29.08.2009 11:36

Autor: Patryk

Citizen Woman There – “Pleasure, Pleasure”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


pleasure-okladka.jpg Citizen Woman There – “Pleasure, Pleasure”
Kuka Records/2009

Śledzący polską scenę muzyczną czekali na ten album dość długo. Zawiedli się czy nie? Na to pytanie ciężko jednoznacznie odpowiedzieć. Citizen Woman There nagrali solidny i bardzo oryginalny album, choć pojawiły się i minusy…

Niezależna wytwórnia Kuka Records zaakcentowała swoją obecność na polskim rynku po wydaniu zeszłorocznej płyty Organizmu, pozwoliła wypłynąć także New York Crasnals czy Hotelowi Kosmos. Najnowsze wydawnictwo spod szyldu tej wytwórni, “Pleasure, Pleasure”, wydaje się być najbardziej zróżnicowaną płytą, nie idącą na łatwiznę i zmuszającą do bacznego słuchania.

Muzykę CWT najłatwiej nazwać zimnofalową. Czemu? W dokonaniach krakowskiego trio na pierwszy “rzut ucha” wysuwa się perkusja i bas, bardzo mocno zaakcentowane i prowadzące przez dziewięć utworów. Wprawdzie bas jest zbyt monotonny i aż prosi się o drapieżny pazur, ale w Polsce ostatnimi czasy mało kto gra taką muzykę. Jest odrobina Joy Division, jest nawet The Cure, Killing Joke i koledzy z wytwórni, jedni z prekursorów cold wave w Polsce, czyli Variete.

Płyta zaczyna się ciekawą solówką “Pleasure, Pleasure” i nerwowym, załamującym się, ale frapującym wokalem. W “Forlorn Town” i kolejnych utworach jest już więcej melodii, ale ciągle daje się wyczuć minimalizm w tekstach piosenek. W niektórych miejscach wokal niestety nie nadąża za ciekawą muzyką, zaskakujące są nagłe zmiany intonacji czy w sposobie przekazu (tekst mówiony i nagle śpiewany w “Resistance”).

W drugiej części płyty na uwagę zasługują dwa utwory. Na pierwszym miejscu “White Bugs”. To chyba najlepszy numer na na debiucie krakowskiej formacji. Melodyjna gitara prowadząca, punkowe zacięcie w wokalu Tomasza Słomki i świetne zakończenie utworu, w momencie gdy słuchacz czeka na kolejny refren. Drugi plus za “Mobile Mind”, w którym wokaliście Citizen Woman There towarzyszy tajemnicza Magda Przybyszewska. Po tym utworze zacząłem się zastanawiać nad tym, czemu wokalistka śpiewa tylko jeden raz na tej płycie. Mam tylko nadzieję, że pojawi się na koncercie, na którym stawię się, jeśli tylko nadarzy się w Trójmieście taka okazja.

Co więcej? Citizen Woman There nagrali płytę bardzo solidną, oryginalną i czerpiącą z korzeni dzisiejszej muzyki popularnej (ale rockowej). Jak na debiutantów minusów i niedoróbek jest bardzo mało. W skali szkolnej mocne cztery z nadzieją na pięć na kolejnej klasówce.

Patryk Siedliński

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (12 głosów, średnio: 5,83 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.