08.11.2008 01:26

Autor: Sandra Kmieciak

Dick4Dick w Łodzi Kaliskiej

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


dick4dick-06.jpg Dick4Dick w Łodzi Kaliskiej

Koncert Dick4Dick w Łodzi Kaliskiej można by opisać krótko i zwięźle nie popadając w wielosłowie: poprawnie, ale bez rewelacji. Ale ponieważ od wczesnej podstawówki uczą nas, że odpowiada się całym zdaniem, a w dobrym tonie jest swoją opinię uzasadnić, zatem rozwinę tę lapidarną wypowiedź o jeszcze kilka zdań.

Poprawnie, ale bez rewelacji? Czyli jak? Rozłóżmy owo zdanie na czynniki pierwsze. Poprawnie. Dicki zagrali swoje najlepsze kawałki. Poprawnie technicznie, bez większych rażących wpadek. Można było sympatycznie pogibać się na boki albo próbować urządzić w niezbyt przestronnej sali Kaliskiej dzikie pogo. Disco aranże kilku utworów i DJ Maciek rozbawiły publiczność, podobnie jak zabawa kamerką.  Ale. Spójnik wyrażający przeciwieństwo, kontrast lub odmienne treści, łączący zdania współrzędne lub równorzędne części zdania. Bez rewelacji. I tu przechodzimy do sedna. Czegoś mi w tym koncercie zabrakło. Nie doszłam jeszcze do tego co to było i czy ulokowało się po stronie dość powściągliwego zespołu, który teoretycznie próbował nawiązać kontakt z publicznością, ale praktycznie wyglądało to tak, że Dicki sobie, a publiczność sobie. Okrzyki ze strony przybyłych na koncert jakby odbijały się od niewidzialnej ściany ustawionej przed sceną, a do zespołu docierał tylko niewielki ich procent, który komentowany był głównie tylko uśmiechami.

Pierwsza część koncertu skończyła się już po kilku utworach, ale panowie dali się wyciągnąć na “bis”, który trwał drugie tyle i był raczej drugą częścią koncertu niż typowym bisem. Więcej bisów nie było mimo nawoływania zebranych pod sceną. Na chwilę wyszedł tylko gitarzysta-wokalista, włączył sampla, zespół powygłupiał się na zapleczu i na tym koniec. Łódź Kaliska rozpieściła dwoma poprzednimi koncertami (Haydamaky i Masalą) i może stąd ten niedosyt. Za co jeszcze można pochwalić chłopaków z Gdańska? Moim zdaniem za ciekawe wizualizacje. Jest to jednak moje subiektywne zdanie, bo zdaję sobie sprawę z tego, że dla niektórych mogły być zbyt odważne. Ale nazywając się Dick4Dick i grając utwory o takich tytułach jak: “Another Dick”, “Pornographic”, “Open Your Ass” czy “Wet And Dirty” nie mogły być inne. Wydaje mi się jednak, że nazwa imprezy “Dick4Dick Show” była nieco przesadzona. Jako o samym koncercie mogłabym napisać, że był dobry, ale jak na obiecane show, było słabo.

Sandra Kmieciak

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.