24.08.2010 21:18

Autor: marcin

Cieślak i Księżniczki – “Cieślak i Księżniczki”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy: | |


ciealak_okaadka.jpg Cieślak i Księżniczki – “Cieślak i Księżniczki”
My Shit In Your Coffee/2010

W czasie, gdy Ścianka nadal tkwi w zimowym letargu, Maciej Cieślak nagrał płytę, która z założenia wiosenna, z ducha jesienna, stanowi niezwykle nastrojowe uzupełnienie dyskografii muzyka. Gdzieś pomiędzy Leśmianem a Johnem Fahey’em.

Maciej Cieślak należy do twórców, których nazwisko stanowi pewien gwarant jakości. Każdą z płyt, pod którą się podpisał, można bez problemu chwalić się w świecie. Odkąd wyszło na jaw, że w nowym projekcie Cieślaka – Tunes of Early Spring, przemianowanym na Cieślak i Księżniczki – usłyszymy wyłącznie gitarę akustyczną oraz instrumenty smyczkowe, każdy koncert grupy, każdy premierowy utwór wypuszczony do sieci, wzbudzał coraz większe zainteresowanie.

Planowo krążek miał ukazać się wraz z początkiem wiosny. Zarówno brzmienie płyty, jak i teksty, doskonale wpasowałyby się w czas, gdy przyroda powraca do życia. Tak przynajmniej uważał jej autor, w jednym z wywiadów zdradził: “Ta płyta jest o ściąganiu skóry na wiosnę”. Ciągłe przekładanie daty premiery, uzasadnione niekończącymi się poprawkami w studiu, tylko zaostrzało apetyt na krążek. Ostatecznie premiera płyty zbiegła się z koncertem, który grupa dała w czasie Off Festiwalu. Po wysłuchaniu materiału pozostaje podziękować za zwłokę. Pomimo wiosennych założeń, melancholijne folkowe dźwięki zawarte na płycie, idealnie zgrywają się z czasem, kiedy dni stają się krótsze, przyroda gaśnie i zbliża się jesień.

Płyta otwiera pewien nowy rozdział w twórczości Cieślaka. Nigdy wcześniej na tak szeroką skalę nie postawił na muzykę wyciszoną, pełną melodii oraz wyrazistych emocji. Ciężko doszukiwać się tutaj skojarzeń, z poprzednimi projektami muzyka. Prawdopodobnie najbliżej jest do Kings of Caramel, w których Cieślak udzielał się na klawiszach i perkusji, ale to i tak, w gruncie rzeczy, zupełnie inne granie. Fani Ścianki z pewnością docenią płytę za wyrazisty klimat, gdzieś w tle unoszą się tutaj echa takich utworów, jak “The Hill”, “The Iris Sleeps Under The Snow”. Właściwszym tropem wydaje się być muzyka filmowa, którą Cieślak stworzył na potrzeby oscarowego dokumentu “Królik po berlińsku”. I chociaż w większości tematy zawarte w filmie nawiązywały do luźnych big bitowych brzmień, to niektóre instrumentalne sekwencje bez problemu mogłyby znaleźć się na albumie. Muzyka filmowa to najwłaściwszy punkt wyjścia przy omawianiu debiutu Cieślaka i Księżniczek.

Nie wiem czy to efekt z góry założonego planu, czy wynik długotrwałego dopieszczania materiału, ale całość brzmi niezwykle spójnie. I nie chodzi tylko o to, że poszczególne utwory nie przeszkadzają sobie nawzajem. Zazębiają się i tworzą miłą dla ucha całość. Z jednej strony mamy wyraziste piosenki-opowieści, które przywołują przed oczami konkretne obrazy (“No Love Anywhere”, “Get On The Plane”, “The Man and His Happy Life”), a z drugiej utwory balansujące między ciszą i delikatnymi aranżacjami, które pozostawiają naszej wyobraźni pole do popisu (znakomite “Forest”, “Thought It Would Come”, “Shimmering”). I obojętnie czy za naszym oknem widać ulice i dachy domów, czy drzewa, przed oczami pojawi nam się rozgałęziająca się zielona kraina.  Cisza odgrywa niezwykle istotną rolę na albumie. To ona, raz uwydatniona, raz przysłonięta dźwiękami, odpowiada za stopniowanie napięcia obecnego na płycie.

Teksty utworów, napisane całkowicie po angielsku, pozostawiają pewien niedosyt. Gdyby na płycie znalazły się słowa wyśpiewane po polsku, moglibyśmy teraz mówić o uniesieniach na miarę debiutu Lenny Valentino. A tak, jest po prostu dobrze. Teksty pełne odwołań do relacji damsko-męskich, w równie istotny sposób podchodzą do relacji człowieka z przyrodą. Muszla w “The Sea And The Sun”, staje się pretekstem do opisania pewnego skomplikowanego związku. Z kolei w “The Belly of The Sky”, gdy bohater traci sens życia, przyroda również wydaje się być nieco pogubiona. Nieco więcej dystansu pojawia się w utworach “Get On The Plane”, upamiętniający pewnego psiego króla ulic oraz sarkastycznym “The Man And His Happy Life”.

O ile wierzyć zapewnieniom Cieślaka, grupa nie poprzestanie na jednej płycie. I bardzo dobrze, bo przy pomocy delikatnej akustycznej materii udało mu się stworzyć ambitny i ciekawie brzmiący projekt. Bez popadania w pułapkę eksperymentu oraz patosu, debiut Cieślaka i Księżniczek brzmi świeżo i słucha się go z przyjemnością. To jak ścieżka dźwiękowa do filmu o podróży w nieskończoność, o której muzyk wspominał w swoim ostatnim wywiadzie dla Lampy.

Marcin Bieniek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (32 głosów, średnio: 7,81 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.