13.12.2010 23:13

Autor: marcin

DVA – “HU”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


dva___hu.jpg DVA – “HU”
Indies Scope / 2010

Czesi to Indianie Europy.

Czesi, jak powszechnie wiadomo, są narodem ekscentrycznym. DVA – małżeństwo Bára Kratochvílová i Jan Kratochvíl  przenoszą nas do teatru absurdu. Zespół zadebiutował w 2008 roku, wydając rewelacyjny  album “Fonók”, nawiązujący do awangardowego weird folku. Na płycie wprowadzono sztuczny język, związany z koncepcją  “folkloru nieistniejących narodów”.

Ich trzeci album, noszący dźwięczną nazwę “HU” przywraca na myśl egipskie bóstwo, jednakże w języku pary oznacza on symboliczną pierwszą sylabę wypowiedzianą przez człowieka. DVA chcieli uatrakcyjnić swoją wizję freak-folku, używając fikcyjnego języka przypominającego połączenie esperanto z pierwiastkiem ugrofińskim. Ich bronią są zabawne eksperymenty, pętle pulsujących dźwięków  i beatbox zapisany w ściśle analogowy sposób. DVA na swojej najnowszej płycie zamienili się  w “łowców dźwięków”. Ślady które trafiły na płytę nagrali w letniskowym domku na czeskiej wsi. Dzięki temu “HU” oddycha leśnym powietrzem i łąką, a wokal Báry przywołuje na myśl głos pastereczki, wracającej z kwitnącej łąki. Stąd także odgłosy pasących się w oddali krów, dźwięki samolotów, czy sąsiada-pszczelarza, grającego na 150 letniej trąbce. Bardzo duży wpływ na muzykę DVA miał także wyjazd na tropikalna wyspę Reunion, gdzie powstało wiele sampli (w tym jeden inspirowany Animal Collective).

Kontrastowe zestawienie wsi i wyspy słychać w kawałkach “Huhu” i “Uhuh”. Pierwszy swoimi skocznymi nutkami przenosi nas do centrum lasu, w tle ukazując odgłosy leśnego runa, natomiast drugi rozpoczyna się od dźwięków, wydawanych przez egzotyczne papugi. Dopiero później stopniowo dochodzi wokal. Dżungla odzwierciedlona jest też w czwartym z kolei kawałku – “Tropical Animal”. Na uwagę zasługuje także “Tihop”, rozpoczynający się od dźwięków dzwoneczków, by dalej, ni stąd ni zowąd, przejść w beatboxowy trip hop, okraszony słodkim głosem. W “Baltik” można natomiast zauważyć melancholijne dźwięki, na tle których wokal Báry przypomina głos Edith Piaf.

Ta elektro-akustyczna mieszanka to tęsknota do krajów z wyobraźni. Każda piosenka zaprasza w zupełnie inną podróż – czy to na podwórko, czy poprzez galaktyki. Bára i Jan są “kosmitami” sceny muzycznej.

Karolina Karnacewicz

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (10 głosów, średnio: 7,60 / 10)


Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.