31.03.2015 08:00

Autor: Kuba

Co z tym TIDAL-em?!

Kategorie: Czytelnia, Felietony, POLECAMY, Tylko u nas


Co z tym TIDAL-em?!

Nowy serwis muzyczny właśnie ruszył w Polsce.

Pewnie niedawno zauważyliście, że część wysoko cenionych artystów przyodziała swoje zdjęcia profilowe na kontach stron społecznościowych w jasnoniebieskie barwy, wszystko okraszone hashtagiem #TIDALforALL. Oczywiście, chodzi o TIDAL – nową platformę streamingową, którą założył sam Jay-Z wraz z poparciem kilkunastu światowej klasy (albo popularności) artystów. Są to m.in.: Madonna, Beyonce, Kanye West, Jason Aldean, Daft Punk, Rihanna, Chris Martin, Usher, Nicki Minaj, Jack White, Calvin Harris, Win Butler oraz Regine Chassagne z Arcade Fire, deadmau5, J. Cole i Alicia Keys. Co za tym tak naprawdę idzie? Niedawna konferencja w Nowym Jorku pokazała, że artyści chcą przejęcia kontroli nad tym, co najważniejsze dla nich samych (oraz klientów przy okazji), dlatego stworzyli własną platformę, która ma zrewolucjonizować rynek. Alicia Keys podczas swojej przemowy mówiła o tym, że “mają zamiar przechować muzykę i jest ona dla nich najważniejszą wartością”. Jasne, w to nie wątpimy, ale czym tak naprawdę jest TIDAL? Czy jest on na tyle ciekawy, aby wygryźć bardziej doświadczonych graczy?

Zacznijmy od początku. TIDAL należał do szwedzkiej spółki Aspiro, która posiadała także u siebie popularną w Polsce za sprawą sieci Play platformę WiMP. Jay-Z za pośrednictwem przedsiębiorstwa Project Panther Bidco wykupił Aspiro za niebagatelną sumę 56,2 mln dolarów, dzięki czemu spółka stała się własnością Cartera w marcu. Co za tym idzie, dzisiejszy zmasowany atak artystów był nieprzypadkowy, ponieważ nastąpiło właśnie oficjalne rozpoczęcie działalności platformy w 31 krajach, także w Polsce.

Wyżej możecie zobaczyć 20 minut konferencji prasowej TIDAL-a, gdzie Alicia Keys cytuje Nietzschego, opowiada z wielką emfazą, jak bardzo rewolucyjny jest to produkt, a później wszyscy obecni muzycy podpisują się na magicznej deklaracji w rytm “National Anthem” Radiohead. (Swoją drogą, dyskografia Radiohead na TIDAL nie jest pełna – jest jedynie część, którą posiada EMI, nie zaskoczyło mnie to). Spotkanie na szczycie? Jak najbardziej, choć zdecydowanie wolałbym zobaczyć trochę więcej niż kilka pięknych słów i Madonnę kładącą nogę na stole.

Żarty żartami, ale skupmy się teraz może na samym serwisie. TIDAL, podobnie jak WiMP, możemy subskrybować w dwóch trybach: HIFI i Premium. Pierwszy pozwala nam na streaming muzyki we FLACach, czyli bezstratnym formacie, drugi z nich – na jakość 320kb/s, czyli standard we wszystkich platformach. Cenowo wygląda też nieźle – standardowa wersja kosztuje 19,99/miesiąc, czyli kwotę, jaką zapłacimy za wszystkie obecnie działające platformy. Wersja HIFI to już 39,99 za miesiąc rozkoszowania się bezstratnym dźwiękiem. (W USA za oba warianty zapłacimy  9,99$/19,99$ – w przeliczeniu na peeleny, jest to prawie dwukrotnie więcej). Porównując ze sobą muzykę z obu wariantów, nie usłyszymy tak naprawdę wielkiej różnicy bez odpowiedniego sprzętu. Dlatego wariant HIFI polecam raczej osobom, które są audiofilami i posiadają ku temu oprzyrządowanie. Oprócz tego, że biblioteka TIDAL to 25 milionów utworów, zawiera także 75 tys. klipów wideo w wysokiej jakości. Nie tylko są to teledyski, ale także dodatkowy kontent od samych wykonawców. Na razie nie wygląda to oczywiście na bardzo rozbudowane, ale możemy spodziewać się błyskawicznego rozwoju w najbliższym czasie.

