09.10.2008 19:06

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Dokąd zmierzasz, Veno?

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: | |


Dokąd zmierzasz, Veno?

W tym roku w Łodzi byliśmy świadkami przekształcenia się raczej mało znanego Pepsi Vena Festival w wydarzenie muzyczne, w którym biorą udział wielkie gwiazdy. Jeszcze rok temu, mało kto podejrzewał, że w studiu filmowym Toya, będą występować takie zespoły jak Klaxons czy Primal Scream. Jednak parę dni temu stało się to faktem i w końcu mogliśmy się przekonać czy ambicje organizatorów zostały spełnione.

Namnożyło się festiwali muzycznych w naszym kraju. Mimo, że jedne prezentują lepszy poziom, a inne gorszy, wypada się tylko cieszyć, że po wielu latach stagnacji coś się ruszyło. Generalnie, wydarzenia te można podzielić na dwie grupy. Pierwszą tworzą te, które są skierowane do praktycznie wszystkich miłośników dobrej muzyki, ich przykładem jest np. gdyński Open’er. W drugiej grupie znajdują się zaś te, które celują w konkretną grupę ludzi. W tym wypadku można wymienić reaktywowany niedawno Jarocin, czy też Off Festival. Jak na razie dość trudno jest ocenić w jakiego odbiorcę celuje łódzka Vena, która odbyła się w tym roku po raz czwarty. Jak mówią jej twórcy, Pepsi Vena Festiwal za kilka lat ma stać się jednym z największych festiwali muzycznych w Polsce. Skupię się na dokładnej relacji z dnia trzeciego, chyba najbardziej wyczekiwanego przez polską publiczność.

Na początek będzie łyżka, a właściwie beczka dziegciu. Jak przeczytaliście powyżej, to wydarzenie pretenduje do bycia jednym z najwspanialszych tego typu w Polsce. Cóż, jeśli tak ma wyglądać strona organizacyjna, to przed ludźmi robiącymi tę imprezę jest jeszcze bardzo wiele pracy. Dwa stoiska z piwem i napojami na taką ilość publiki? Choć w sumie to i tak nieźle biorąc pod uwagę fakt, że nie zadbano o żadne stoiska z jedzeniem. A nie, przepraszam, można było zjeść sobie wystawną kolację w restauracji, w której dania główne zaczynały się od stawki 30 złotych. Miałem wrażenie, że autentycznie ktoś robi sobie jaja z ludzi, którzy wydali sporo kasy na bilety. Jako zaletę trzeba za to zaliczyć fakt, że ochrona nie przeszukiwała żmudnie publiczności przy wejściu. To znacznie ułatwiło szybkie wchodzenie na teren Veny.

Przyznam, że byłem bardzo ciekaw jak wypadnie konkurs na Grand Prix Veny, bo takie nagrody jak 100 tys. złotych czy ufundowanie teledysku muzycznego to naprawdę coś, o co młodym zespołom naprawdę warto powalczyć. Kiedy jednak zobaczyłem finałową dwunastkę kapel w akcji, poczułem się trochę zażenowany poziomem większości z nich. Nie mam pretensji do zespołów, bo każdy ma prawo tworzyć muzykę z lepszymi lub gorszymi skutkami, lecz do szanownego jury, które dokonało takiej selekcji. Mam nieodparte wrażenie, że skład tego zacnego grona pokrywał się z grupą ludzi, co oceniają i biorą udział w różnych Sopotach czy innych Opolach. Czego to człowiek nie miał okazji zobaczyć. Od ocierającego się o disco-polo Sekretu, przez grający w strasznie oklepany sposób ni to funk, ni to soul The Positive, aż po zespół 13 poziomo, który bardzo by chciał być nowym O.N.A.

