20.06.2010 12:32

Autor: marcwandas

Die Antwoord – “$O$”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


die-antwoord-album-cover.jpg Die Antwoord – “$O$”
Interscope Records/2010

Nikt nie wie, o co chodzi.

- Co znaczy “Die Antwoord”?

- “Odpowiedź”.

- Odpowiedź na co?

- Cokolwiek, człowieku.

Tak to już teraz jest. Ludzie zapominają o etykietce “guilty pleasure” i po prostu słuchają tego, co wpada w ucho, podrywa do tańca, sprawia przyjemność. Kicz przestaje istnieć, indie dzieciaki słuchają Lady GaGi, Nergal chodzi za rączkę z Dodą. No bo kto im zabroni? Wstyd już nikomu za nic nie jest. I dobrze.

Wspomniałem o Lady Gadze? No właśnie, jedni kochają, drudzy nienawidzą (szablonowo ujęte, ale tak właśnie jest)… Jednak zarówno żarliwi zwolennicy wykładający pięć stów na jej koncert, jak i ci święcie oburzeni porównaniami do (choćby) Davida Bowiego nie mają do końca pojęcia, o co idzie. Trzeba być ignorantem nieczułym na nowe (choć czy świeże?) zjawiska w popkulturze, żeby nie żywić wobec niej żadnych uczuć. Lecz czy nie o to chodziło?

Równie głupio krytykom muzycznym i słuchaczom robi się przy formułowaniu opinii o Die Antwoord. Bo po pierwszym przesłuchaniu ich albumu wydają się oni… zbyt głupi, żeby cokolwiek o nich myśleć. W ich muzyce gryzie wszystko – od tekstów, przez wokal, kompozycje, po produkcję.  Drugie przesłuchanie oswaja nas z dźwiękami i sprawia, że twórczość zespołu nie jest już kompletnie nie do przyjęcia. Po trzecim zauważamy, że “oni se chyba tutaj tylko jaja robią”. Po czwartym oglądamy teledyski, zaglądamy na stronę internetową (z całkiem porządnymi zdjęciami). Do słuchacza dociera, że może nie chodzi tylko o epatowanie kiczem (i to nawet, kiedy atmosfera gęstnieje i robi się mrocznie), o pokazanie całemu światu “foka” (bo takim przekleństwem rzucają co sekundę członkowie zespołu). Dodatkowo słuchacz może wypatrzeć w tej muzyce całkiem niezłe rave’owe smaczki. I wpaść w zakłopotanie.

Bo jak tutaj wszystko pogodzić? Strona internetowa wygląda całkiem poważnie, podobnie zapewnienia o “reprezentowaniu południowoafrykańskiej kultury”. A muzyka ocieka kiczem. Więc śmiać się z tego? Odbierać jako nihilistyczny, posiłkujący się pastiszem jako bronią bunt przeciwko popkulturze? A może uznać zespół za idiotów, ometkować jako hajp, zapomnieć?

Recenzent nie jest tutaj mądrzejszy od mas i radzi tylko, żeby obserwować uważnie. Bo oni mogą w przyszłości, już całkowicie na poważnie, namieszać. No i, powracając do początku tekstu, po prostu odrzućmy szufladkowanie. Podoba się? – łykajmy w całości. A jakiś klucz do odczytania tego rebusu? Może chodzi o sparodiowanie całego południowoafrykańskiego zła, całej Południowej Afryki, będącej kuriozalną mieszanką obcych sobie kultur, kotłem pełnym gangów, nieczystych interesów, biedy sąsiadującej z luksusem? Odbicie tego wszystkiego w krzywym zwierciadle? Do przemyślenia.

I cóż, tak jak w przypadku Lady G, ich sukcesem jest chyba już to, że cokolwiek o nich myślimy. A, przecież mundial trwa. Więc recenzja wyszła akurat o czasie. Słuchajcie Die Antwoord i strzeżcie się Ninjy!

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Marcel Wandas

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (25 głosów, średnio: 7,72 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.