15.03.2009 23:05

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Drivealone – “Thirty Heart Attacks A Day”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


drivealone-thirty-heart-attacks-a-day.jpg Drivealone – “Thirty Heart Attacks A Day”

Muchy potrafię określić jednym słowem: fajne. Mnie “Terroromans” ani grzał, ani ziębił. Gdy dowiedziałem się o Drivealone, eksperymentalnym solowym projekcie Piotra Maciejewskiego, miałem do niego cokolwiek ambiwalentne nastawienie – aprobata dla takich projektów na rodzimej scenie mieszała się z obawami związanymi z ambitnym zamiarem.

Nie podobało mi się to, co usłyszałem na koncie MySpace Piotra Maciejewskiego kilka miesięcy temu. Wszystkie kawałki wydawały mi się jakieś takie bez ładu i składu. Z tym większą rezerwą zabrałem się za słuchanie efektu finalnego. Diabeł jednak okazał się nie taki straszny, jak go sobie malowałem i właściwy longplay bardziej przypadł mi do gustu niż myspace’owe nagrania. Fakt, można narzekać, że taka płyta jak “Thirty Heart Attacks A Day” powinna wyjść w naszym kraju już dawno. Ale z drugiej strony każde wydawnictwo tego rodzaju zwiększa ogólny optymizm co do formy naszego rynku muzycznego.

Fajerwerków i wodotrysków nie ma. Jest za to produkcja na dobrym poziomie i szerokie instrumentarium elegancko urozmaicające całość. Fortepian, rozmaite efekty gitarowe, smyczki – słychać, że materiał był długo dopieszczany i starano się z niego sporo wyciągnąć. Cieszą również teksty w języku Wyspiarzy nie straszące prostotą, jak to często u nas bywa. Maciejewski w roli twórcy anglojęzycznych piosenek wypada naturalnie i przekonywująco.

Na albumie znajduje się wszystko, co porządny, alternatywno-rockowy album zawierać powinien. Jest ładna gitarowa melodia w “Be A Solider”, zabawa samplami w “Death Of A Discus Thrower” (dźwięk szklanych butelek wyrzucanych do śmietnika), jest też lekko shoegaze’owe “The Sickening”. Najciekawszym utworem z całego zestawu wydaje się elektroniczne “Random Guilt Generator”, przypominające brzemieniem dokonania Röyksopp. Wszystkie utwory trochę zlewają się razem, jednak zrzucam to na karb spójnego zamysłu i nie zaliczałbym tego jako wadę

No i wyszło w sumie na to, że Drivealone zrobił na mnie większe wrażenie niż Muchy. Pewnie wynika to z faktu, że bardziej przemawia do mnie melancholia niż wesołe i skoczne piosenki. “Thirty Heart Attacks A Day” to solidnie wykonana robota, która potrafi przynieść sporą dozę satysfakcji słuchaczowi. Lubujący się w post-rockowych, zabarwionych elektroniką klimatach powinni ten album sprawdzić.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (36 głosów, średnio: 6,50 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.