03.12.2010 12:00

Autor: Łukasz Stasiełowicz

Contemporary Noise Sextet w Greifswaldzie – 26.11.2010

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


                               Contemporary Noise Sextet w Greifswaldzie – 26.11.2010

Kolejna propozycja muzyczna w ramach polenmARkT 2010.

Występowali już poza granicami Polski, w Niemczech także. Trema nie była więc zauważalna. Nie brakowało improwizacji, muzyków nie przeraziło nawet pęknięcie struny gitary elektrycznej – z profesjonalną powagą kontynuowali grę. Jeżeli nie podbili Greifswaldu to przynajmniej zyskali nowych miłośników.

Projekt powstał po rozpadzie zespołu Something Like Elvis i porusza się w łagodniejszych obszarach muzycznych. Choć trudno jednoznacznie ich sklasyfikować to określenia “post jazz” czy “nu jazz” pozwalają przynajmniej częściowo wyobrazić sobie, co nas czeka przy kontakcie z twórczością grupy. Przedkoncertowego obrazu dopełniają wykorzystywane instrumenty: klawisze (Kuba Kapsa), trąbka (Wojciech Jachna), saksofon (Tomasz Głazik), gitara elektryczna (Kamil Pater), kontrabas/gitara basowa (Patryk Węcławek) oraz perkusja (Bartosz Kapsa).

Był to kolejny z koncertów spędzonych przez większość publiczności na siedząco. Atoli bardzo przystępne motywy i energia płynąca z  poszczególnych kompozycji przyczyniły się do spontanicznych okrzyków, klaskania i gwizdania. Pojawiły się kompozycje znane z albumów “Unaffected Thought Flow” i “Pig Inside the Gentleman”, ale także te czekające jeszcze na studyjne wydanie. Sala Medienwerkstatt służy organizatorom różnorodnych kulturalnych wydarzeń. Fakt, iż nie jest to miejsce przystosowane wyłącznie do muzycznych występów szybko dało się odczuć. Obrazy wiszące na ścianach oraz okna trzeszczały od wibracji kontrabasu. Jeszcze w trakcie trwania pierwszego utworu uporano się jednak z tym problemem.

Kamil Pater często korzystał z efektów gitarowych, troszcząc się o niepowtarzalny klimat. Swoje umiejętności instrumentalne zaprezentowali także panowie od dętych narzędzi. Jeżeli ktoś z przybyłych po raz pierwszy widział koncert z udziałem tych instrumentów, to uświadomił sobie jak wielkiego wysiłku wymaga to wydawałoby się trywialne dmuchanie. Sekcja rytmiczna zaskakiwała kontraintuicyjnymi pauzami. Natomiast Kuba Kapsa upiększał kompozycje repetytywnymi motywami granymi na klawiszach, czasami nawiązując kontakt ze zgromadzonymi w języku angielskim.

Większość zgromadzonych była zawiedziona jedynie długością koncertu. Na bis zagrano zaledwie jeden kawałek. Słuchacze domagali się większej dawki muzyki krzycząc w zależności od narodowości “bis-bis-bis” albo “Zu-ga-be”. Po żywiołowych wywoływaniach muzycy wrócili, ukłonili się i stwierdzili, że ze względu na transport nie mogą dłużej grać. Nie było co prawda jakiegoś zbiorowego mistycyzmu – muzycy i publiczność nie stali się jednością – ale znaczna część wychodziła z budynku oczarowana. Panowie dopieszczają swoją markę na rynku zagranicznym. Niewątpliwie odwiedzą w przyszłości większa miasta, w których będą mogli przede wszystkim znaleźć więcej fanów. W obecnej, albo jeszcze lepszej, formie nie muszą się martwić o pozytywny odbiór.

Łukasz Stasiełowicz

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Więcej filmów z koncertu tutaj.

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.