25.10.2008 00:18

Autor: Sandra Kmieciak

Dejnarowicz – “Divertimento”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


dejnarowicz-okladka.jpg Dejnarowicz – “Divertimento”

Słowa więzną mi w gardle, kiedy mam napisać kilka słów o takiej płycie jak “Divertimento” Borysa Dejnarowicza. Solowy debiut lidera The Car Is On Fire nie jest najlepszą płytą jakiej słuchałam ostatnio. Nie plasuje się nawet wśród kilku pierwszych miejsc. Powodów jest więcej niż tylko obrót o 180 stopni od muzyki wykonywanej w TCIOF…

Borysa Dejnarowicza uważałam za ciekawą postać na polskim rynku muzycznym, zarówno od strony jego działalności dziennikarskiej jak i muzycznej. Internetowy Porcys przez długi czas był miejscem, w które wsiąkałam na dłużej i chętnie śledziłam pojawiające się tam inteligentne, ale często nieszczędzące artystom cierpkich uwag recenzje. Papierowy Pulp, choć w Łodzi trudno dostępny, też uważam za pismo wyrastające ponad przeciętność. Porównując go do takich łódzkich bezpłatnych gazet dostępnych w pubach, klubach czy kawiarniach jak Slajd czy Aktivist, Pulp wyróżnia się tym, że jego przedmiot zainteresowań jest ściśle sprecyzowany, zamyka się w kręgu muzyki i nie rozmienia na drobne.

Wokalno-gitarowa przygoda Dejnarowicza z The Car Is On Fire w moim skromnym mniemaniu też była całkiem udana. Zespół pojawił się na polskim rynku zanim zalała go fala podobnych brzmień. Dejnarowicz chciał chyba pomóc słuchaczom, żeby za dużo owych brzmień nie nałykali się i nie odbijały się czkawką, zatem wydał “Divertimento”. Fakt, materiał zgromadzony na płycie jest oryginalny, żeby nie powiedzieć specyficzny. Zamyka się w pięciu kompozycjach, które jednak nadrabiają czasem trwania, w wyniku czego i tak spędzamy przy tej płycie 47 minut. Jeżeli w tym czasie gotujemy, robimy pranie czy odkurzamy to pół biedy, gorzej jeśli zasiadamy na kanapie i nastawiamy się na głębokie przeżycia estetyczne.

Już pierwszy utwór, o perwersyjnej nazwie “Part One” po kilku minutach może zmęczyć niemiłosiernie ciągłym powtarzaniem przez wokalistkę, Anię Stanisławską, frazy: “oł, oł, oł, oł” tudzież “ał, ał, ał, ał”. “Part Two” na początku nasunął mi skojarzenia ze skrzypcami Maxa Richtera. Ładny początek, który bardzo, bardzo powoli rozwija się i nabiera tempa, które jednak w pewnym momencie zastyga i utrzymuje się na jednym poziomie. Oczekiwania na efektowny finał nie zostają spełnione, czas zatem przejść do utworu pt. “Part Three”. To samo. Ładne brzmienie skrzypiec (Wojciech Koprowski) i altówki (Sylwia Mróz). Pyk, przeleciało. “Part Four” zaczyna się od cichutkich, delikatnych dzwonków (Miłosz Pękala), które wprowadzają na chwilę bajkową atmosferę. Następnie dołącza do nich fortepian (Miłosz Wośko), który owego wrażenia nie psuje. Gitara akustyczna (Tomasz Krawczyk), skrzypce. Ładnie, pięknie. Saksofon (Sebastian Stanny). 13 minut to jednak za długo na słuchanie w kółko tej samej frazy, tak leniwie i sennie rozwijającej się. “Part Five” nic rewolucyjnego nie wprowadza na zakończenie tego krążka. Przewidywalny i zbyt monotonny. Tak w skrócie można opisać album “Divertimento”. Nu jazz, ambient, minimalizm zbyt zlewają się na tej płycie, żeby wyłowić wśród nich perełkę, która czymś zaskoczy, chociaż jeden utwór przy którym można pomyśleć: “łał”.

W materiale prasowym, jaki dostałam razem z płytą wyczytałam, że: “Dejnarowicz kroczy drogą krętą i wyboistą. Całkiem możliwe, że płyta zostanie odrzucona przez fanów jego dotychczasowych dokonań jako zbyt wysublimowana. Nie sposób też powiedzieć, czy ze swoimi popowymi inklinacjami trafi ona do wyznawców awangardy.” (cyt. Jakub Radkowski). Hmmm, może w tym jest metoda, żeby takim wstrętnym, czepialskim pseudokrytykom jak ja zarzucać brak ogłady muzycznej i tym zamknąć im usta. Ale co ja na to poradzę, że uważam “Divertimento” za płytę słabą i po prostu nudną?

Sandra Kmieciak

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (46 głosów, średnio: 3,89 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.