20.03.2010 10:31

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Blood Red Shoes – “Fire Like This”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


bloodredshoes_cover.jpg Blood Red Shoes – “Fire Like This”
V2/2010

Bardzo ładna dziewczyna z gitarą i chłopak na perkusji śpiewają swoje gorzkie piosenki – czyli drugi album zespołu z Brighton.

“Box Of Secrets”, pierwszy album w dorobku Blood Red Shoes, był jedną z najlepszych gitarowych rzeczy, jakie przytrafiły się muzyce w 2008 roku, o czym zresztą nie omieszkałem wspomnieć w swoim podsumowaniu tychże dwunastu miesięcy. Przyznam, że byłem dziwnie spokojny o ich kolejne fonograficzne dzieło.

Najistotniejszy element muzyki duetu pozostał nienaruszony. Frustracja, gorycz i bezradność bijące z tych dziesięciu piosenek są równie intensywne, jak na debiucie. “In the end is this all that we can ask for?” pyta w “When We Wake” Laura-Mary Carter, wyrzucając z siebie dylematy i zgiełk współczesnych czasów – wyścig szczurów, ciągłe oczekiwanie na zmiany, brak porozumienia między ludźmi. Wymowa tekstów na “Fire Like This” trafia do słuchaczy głównie dzięki swojej szczerości. Wygrzebywanie tego rodzaju tematów stoi w opozycji do, jakby nie patrzeć, hedonistycznych trendów rządzących niepodzielnie ostatnio wśród muzycznego nieżalu. Żeby nie być gołosłownym, wystarczy wspomnieć o chillwave’ie (Toro Y Moi, Ariel Pink itd). Nie zamierzam wartościować tego trendu, a jedynie pokazać, że Blood Red Shoes stanowią przeciwwagę dla całej gamy radosnych emocji prezentowanych choćby przez wymienionych powyżej.

Wspomniałem o negatywnych emocjach, a więc jak po nitce do kłębka dochodzimy do nieodzownej w wypadku Blood Red Shoes punkowej zadziorności. Ponownie prym wiodą wcale-nie-takie-ładne melodie, z których bije charakterystyczny chłód – widoczny w singlowym “Light It Up”. Jeśli ktoś szuka wyraźnego postępu, raczej go nie znajdzie, oprócz pojedynczych przykładów, jak smyczki w “Follow The Lines”. “Fire Like This” to rozwój wyrobionego na pierwszym krążku stylu, który jak na razie nie potrzebuje większych zmian. Forma, jaką obrali Anglicy sprawdza się znakomicie, aczkolwiek nowa płyta jest mniej przebojowa od debiutu i dominuje na niej specyficzny rodzaj skupienia.

I jeszcze kilka słów na sam koniec: błędem jest utożsamiać Blood Red Shoes z indie-rockową sceną poprzedniej dekady. Oni wyróżniali się od samego początku i obrali własną drogę. Nic więc dziwnego, że podczas, gdy tak wielu przerzuciło się z gitar na keyboardy, oni nadal pozostają przy swojej gitarowej wrzawie.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (11 głosów, średnio: 7,82 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.