07.08.2010 12:02

Autor: mss

Castle Party 2010 – relacja z festiwalu

Kategorie: Relacje z festiwali, Relacje z koncertów


theproof.jpg Castle Party 2010 – relacja z festiwalu

Już po raz czternasty bolkowski zamek gościł zespoły oraz fanów całego spektrum mrocznej muzyki niezależnej. Publika jak zwykle dopisała, nawet pomimo daty festiwalu, która kolidowała z kilkoma innymi okolicznymi imprezami.

Tym razem do najważniejszych nazw, jakie pojawiły się na Castle Party, zaliczyć należy amerykańskie Faith and The Muse, brytyjskie Cassandra Complex, niemieckie And One, niemiecko-holenderskie Clan Of Xymox oraz naszego rodzimego Behemotha. Oprócz tych najważniejszych nazw pojawiło się jeszcze dwudziestu mniej lub bardziej znanych wykonawców oraz, tradycyjnie, kilkudziesięciu DJ-ów, którzy po koncertach zabawiali publiczność do rana w bolkowskich klubach.

Podobnie jak w latach ubiegłych, tak i w tym roku większość występujących w Bolkowie zespołów nie stanowiła dla mnie zbyt wielkiej atrakcji, jednak zawsze znajdowałem coś dla siebie. W piątek, pierwszy dzień koncertowy, czekałem zwłaszcza na występ Wież Fabryk – łodzianie właśnie w Bolkowie mieli premierę swojej pierwszej oficjalnej płyty, zatytułowanej “Dym”. Pomimo dość wczesnej pory i braku wizualizacji, które towarzyszą Wieżom na niemal wszystkich koncertach, występ okazał się sukcesem. Łódzcy zimnofalowcy zagrali mocny, półgodzinny set, który nie pozwolił stać miejscu i zgromadził pod sceną całkiem sporą publikę.

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Kolejnym interesującym mnie występem był akustyczny koncert Faith and The Muse, zespołu, który dwa dni później pojawić się miał w wersji elektrycznej na dużej scenie. Jako wybredny fan cenię głównie jednak ich ostatnią płytę – wydane w ubiegłym roku “Ankoku Butoh” – i nie bardzo orientuję się we wczesnej twórczości zespołu. Osobom, które znają na wyrywki twórczość Williama Faitha i Moniki Richards pewnie się ten występ spodobał, mnie jednak niezbyt ruszył i w połowie zawinąłem się z zamku na bolkowski rynek.

W sobotę czekałem przede wszystkim na dwa występy: rosyjskiego Doppelgangera oraz amerykańskie Christ vs. Warhol. Obydwa zespoły grały jako pierwsze w tym dniu i obydwa pozostawiły za sobą bardzo pozytywne wrażenie. Rosjalnie zagrali o wiele lepiej niż na płytach, które średnio lubię, prezentując własną, oryginalną wizję gotyckiego rocka, w której brakuje pretensjonalnego “mroczniactwa”, a sporo jest post-punkowej energii i luzu.

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Christ vs. Warhol to według mnie rewelacja z festiwalu, której występ porwał nie tylko fanów deathrocka, ale i metalowców czy też miłośników elektroniki. Ekipa starych wyjadaczy znanych z występów w kilku innych uznanych na mroczno-punkowej scenie zagrała mocno i czadowo od początku do samego końca. Dla mnie to był najlepszy koncert tegorocznego Castle Party, który – po równie rewelacyjnych występach Jacquy Bitch i Cinema Strange z poprzednich lat – że muzyka z kręgu batcave, deathrock i goth-punk zasługuje na zdecydowanie większą reprezentację podczas kolejnych edycji festiwalu.

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Niedzielne koncerty zaczynał pochodzący z Rybnika The Proof, którego wokalista Baton występował na bolkowskiej scenie kilkanaście lat temu w składzie popularnego w latach 90. Domu Snów. Podobnie jak Wieże Fabryk, tak i rybnicka ekipa promowała tu swój debiutancki album. Wzbogacony teatralnymi elementami występ, pomimo odbierającej przyjemność z odbioru pory, okazał się sukcesem, a “Galeria Złudzeń” – bo taki tytuł nosi płyta The Proof – rozchodziła się po nim jak świeże bułeczki.

Po kilku kolejnych godzinach spędzonych na bolkowskim rynku wróciłem na koncert Faith and The Muse, tym razem w pełnym składzie. Po tym występie miałem mieszane uczucia – z jednej strony ekipa z Los Angeles zagrała czadowe, wywołujące ciarki na plecach utwory, takie jak “Battle Hymn” czy “Sovereign”, z drugiej jednak sporo było tu instrumentalnych przerywników i spokojniejszych momentów, które chyba nieco wybijały z rytmu dobrze bawiącą się publiczność. Na miejscu Williama Faitha zdecydowałbym się jednak na trochę mocniejsze uderzenie, bo po co grać smęty, gdy ma się tak niewiele czasu na zaprezentowanie publiczności?

Po tym koncercie ostatecznie zwinąłem się z zamku, by bawić się na tradycyjnym corocznym after party, na którym praktycznie jako jedynym można usłyszeć klasyczny, post-punkowy gotyk. Mowa o Bats Night w Hacjendzie, która tradycyjnie pękała w szwach i którą ostatni bywalcy opuścili w okolicach siódmej rano.

Przyszłoroczne Castle Party odbędzie się w dniach 21-25 lipca. Już trwają rozmowy z zespołami, które miałyby na nim zagrać, a fani powoli zaczynają odliczać czas pozostały do imprezy. Do zobaczenia za rok!

Michał Karpowicz

foto: Aleksandra Kondracka / bat-cave.pl




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.