04.04.2011 09:31

Autor: Mateusz Cudo

Dark Dark Dark – “Wild Go”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


dark-cover.jpg Dark Dark Dark – “Wild Go”
Melodic / 2011

Nowe odkrycie alternatywy, już docenione tej wiosny trasą z Low i The National. Brzmią jak Beirut przepełniony nostalgią teksańczyków z Balmorhei.

Kto miał okazję przypadkowo znaleźć się na koncercie zespołu A Hawk And A Hacksaw na ubiegłorocznej edycji OFF Festivalu, mógł wystraszyć się egzotyki wschodnioeuropejsko – bałkańskiego brzmienia Amerykanów. W tym kontekście muzycy z Dark Dark Dark okażą się na tyle nudni, bo mało zaskakujący i nie aż tak nowatorscy. Ich folk daleki jest też od kierunku, jaki przyjęli powszechnie cenieni Vetiver czy Calexico, którym bliżej do country czy freak-folku. W czym więc tkwi sekret unikalnej twórczości muzyków z Minneapolis? Z pewnością w ich prostocie i skromności, połączonej z niezwykłym talentem do pisania melodramatycznych utworów.

“Wild Go” już niedługo, po prawie roku od pierwotnej daty ukazania się płyty w Stanach, zostanie wydana nakładem ambitnej, niezależnej wytwórni z Manchesteru. W przypadku tak zacnej drugiej płyty wypada jedynie cieszyć się, że będzie on dostępny również w naszej części świata. Pierwsza, mało zauważona “Snow Magic” nie znalazła większego zainteresowania niezależnych mediów. Dopiero zatytułowana przewrotnie EPka “Bright Bright Bright” zebrała na tyle pochlebnych recenzji, że zespół mógł skupić się na dalszej pracy, podążając obraną drogą i nagrać kolejny, przełomowy w ich karierze long-play “Wild Go”. Precyzja i wyczucie w aranżacji, subtelne i osobiste teksty, a nade wszystko odrealniony, marzycielski wokal Marie Invie to główne atuty albumu. Najlepiej obrazuje to utwór “Daydreaming”, który stał się znakiem rozpoznawczym i głównym powodem sukcesu zespołu. Przesiąknięty nostalgią, powracający motyw pianina został idealnie połączony ze śpiewem Marie i chórkami pozostałych. Poruszając ogólną tematykę marzycielstwa ma w sobie zalążki stania się niecodziennym hymnem niszowej muzyki. Urzeka prostotą i precyzją, których wielu mogłoby pozazdrościć. Podobnie skomponowane zostały inne, bardzo nastrojowe utwory jak “Robert”  i tytułowe “Wild Go”, które jednocześnie zamyka cały album.

Jednak brzmienie Dark Dark Dark nie opiera się jedynie na akompaniamencie panina. W bardziej podniosłych momentach na drugi plan wyłaniają się klarnet, skrzypce czy trąbka. Z kolei na bardziej pogodne brzmienie składa się akordeon, którego dominująca obecność wpływa na szybsze tempo w “In Your Dreams” czy “Celebrate”. Jednocześnie pokazuje szerszy wymiar i podkreśla jak różnorodna jest nastrojowość albumu “Wild Go”. Na którym nie zabrakło też i banjo. Tym samym zespół sprawnie żongluje szerokim instrumentarium, które z niezwykłym wyczuciem i wrażliwością dopasowane jest do potrzeb poszczególnych kompozycji, dowodząc swojej własnej, ‘małej’ wirtuozerii. Co ciekawe, Nona Marie Invie nie zdominowała płyty rolą solistki na tyle, aby nie dać wokalnych szans  pozostałym. Słuchając “Right Path” i psychodelicznego “Heavy Heart” można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z zupełnie innym zespołem, pokroju Efterklang czy Merkury Rev. Za sprawą pierwszoplanowych wokali Marshalla LaCounta grupa pokazuje zupełnie inne oblicze, co jest równie ciekawym, choć dość intrygującym doświadczeniem. Warto, żeby więcej zespołów zdało sobie z tego sprawę i nie przyczepiało etykietki wokalisty do jednej z góry wybranej osoby, co stało się bardzo modne ostatnimi czasy. Im więcej aktywności ze strony wszystkich muzyków, tym twórczość barwniejsza i różnorodna. Dark Dark Dark wydając tak wartościowy materiał jak “Wild Go” stali się synonimem tych określeń, oddając ich sens w pełni.

Mateusz Cudo

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (9 głosów, średnio: 7,67 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.