30.11.2008 13:49

Autor: sendar

Dom Cudów – “Kiedy rozum śpi”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


dom-cudaw.jpg Nocne granie

Powiedziałem kiedyś, że trip-hop w Polsce leży. I jak na złość po raz kolejny odkrywam album, który zmusza mnie do zmiany zdania. I to pomimo tego, że sklasyfikowanie Domu Cudów w tym gatunku jest tylko bliskie prawdy, bo stykamy się tu i z ambientem, i z funkiem, i z wpływami etnicznymi. Podsumowując: bardzo ciekawa i mroczna mieszanina made in Poland.

Formację tworzą Paweł (Wizi) Wizimirski, Janusz (Jano) Majcherek i Asia Zemanek. Cała trójka to muzycy z kilkuletnim doświadczeniem, a Dom Cudów nie jest ich pierwszym projektem. Jak sami przyznają, ich utwory są wypadkową ich personalnych upodobań muzycznych i osobowości. Dlatego album “Kiedy rozum śpi” jest taki zróżnicowany – każde z nich wniosło do niego swoją cząstkę. I przyznaję, słychać w całości metafizyczną nutkę… Osobisty charakter utworom dodają teksty Asi, po których można odnieść wrażenie, że pisała je osoba frustrująco i nieszczęśliwie zakochana. Brak tu jednak romantycznych uniesień, a te krótkie, proste zdania to raczej rezultat nocnych przemyśleń (a przynajmniej takie mam odczucia).

Przejdźmy jednak do samej muzyki, bo ona tu jest najważniejsza. Cała płyta wypełniona jest elektroniką. Klasyfikacja gatunkowa jest jednak bardzo ciężka: trip-hop, ambient, click-electro  z dodatkiem etnicznych inspiracji (do których sami twórcy jednak nigdzie się nie przyznają). Wszystko to tworzy nocny, mroczny klimat, w który bardzo łatwo się zanurzyć i po prostu słuchać. Bardzo ciekawe to w sumie połączenie – mrok i miłość (teksty). Takie pozycje jak “Wszystko będzie dobrze”, “Nicość”, “Dużo słów” to brzmienia, które długo pozostają w pamięci. Największym smaczkiem jest za to utwór “Byle za jakiego” – w jakim ja szoku byłem, jak usłyszałem folk na krążku z półki trip-hop! Więcej takich motywów proszę! Żeby jednak tak słodko nie było, to odrobina krytyki: po co na tym albumie piosenka “Nie pytaj mnie o jutro” to ja nie mam pojęcia. Nie chodzi o to, że jest słaba, zwyczajnie nijak do reszty utworów nie pasuje (z mroku wyskakuje nagle kawałek raczej popowy, plus ten męski wokal…) – to burzy spójność albumu.

Album więc z czystym sumieniem polecam. Nie jest to na pewno dzieło wybitne, jednak przy zaznaczeniu, że to debiut formacji, to naprawdę nie można narzekać. Na koniec jeszcze uzupełnię, że krążek został nagrany w 2006 roku i że jest dostępny całkowicie legalnie i za darmo w sieci (linki poniżej) – można zatem łatwo się z nim zapoznać.

Marcin Szczepanek 

wyszperaj coś więcej ▼

 

 


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (11 głosów, średnio: 7,45 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.