Co zaś kryje sama aplikacja? Jak na razie, TIDAL możemy znaleźć w wersji internetowej na komputery (sam program będzie niedługo do ściągnięcia) oraz wersje mobilną na Androida oraz iOSa. Niestety użytkownicy Windows Phone (na razie) muszą obejść się smakiem. Na wersji web nie skupiłem się tak bardzo, ale od razu można stwierdzić, że minimalizm sprawił, że można poruszać się po serwisie zdecydowanie szybciej niż chociażby na Spotify. Nie jestem pewien, czy chodzi jedynie o funkcjonalność, czy także o obłożenie serwerów (Spotify posiada ok. 60 milionów aktywnych użytkowników). Niemniej jednak interfejs jest bardzo czytelny i pozwala nam łatwo przechodzić między poszczególnymi oknami. Utwory i klipy wczytują się płynnie, nawet w przypadku wersji HIFI.

Ciekawą sprawą w przypadku wersji mobilnej jest wbudowane wyszukiwanie utworów. Sprawdziłem kilka razy, czy działa – oczywiście sprawdzając wcześniej, czy artysta znajduje się w bazie TIDAL. Zgadł za każdym razem, nawet w przypadku artystów mniej znanych jak np. Hum, więc algorytm działa jak najbardziej prawidłowo. Zasada opiera się oczywiście na przytrzymaniu ikony mikrofonu i odczekaniu ok. 15 sekund na otrzymanie wyników, więc działa bardzo intuicyjnie. Oprócz tego sama aplikacja zawiera także takie opcje, jak połączenie konta z tym na Facebooku, czy możliwość scrobblowania przesłuchanych utworów na serwis last.fm. Oczywiście, możemy także zapisać ograniczoną ilość danych na naszym urządzeniu w trybie offline, do której możemy wrócić w przypadku braku połączenia z siecią. Większość z tych udogodnień jest obecna w każdym serwisie streamingowym, więc w tym przypadku nie możemy mówić tutaj o wielkiej rewolucji. Także dodatkowy kontent w postaci edytorskich playlist dodawanych przez wykonawców czy dziennikarzy muzycznych nie jest żadną nowością, tylko standardem. Na szczęście TIDAL wywiązuje się z tego całkiem nieźle. Brakuje wciąż danych z muzyką polską, ale domyślam się, że różnice te zmniejszą się, kiedy w końcu serwis dostanie porządnego kopa.

Reasumując, TIDAL to świetna sprawa, ale wciąż jest to platforma z muzyką, których jest obecnie pełno. Plusem jest wsparcie samych artystów oraz fakt, że jest prowadzona przez artystę, także w jakimś stopniu mogą przychylić ku sobie opinię publiczną. Kolejna sprawa to finanse. Nie mówi się o tym głośno, ale ponoć warunki zapłaty za ilość odtworzeń są trochę lepsze niż np. w przypadku Spotify. Pewnie o dokładnych liczbach dowiemy się za jakiś czas, ale spodziewam się, że opłaca się to artystom zdecydowanie bardziej, skoro Taylor Swift – zagorzała przeciwniczka Spotify, która głośno opuściła serwis, ma w TIDAL większość swojej dyskografii poza najnowszym “1989″. Nie jest to na pewno ostatnia platforma, o której usłyszymy w tym roku, ponieważ wciąż mamy w grze dwójkę dużych graczy: Apple z nową wersją Beats Music, przy której współpracują z Dr Dre i Trentem Reznorem, a także YouTube i Music Key, które obecnie jest w fazie beta dostępnej jedynie na zaproszenie. Jay-Z i TIDAL byli jednak pierwsi, a to jest na pewno ważny czynnik do sukcesu. Mamy coraz więcej platform do słuchania muzyki, które są tak zbieżne do siebie, że ciężko czasem wynaleźć jakąś cechę indywidualną, jest to czysto kwestia gustu. Co wolicie, to już zostawiam Wam, ale TIDAL nie różni się zbyt wiele od dużych graczy, a w tym wypadku to bardzo duży komplement.

Kuba Serafin




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.