15.02.2011 18:39

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Deerhoof – “Deerhoof vs. Evil”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


deerhoof-vs-evil.jpg Deerhoof – “Deerhoof vs. Evil”
Polyvinyl/2011

Do jedenastu razy sztuka.

Deerhoof jest jednym z tych zespołów, które zdecydowanie lepiej sprawdzają się na żywo niż na płytach. Owszem,  “Apple O’” czy “Milk Man” to bardzo dobre albumy, ale zawsze miałem wrażenie, że Amerykanie nie potrafią nagrać płyty równej od początku do końca. Można to kłaść na karb ich niesamowitej płodności – gdyby wybrać ich najlepsze kawałki i porządnie skompilować, zamiast jedenastu albumów stojących na bardzo różnym poziomie, zapewne dostalibyśmy z sześć znakomitych. Ale dość uszczypliwości, bowiem “Deerhoof vs. Evil” powoduje, że wszystkie powyższe narzekania są już nieaktualne.

Paradoksalnie, problemem grupy było przedobrzanie i upychanie zbyt dużej ilości pomysłów na zbyt małej przestrzeni. Na “Deerhoof vs. Evil” za każdym razem, kiedy człowiek boi się, że ekscentryczność muzyków przysłoni chwytliwość piosenek kwartet wychodzi obronną ręką. Śpiewane po hiszpańsku (?) “Qui Dorm, Només Somia” jest połączeniem tropikalnych klimatów z math rockowymi połamańcami, które momentalnie wchodzi do głowy. Tendencja ta tyczy się praktycznie całego krążka; obojętnie jak bardzo Amerykanie się nie nakombinują, potną, rozerwą, a potem znów posklejają kawałek i tak, koniec końców, wszytko się trzyma przysłowiowej kupy.

Ilu by nie używali stylistyk, cytatów i inspiracji, najtrafniej jest nazwać “Deerhoof vs. Evil” płytą indie popową. Tym razem perkusja Grega Sauniera zostaje zepchnięta trochę do tyłu, a prym wiedzie wokal Satomi Matsuzaki oraz gitar Johna Dietericha i Eda Rodrigueza. Naturalnie, przyniosło to znacznie większy nacisk na melodie, czego kulminacją jest megaprzebojowe, oparte o brzmienie oldschoolowych syntezatorów “Super Duper Rescue Heads!”.

Dla miłośników perkusyjnych szaleństw genialnego Sauniera “Deerhoof vs. Evil” może być zbyt w swojej popowości zanadto wygładzone. Dla całej reszty będzie to prawdopodobnie najlepsza płyta, jaką kiedykolwiek nagrał Deerhoof.

Krzysztof Kowalczyk

Zobacz więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (6 głosów, średnio: 7,83 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.