22.04.2010 23:35

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Deerhoof wystąpił w Warszawie

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: |


deerhoof.jpg Deerhoof wystąpił w Warszawie

Niewysoka Japonka, szalony bębniarz… i koszykówka!

Pierwszym zespołem, który 20 kwietnia wystąpił przed szczelnie wypełnionym publiką warszawskim Powiększeniem, było rodzime Kristen. Koncert zaczął się ze znacznym opóźnieniem,  w konsekwencji czego grupa Michała Bieli zagrała tylko trzy kawałki, trwające łącznie niecałe pół godziny. Pierwsze dwa utwory były swoistym preludium do ostatniej kompozycji, wypełnionej gęstą perkusją, rozedrganą gitarą i krzykiem Bieli rozlegającym się gdzieś obok mikrofonu. Wszystko to razem zrobiło na mnie wielkie wrażenie, wynagradzając krótki czas występu i wyostrzając mój apetyt na nowy materiał Kristen.

Czas tego wieczoru pędził nieubłaganie i tak oto w okolicach 21.30 wyszedł Deerhoof. Mógłbym napisać cztery osobne relacje o występie każdego z członków zespołu, lecz szczególnie makabryczny był perkusista Greg Saunier. Rzeczy, jakie wyprawiał on na swoim minimalistycznym zestawie, wychodzą daleko poza ramy tego, co zazwyczaj przychodzi nam na myśl, gdy widzimy faceta za zestawem bębnów i talerzy. W każdym kawałku dawał on z siebie olbrzymią ilości energii, starając się, aby koncert z minuty na minutę nabierał coraz większej dynamiki. To również on złapał najlepszy kontakt z publicznością, której reakcje świetnie oddają wypowiedziane przez Sauniera słowa: “English is not a universal language, music is not a universal language, “Wooo hooo!” is a universal language!”.

W set liście pojawiły się głównie numery z ostatnich sześciu lat, zaczynając od “Dummy Discards A Heart” z płyty “Apple O’”, kończąc na “The Tears and Music of Love” z wydanego dwa lata temu “Offend Maggie”, a także cztery covery. Gitarzyści John Dieterich i Ed Rodriguez, oraz śpiewająca i grająca na basie Satomi Matsuzaki tryskali na scenie temperamentem i sądząc po ich zachowaniu, bawili się nie gorzej niż publika. Jednym z najbardziej zapadających w pamięć momentów, było wykonanie “Basket Ball Get Your Groove Back”, podczas którego Satomi poruszała się jak w jakimś japońskim i nie ukrywajmy – dla zwykłego europejczyka wręcz psychodelicznym – programie rozrywkowym.

Energia, energia i jeszcze raz energia – to najlepsze podsumowanie koncertu Deerhoofa w stolicy.

Transmisja wideo From Stage do obojrzenia:

Kristen
Deerhoof
Deerhoof cz.2

Krzysztof Kowalczyk

Zobacz więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.