22.12.2013 12:16

Autor: Weronika

Billie Joe and Norah – “Foreverly”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy: | |


Billie Joe and Norah – “Foreverly”
Warner Bros/2013

Plastikowy folk.

Billie Joe Armstrong nie ma ostatnio dobrej passy. Rok temu Green Day wydali bardzo słabą płytę, “Tre!”, a teraz muzyk wciągnął w swoje szpony przeciętności nawet Norah Jones. “Foreverly” to album, który zdecydowanie otworzy dziesiątkę największych rozczarowań tego roku.

Pomysł na nagranie tradycyjnych, folkowych piosenek, narodził się po fascynajcji Armstronga płytami Everly Brothers. Muzyk szukał jedynie damskiego wokalu, by urozmaicić swój projekt. To żona podsunęła mu nazwisko Jones. Po jednym telefonie i kilku namowach, rozpoczęły się sesje do płyty “Foreverly”. Ponieważ wokalista Green Day i Norah Jones wcześniej się nie znali, musiało minąć trochę czasu zanim poczuli się swobodnie we własnym towarzystwie. Fakt ten odbija się na całej płycie. Armstrong i Jones nie byli parą przyjaciół, którzy po kolejnym wspólnym jam session i kolejnym wspólnym piwie, zdecydowali się wspólnie coś nagrać. Wszystko zostało przemyślane i widać, że muzyka na “Foreverly” pochodzi z głowy, a nie z serca. Pomiędzy tym duetem nie słychać iskry. Są tylko ładne harmonie i czyste brzmienie, kompletnie wypłukane z emocji. Co gorsza, muzykom nie udało się przywołać klimatu lat 50. Produkcja nagrań jest zbyt klarowna i nieskazitelna, żeby ktoś mógł pomyśleć, że niektóre z piosenek folkowych, które pojawiły się na albumie, pochodzą z XVII wieku. Jeśli jednak Armstrong chciał unowocześnić stare wykonania, to niekoniecznie mu się to udało.

Można mieć również zarzuty, co do utworów, jakie wybrali. Everly Brothers mają w swoim repertuarze wiele, o wiele żywszych kawałków, które mogłyby sprawić, że płyta “Foreverly” nie ciągnęłaby się jak dziesięciometrowe spaghetti.

Uczucie, które towarzyszy podczas słuchania albumu, już od pierwszych taktów, to nadzieja na to, że coś się jeszcze zmieni, że muzycy się rozkręcą i zaraz, już za chwilę pokażą na co ich stać. Oczywiście to nigdy nie następuje. Nie ma tu mocniejszych, ani słabszych momentów, ponieważ cała płyta jest monotonna, zbyt ułożona, a nawet odegrana. Szkoda, bo po tak różnorodnym duecie można było się spodziewać czegoś więcej.

Weronika Makowska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (1 głosów, średnio: 5,00 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.