12.09.2008 19:33

Autor: anca

Bloc Party – “Intimacy”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


intimacy.png Bloc Party – “Intimacy”

Stało się! Trzecia płyta brytyjskiego zespołu Bloc Party jest już w sprzedaży – na razie w postaci elektronicznej, bo na wydanie krążkowe trzeba będzie poczekać do 25. października. Zapowiadana jako coś zupełnie nowego w dorobku grupy, niekoniecznie takowym czymś jest. Bez wątpienia całkowicie świeże są kompozycje, natomiast jeśli chodzi o brzmienie, żadnej większej innowacyjności, mimo starań, dostrzec nie mogę…

Mam wrażenie, że album powiela wręcz schematy dwóch poprzednich płyt. Kto więc ich słuchał, nie zaskoczy się zbytnio brzmieniem najnowszego krążka. Jak przystało na Bloc Party, jest tu przede wszystkim dużo rockowego, skocznego grania, jak również sporo elektronicznych smaczków. Dzięki cyfrowej obróbce wszystko to brzmi przejrzyście i klarownie, mimo że na plan pierwszy wychodzą w niemal każdej piosence przybrudzone, agresywne riffy gitarowe oraz oczywiście charakterystyczny wokal Kele Okerekego. Jego płaczliwego tonu i maniery śpiewania nie można z nikim innym pomylić. To głównie dzięki temu charyzmatycznemu wokaliście zespół Bloc Party wyróżnia się na dzisiejszej scenie indie-rockowej.

Jak zawsze mocnym atutem piosenek Bloc Party są teksty, traktujące o sprawach ważnych, życiowych, aktualnych, napisane w sposób przystępny a jednocześnie niebanalny. Natomiast od strony muzycznej, oprócz  żywiołowych kompozycji, nie brak także fragmentów spokojniejszych, jak “Biko”, “Signs” czy “Zepherus”, które przedzielają bardziej energetyczne piosenki, skutecznie rozładowując pomiędzy nimi napięcie. Dzięki temu dobrze słucha się płyty jako całości – nie jest zbyt monotonna. Ale to też nie nowość, bo takie zabiegi zespół stosował również na poprzednich albumach. Czyli podsumujmy: wszystko to co było, sprawdzone rozwiązania, żadnego zwrotu w jakimś innym, nowym kierunku, a raczej trzymanie się tego co już znane i wypróbowane.

Należy się zatem zastanowić czy w przypadku tego zespołu jest to zarzut czy raczej zaleta? Po co na siłę zmieniać coś co jest dobre, coś co znakomicie sprawdza się na koncertach jak również w głośnikach od komputera czy słuchawkach od iPoda? Bo że płyta jest przebojowa i pełna potencjalnych hitów, nie ulega najmniejszej wątpliwości.

Ja mam co do tego mieszane odczucia. Wolałabym żeby zespół pokazał coś nowego, jakiś świeży kierunek, ku któremu będzie zmierzał, a taki stylistyczny zastój pozostawia jednak pewien niesmak. Natomiast sama płyta mi się bardzo podoba i na pewno niejednokrotnie będę do niej powracać.

Anna Lenarcik

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (18 głosów, średnio: 6,50 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.