07.05.2009 12:17

Autor: Michał Wieczorek

Crystal Antlers – “Tentacles”

Kategorie: Albumy zagraniczne, OFF recenzje, Recenzje

Wykonawcy:


tentacles-crystal_antlers_480.jpg Crystal Antlers – “Tentacles”

Artur Rojek ma trudne zadanie. Z zalewu rozmaitych, przeważnie przeciętnych zespołów, musi wybrać kilkadziesiąt i sprowadzić je na OFF Festival. W tym roku do tego dość elitarnego grona dołączyli Crystal Antlers, którzy na początku kwietnia wydali swój debiutancki album.

Ich zeszłoroczna EP-ka była naprawdę mocna. Rozimprowizowana, kosmiczna, zanurzona w latach 60., psychodeliczna w najlepszy możliwy sposób. Jednym słowem bomba. Jednak tak dobry materiał nadmuchał straszliwie balon z oczekiwaniami. Balon, który pękł wraz z premierą “Tentacles”.

Nawet nie chodzi o to, że “Tentacles” jest płytą złą. Nie jest dobrą, niektóre momenty wgniatają w ziemię. Jest jednak słabiej niż na EP i ten fakt odsłania najpoważniejszą wadę Crystal Antlers. Otóż, gdy włączyłem tę płytę, pomyślałem: “Comets On Fire”. EP też była naznaczona silnym wpływem CoF, ale materiał był tak dobry, że przesłaniał tę wadę. Tu niestety tak nie jest.

Po kilku przesłuchaniach, zmieniłem zdanie i myślałem raczej: “spokojniejsza, bardziej melodyjna wersja CoF”. I tu pojawił się poważny problem. Jak ocenić taką płytę? Z jednej strony płyty słucha się bardzo dobrze, z drugiej zostawia wrażenie wtórności. Co zatem przeważy w przypadku Crystal Antlers? Przyjemność słuchania czy wtórność? Tym razem wybieram bramkę numer jeden. “Tentacles” to płyta zbyt dobra, by patrzeć na nią tylko przez pryzmat dokonań Comets on Fire. Piosenki wkręcają się w głowę niczym przeboje, choć tylko prawdziwi geniusze odtworzą je z pamięci. Do tego dodajmy, że mają dwie perkusje w składzie. I straszliwie rajcujący materiał, nie wybitny, jak to było w przypadku EP, ale po prostu dający mnóstwo radości ze słuchania. To wszystko wystarcza, by na 40 minut zapomnieć o istnieniu Comets on Fire i dać się porwać Crystal Antlers.

“Tentacles” to idealna pozycja dla osób, które tęsknią za Comets On Fire, którzy trzeci rok już milczą i zanosi się na to, że tak cisza potrwa jeszcze trochę. Tak więc, jeśli jesteś fanem Ethana Millera, posłuchaj ich koniecznie. Jeśli nie, posłuchaj ich koniecznie, bo to naprawdę bardzo fajna płyta.

Michał Wieczorek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (7 głosów, średnio: 7,29 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.