23.11.2008 00:59

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Coldplay – “Prospekt’s March”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


prospekts-march.jpg Coldplay – “Prospekt’s March”

Wiadomość o tym, że Coldplay wydaje pod koniec listopada epkę z piosenkami, na które nie starczyło miejsca na “Viva la Vida”, wzbudziła spore kontrowersje wśród fanów. Jedni mówili, że wytwórnia chce po prostu zarobić więcej kasy, z kolei inni byli wielkimi entuzjastami tego pomysłu.

“Prospekt’s March” to 8 kompozycji trwających łącznie prawie pół godziny, więc z ręką na sercu można uznać go za pełnoprawną epkę. Krążek otwiera nowa wersja “Life in Technicolor”, czyli jedynego instrumentalnego utworu z “Viva la Vida”. Różni się ona od pierwotnej długością oraz wprowadzeniem dodatkowego elementu jakim jest wokal. Głos Chrisa Martina emanuje wręcz kapitalną energią, dzięki czemu utwór staje się czymś w rodzaju “Lost!” na dopalaczach. Po chwili następuje gwałtowna zmiana klimatu – “Postcards From Far Away” to piękna, fortepianowa kompozycja przypominająca bardziej twórczość XIX-wiecznych kompozytorów, a niżeli współczesnych muzyków. Niestety, trwa ona tylko niecałe 50 sekund.

Trzecia piosenka stanowi najważniejszy argument za wydaniem tej płyty. Grzechem by było, gdyby “Glass of Water” stało się niczym więcej niż niezauważonym przez nikogo b-sidem. Pojawia się w nim prawdopodobnie jeden z najbardziej chwytliwych refrenów, jakie zdarzyło się Coldplay’owi napisać. Tak wyrazistej perkusji i silnych uderzeń werbla nie słyszeliśmy w twórczości Coldplay od czasów “Politik”.

Nie znam fachowej nazwy hawajskich cymbałków, wytwarzanych z metalowych beczek. Tak czy inaczej to właśnie ten instrument rozbrzmiewa na początku “Rainy Day”, czym zespół udowadnia, że paleta barw, jaką maluje swoją muzykę jest bardzo szeroka. Potwierdza to też zbudowany na smyczkach refren, przypominający w brzmieniu radiowe “Viva la Vida”. Tytułowa piosenka albumu jest bardzo przyjemnym powrotem do łagodnych klimatów z debiutanckiego “Parachutes”. W “Prospekt’s March” delikatna, akustyczna melodia przeplata się z charakterystyczną gitarą elektryczną Jonny’ego Bucklanda, przywołując tęsknotę za dawnymi dokonaniami grupy. W podobnym tonie utrzymane zostało “Now My Feet Won’t Touch the Ground”, w którego przypadku outro zostało urozmaicone sekcją dętą.

Do współpracy nad jednym z utworów Coldplay zaprosił znanego gitarzystę – Jay-Z. Na szczęście okazało się, że nawet jego rapowanie nie może zepsuć tak świetnej kompozycji jak “Lost”. Rezultat nie jest ani męczący, ani zachwycający. Nie do końca rozumiem powód, dla jakiego pojawiło się na tej płycie “Lovers in Japan (Osaka Sun Mix)”, ponieważ ta wersja nie różni się właściwie niczym od oryginału. Można ten zabieg tłumaczyć faktem, że nowy teledysk grupy został nakręcony właśnie do tej piosenki.

“Viva la Vida” był jednym z najlepszych albumów mijającego roku, a “Prospekt’s March EP” jest jego wyśmienitym dopełnieniem. Nie pozostaje mi nic innego jak napisać: Viva la Coldplay!

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (21 głosów, średnio: 6,95 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.