09.08.2009 19:54

Autor: Łukasz Mróz

Chickenfoot – “Chickenfoot”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


chickenfoot-chickenfoot.png Chickenfoot – “Chickenfoot”
Fontana/2009

Właściwie wystarczyłoby, żebym wymienił skład tej supergrupy (co z tego, że muzycy nie lubią tego określenia) i recenzja gotowa. Ambicja mi na to jednak nie pozwala, więc postaram się wskazać słabsze i mocniejsze strony pierwszego dziecka zespołu Chickenfoot, noszącego ten sam tytuł.

Nieprzesłuchanie płyty skomponowanej przez tak wybitnych muzyków jak Joe Satriani (gitarzysta – wirtuoz), Chad Smith (perkusista Red Hot Chili Peppers) oraz dwaj eksczłonkowie Van Halen – Sammy Hagar (wokal) i Michael Anthony (bas), byłoby grzechem. Postanowiłem zatem zaznajomić się z tym krążkiem, wziąłem długopis, kartkę papieru i słuchając, zacząłem notować.

Już na wstępie utworu otwierającego album (“Avenida Revolution”), Sammy zaczepia nas okrzykiem “Hey you!“. To tak, jakby ktoś kopnął nas w tyłek i powiedział: “Hej dzieciaku, zobacz jak się gra prawdziwego rock and rolla! Ucz się od starszych, nicponiu!”. I choć riff chwytliwy, wokal bardzo przyzwoity, to powiewa momentami nudą. Solówki gitarowe też jakoś do mnie nie przemawiają. Jestem jednak w stanie przemęczyć się za każdym razem ponad 5 minut, żeby na koniec pan Anthony wynagrodził mi to rewelacyjną solówką na basie. Czysta rozkosz… Słucham dalej. Czas na “Soap On A Rope”. Choć na początku kompozycja ta może nam się wydać monotonną, to wszystko wynagradzają popisy gitarowe Satrianiego, które idealnie współgrają z perkusją. Ale uwaga! Najlepsze przed nami. Słuchając kolejnego w zestawie “Sexy Little Thing”, można usłyszeć brzmienie rodem z  AC/DC. To pokazuje, że muzykę na ten album skomponowała prawdziwa śmietanka rock’n'rolla.

Szczególnego charakteru nadają, brzmiące niczym orgazm okrzyki Sammy’ego: “Come on, oh yeah, mhm, oh!“. I uwaga, po chwili słyszę utwór, który z pewnością okaże się pewniakiem koncertowym. “Oh Yeah”. Już widzę, jak siedemdziesięciotysięczny tłum na stadionie wykrzykuje te dwa słowa. Ale na to przyjdzie jeszcze czas, bowiem – jak mówi Michael Anthony – chcą sobie zapracować na występy stadionowe i na razie pograją w mniejszych klubach. Czy mistrzowie zjawią się też w Polsce? Myślę, że możemy liczyć na koncert Kurzej Łapki chociażby dlatego, że basista ma polskie korzenie. Jego dziadek pochodzi z naszego kraju, natomiast babcia z Czech. Sam Anthony nie był jeszcze w swych rodzinnych stronach i, jak deklaruje, chętnie zaprezentowałby muzykę Chickenfoot w starej ojczyźnie.

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Idźmy jednak dalej. Utwór “Runnin’ Out” przysporzył mi najmniej pisania. Sporządzona przeze mnie notatka brzmi: “bardzo spójna, przemyślana solówka”. Czas więc na pierwszy z moich trzech ulubieńców – “Get It Up”. Już od pierwszych sekund na mojej twarzy gości uśmiech. Słuchając tego numeru, na nudę nikt narzekać nie może. Pełen akcji refren pokazuje jak bardzo młodzi duchem są czterej arystokraci rock and rolla. Okrzyki Pana Hagara wywołają podniecenie nawet u heteroseksualnych słuchaczy. I znowu ogarnia mnie wizja stadionowego występu, kiedy to z każdym refrenem wybuchają fajerwerki.

Jestem dopiero na półmetku przesłuchiwania płyty, a już wrażenia niesamowite. Biorę więc 2 łyki wody i daję się ponieść dalej wibracjom, tworzonym przez Kurzą Stopkę, a raczej Kurzą Łapę. Utwór “Down The Drain” jest w moim mniemaniu najbardziej bluesowym kawałkiem z całej płyty. Jednak ja zapamiętam go głównie za sprawą bardzo szybkich solówek. Można wręcz odnieść wrażenie, że Satriani masturbuje się na gryfie. I wreszcie kolejna dwójka moich ulubieńców. Najpierw “My Kinda Girl”. Wiem, że zabrzmi to bardzo patetycznie, ale ten utwór chwyta za serce, szczególnie refren. Kiedy dodamy jeszcze świetny wokal, stanowiący doskonały balsam dla uszu i kolejną szybką solówkę, to czy można chcieć czegoś więcej? Z bardzo melodyjnego “My Kinda Girl” przechodzimy do klimatycznego “Learning To Fall”. Ballada z subtelnymi tym razem popisami gitarowymi świetnie nastraja do kontemplacji. No i na koniec jeszcze dwa cudeńka. Pierwsze z nich, “Turnin Left”, po przesłuchaniu poprzednich pozycji już niczym nowym nas nie zaskakuje, ale miłą niespodzianką okazuje się zamykający dzieło “Future In The Past”. W moich oczach czy może uszach, to współczesny “Master Of Puppets” Metalliki. Od zmian tempa można się nabawić muzycznej schizofrenii, co mi akurat nie przeszkadza. Utwór składa się jakby z trzech części. Najpierw słyszymy piękną balladę, później funkowe rytmy, a na sam koniec hard rocka z najwyższej półki.

Mówiąc w skrócie, na płycie “Chickenfoot” trudno znaleźć słabe piosenki. Panowie zapowiadają, że będą chcieli kontynuować przygodę z Kurzą Łapką, a co za tym idzie, dalej tworzyć muzykę. Faktem jest, że ustawili sobie wysoko poprzeczkę. Miejmy nadzieję, że ją przeskoczą.

Łukasz Mróz

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (27 głosów, średnio: 7,85 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.