Ms. No One

ms-no-one.jpg

Jednak kilka zespołów prezentowało całkiem niezły poziom. Elektroniczny, nieco trip hopowy Ms. No One, lubujące się w rytmach jamajskich Skambomambo i popowy Plastic uratowały honor jury. Ostatecznie, to właśnie Plastic zgarną główną nagrodę 100 tys. złotych. Dobrze się stało, że jakość tego konkursu podratowała nagroda publiczności dla Ms. No One, czyli ufundowanie przez MTV Polska produkcji teledysku. Z kolei tytuł “Talentu Łódzkiego” w pełni zasłużenie trafił do zespołu Pornohagen.

klaxons.jpg Teraz czas na to, co wynagrodziło wszystkie wymienione wcześniej mankamenty. Na szczęście najbardziej zachwyciło to, co zachwycać powinno, czyli główne gwiazdy. Klaxons pojawili się po ponad godzinnej obsuwie, ale mniejsza z tym, bo ich występ był fantastyczny. Pod samą sceną panowała świetna atmosfera, którą tworzyła kolorowa i roztańczona młodzież. 15-latki, które skakały przy takiej muzyce, zamiast przy wakacyjnych hitach Eski, to naprawdę budujący widok ;-). W każdym razie panowie zagrali cały materiał ze swojej debiutanckiej płyty, a także dodatkowo 2 nowe utwory o tytułach “Calm Trees” i “Moonhead”. Jeśli potraktować to jako przedsmak ich nowego materiału, to druga płyta powinna być jeszcze energiczniejsza niż “Myths Of The Near Future”. Muzycy zeszli ze sceny po 50 minutach, a brak spodziewanych bisów pozostawił lekki niedosyt. Ale nie ma co się dziwić, bo po pierwsze obecnie Klaxons nie posiadają więcej materiału, a po drugie to nie oni mieli być głównym daniem tego wieczora.

primal-scream.jpg Dla mnie występ Primal Scream był wielką zagadką. O ile ostatnim albumem “Beautiful Future” wyspiarze udowodnili, że nadal są w dobrej formie twórczej, to pod znakiem zapytania stało, jak sobie radzą na scenie po tylu latach. A poradzili sobie rewelacyjnie. Według mnie zagrali niewiarygodnie równy koncert, trochę lepszy od tego co zaprezentowali Klaxons. Setlista została bardzo dobrze ułożona, bowiem show rozkręcone przez Bobby’iego Gillespie i resztę nie zwolniło ani na moment. Od początku do końca publiczność była karmiona zarówno takimi starymi “przebojami” jak “Accelerator”, “Rocks” czy “Movin’ On Up”, jak i ostatnimi dokonaniami grupy. “Can’t Go Back” i “Beautiful Future” z nowego krążka sprawdziły się równie dobrze, jak dawniejsze kompozycje. Niestety, muzycy na bis nie zagrali dwóch tak upragnionych przez polskich fanów utworów, czyli “Kowalski” i “Loaded”. Tak czy inaczej, to był zapierający dech w piersiach występ.

Organizacyjnie ekipa przygotowująca Venę zawiodła. Na kolejną edycję trzeba przygotować znacznie lepszą logistykę, która będzie w stanie obsłużyć całą festiwalową publikę. Niewiadomą jak na razie jest dla mnie charakter festiwalu. Przydało by się więcej dodatkowych wydarzeń, które miałby miejsce podczas koncertów, tak, aby każdy miał coś do wyboru. Potrzebne jest też zwiększenie liczby koncertów przypadających na jeden dzień festiwalowy. Venie brakuje wyrazistego klimatu, który cechuje chodźby Open’er i Off Festival. Mimo wszystko, najważniejsze jednak jest, że sprawdzili się główni aktorzy wydarzenia, czyli wspaniałe gwiazdy muzyczne. Oby w przyszłości więcej tak wielkich zespołów pojawiało się co roku w Łodzi. Twórcy Pepsi Vena Festiwal 2008 udowodnili, że potrafią sprowadzać głośnych artystów, którzy dają koncerty na najwyższym poziomie. Teraz tylko muszą spiąć to naprawdę obiecujące przedsięwzięcie muzyczne odpowiednią klamrą.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.