu, nawet w momentach, kiedy w klawisze uderzała zupełnie na oślep. To niesamowite, że nadal zadziwia mnie, jak szerokie instrumentarium można otrzymać z na pozór nieprzydatnych rzeczy. Oni na to wpadli, ale jest to zespół, który jako element promocji sprzedaje zdjęcia mniej lub bardziej przypadkowych rzeczy (typu bankomat) lub ludzi (jak np. dziewczyna z odkrytym brzuchem) wykonane prostym aparatem kompaktowym. W sumie, adekwatne do zespołu i muzyki – genialne!

Gosia Lewandowska

xiu-xiu-13.jpg




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.