15.05.2010 01:25

Autor: Zylka

“Cały czas muszę siedzieć w knajpach, gdzie nie powinno się pić” – czyli rozmowa z Czesławem, który nie tylko śpiewa.

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Wywiady

Wykonawcy:


O dorastaniu, planach na dorosłe życie, barowych miłościach i energii czystej jak spowiedź dwunastolatka porozmawiałem z Czesławem przy okazji koncertu we wrocławskiej Mleczarni.

Występy Czesława nie od dziś owiane są woalką intymności, wrażliwości i pozbawionej kontur relacji widz-artysta. Nie inaczej było i tym razem. W podziemiach Mleczarni, gdzie co wytrwalsze fanki wdrapywały się na ściany by zobaczyć choć czubek rozpoznawczej czapeczki Czesława obdył się koncert, który śmiało mógłby służyć za antydepresant. Przez cały rok.

czeslaw_mleczarnia.jpg

UwolnijMuzykę!: Czesławie, dwa tygodnie temu obchodziłeś swoje osiemnaste urodziny, czego życzyłeś sobie w dorosłym życiu?

Czesław: Wiesz jak to jest, kiedy kończysz osiemnastkę wkraczasz w świat dorosłego człowieka. Ja mam jedynie nadzieję, że będę potrafił podejmować poważne decyzje w swoim życiu, jak na dorosłego człowieka przystało. Jednak chciałbym pozostać też przy pewnym dystansie wobec świata. Mieć osiemnaście lat to ogromna odpowiedzialność. Kurczę, no nie wiem. Liczę na więcej seksu niż przed osiemnastką.

UwolnijMuzykę!: Wybacz bezpośredniość, ale mam wrażenie, że Czesław się zakochał. Udało Ci się zdobyć serce jakiejś kruchej blondynki?

Czesław: Kruchej blondynki to zawsze, zawsze! Bo ona jest taka, no. Po prostu jak to krucha blondynka, kosztowna ale zawsze chętna. A miłość? Nie wiem, nie potrafię, to pewnie czas pokaże.

UwolnijMuzykę!: Pytam, bo według mnie teksty na “POPie” są bardzo osobiste, sercowe. Czy “POP” miał być płytą intymną?

Czesław: Na pewno “POP” jest bardziej intymny, między innymi dlatego, że mówi o świecie, który mnie otacza. “Debiut” był bardzo bajkowym światem, w którym tak na prawdę też jak najbardziej się znajduję, te teksty też są mi bliskie. Michał Zabłocki dał mi wybór spośród swoich stu pięćdziesięciu tekstów. Jednak na “POPie” ten świat jest inny, bliższy… zbliżamy się na niej do Czesia.

UwolnijMuzykę!: Trzy lata temu wystąpiłeś na płycie Hey Unplugged, teraz to Kasia Nosowska jest gościem na Twojej płycie. Wiele zmieniło się od czasu “Debiutu”?

Czesław: Na pewno coś się zmieniło, zmienia. Musiałbyś spytać o to moich przyjaciół, bliskich. Ale sytuacja, w której ja mam szansę zaprosić Kasię Nosowską, która jest dla mnie wielkim idolem i cudowną kobietą. I to ja zapraszam ją do zaśpiewania piosenki, piosenki, która jest mi bardzo bliska – to to jest naprawdę niesamowite, szalenie cieszę się, że to się udało. W tym sensie jest to ogromna zmiana.

UwolnijMuzykę!: Kiedyś lałeś piwo w swojej knajpie, żeby móc tańczyć z dziewczynami. Dziś te tańczą do Twojej muzyki. Zazdroszczę Ci, przyznaję.

Czesław: Dzięki. Wiesz, mnie to cieszy, że ludzie tańczą, śpiewają albo płaczą do moich piosenek. TO jest cudowne uczucie. Ale i tak nikt nie potrafi tak tańczyć jak na dzisiejszym koncercie w WZce, na którym byliśmy. (śmiech) (Czesław odwiedził hip-hopowy koncert Pocahontas i Mesa w pobliskim klubie, gdzie miała wystąpić jego przyjaciółka – Wdowa – red.) W WZce było dopiero party, wspólna, pozytywna energia. Z całym szacunkiem do sceny hip-hopowej, no ale naprawdę – mega impreza. Ale my w Mleczarni też mieliśmy niesamowicie przyjemną sytuację, szalenie się cieszę, że tak nas tu ludzie przywitali. Albo powiem inaczej – pożegnali.

UwolnijMuzykę!: Porozmawiajmy o Krakowie, krakowski spleen Cię jeszcze nie dopadł? Nie straszny Ci pomrok tego miasta?

Czesław: Ja się go cały czas boję, cały czas myślę o nim, dlatego cały czas muszę siedzieć w knajpach, gdzie nie powinno się pić bo… bo właśnie nie powinno się. Kraków jest taki, że… do póki mogę się zakochać w barmance, to to jest piękne.

UwolnijMuzykę!: Przypominasz mi tego tytułowego żołnierzyka z Twojej piosenki. Zadziorny, bojowy, odważny. Czujesz się Małym Księciem muzyki?


Czesław:
Nie wiem, nie wiem. Bycie romantykiem i punkowcem się miesza, pokrywa. Jedno nie wyklucza drugiego. Taki jestem chyba i ja. I każdy prezentuje to na swój sposób. Ja robię to tak jak potrafię.

UwolnijMuzykę!: Czesław, potrafisz określić granicę między kiczem a pastiszem?

Czesław: Pewnie, że nie potrafię. Nie wiem. Obiecuje Ci, że nawet krytycy, słuchacze nie potrafią tego powiedzieć. Może kiedyś, ktoś rozwiążę tę zagadkę. Ja na szczęście nie mam o tym żadnego pojęcia, dlatego tak fajnie robić jest to, co ja robię z moimi przyjaciółmi. Sam szukam tej granicy, pewnie czasami ją przekraczam. Kiedy jeszcze jest to sztuką, a kiedy już nie.

UwolnijMuzykę!: Odwiedzasz różne miejsca, małe miasta. Swoją muzyką dajesz ludziom dwie godziny całkowitego beztroskiego zapomnienia, czystą formę radości. Jakie to uczucie?

Czesław: To jest naprawdę niesamowite uczucie, kiedy można być rozrywką dla innych ludzi. W tym jest sama najlepsza energia. Nie jestem hippisem. To jest tak czyste… jak spowiedź, kiedy miało się dwanaście lat.

UwolnijMuzykę!: Możesz mi na koniec zdradzić przepis, wzór na radość jaką masz w sobie. Jakie napoje przyjmować, czym się smarować?

Czesław: Nie trzeba pić żadnego alkoholu, ani robić niczego innego. Cała dobra energia bierze się z dobrych ludzi, których masz koło siebie. Mój przepis jest prosty – jeżeli wśród swoich przyjaciół czujesz dobrą energię – trzymaj się ich, jeżeli jest zła – to wiej.

Rozmawiał Krzysiek Żyła

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.