03.10.2009 14:02

Autor: Krzysztof Kowalczyk

CO – “Verge”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


co-verge.jpg CO – “Verge”
Qulturap/2009

Mainstream nie jest jedyną drogą dla polskiego wykonawcy, która wiedzie do zyskania estymy za granicą. Celując w pewną niszę również można tego dokonać, na co dowodem jest choćby twórczość CO.

Pierwszy album Maćka Kujawskiego aka CO, “!COMOC” został dostrzeżony i doceniony m.in. przez brytyjskie The Wire. Drugi, właśnie wydany “Verge”, również trafi do konkretnego, bardzo wyrobionego odbiorcy. Tym bardziej, że jego koncepcja nie należy do najlżejszych: oto historia zagubionego człowieka, który dokonuje zabójstwa i aktu kanibalizmu. Zazwyczaj z przedstawiania takich historii są znane zespoły grające ciężką muzykę gitarową, a nie artyści parający się elektroniką.

“O”, jeden z kilku utworów na “Verge”, w których słychać jakikolwiek wokal, jest rapowanym, makabrycznym opisem samego morderstwa. Ze względu na tekst polecam go raczej dla słuchaczy o mocniejszych nerwach. Kolejny w kolejce “Dance In The Pot”, pozostawia nas w podobnych klimatach gatunkowych, przypominając swoją strukturą podkład hip-hopowy.

Lecz jak już napisałem wcześniej, twórczość Kujawskiego to głównie elektroniczny eklektyzm. W “Jar” odnajdziemy mocno zarysowany bit, pomieszany z ambientowymi szumami. Z kolei w  tytułowym “Verge” występuje zniekształcony komputerowo wokal, a ciężka atmosfera przypomina dokonania Aphex Twin. Dzieła Anglika przywołuje również przywołuje na myśl “Coscience”. Wydaje się, że muzyk chce cały czas przesuwać granice i każda zastosowana wcześniej konwencja musi zostać złamana. Taki “Fear” ma klubowy rytm, ale już w “Hell Low” dla odmiany pojawiają się klawisze przypominające smyczki. Najbardziej zaskakujący jest finał. “Raw” jest ni to balladą, ni to utworem rapowanym, w którym akustyczna gitara występuje obok ciężko osadzonego rytmu.

Czym jest “Verge”? Dziwnym eksperymentem z istną voltą stylistyczną czy próbą opowiedzenia drastycznej i strasznej historii? Zapewne jednym i drugim po trochu. Lecz przede wszystkim sztuką wymagającą od słuchacza skupienia i chęci zmierzenia się z czymś nowym. I tutaj zwykłe oceny w stylu “płyta dobra-niedobra” nie zdadzą się na nic.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (13 głosów, średnio: 5,92 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.