11.04.2017 19:21

Autor: Maria

Bez spiny – wywiad z Kortezem

Kategorie: Czytelnia, Wywiady

Wykonawcy:


Bez spiny – wywiad z Kortezem

“Pani to pani?!” – powitał mnie w progu hotelu zanim jeszcze zdążyłam wziąć wdech i się uśmiechnąć – “To co? Pogadamy?” – uśmiechnął się szeroko.


Po tych parunastu minutach z naszej rozmowy wyłania się człowiek skupiony na celu, który jasno sobie wyznacza i nic nie rozproszy go w dążeniu do niego. Kiedy go osiągnie? Nie ważne. Na wszystko przecież jest czas. Nie rozmienia się na drobne, nie schodzi nawet na chwilę z obranej ścieżki. A równocześnie to bardzo równy, szczery gość.

Trochę boję się tego wywiadu, takie mądre rzeczy ludziom mówisz.

Ja? Na przykład jakie?

Twoje wypowiedzi czyta się jak najświętsze prawdy. Mówił ci to już ktoś kiedyś? Że onieśmielasz?

Nie. Będziesz pierwsza [śmiech].

Minęło 1,5 roku od premiery albumu “Bumerang” (25 września 2015). Jaki masz dziś stosunek do tej płyty? Coś byś w niej zmienił?

Nie, dlaczego? Nic bym nie zmienił. Skoro wszystko to się zamknęło w jakiś sposób, znaczy, że to było przemyślane. To byłem ja na tamten czas. Niczego nie żałuję.

“Bumerang” pokrył się złotem, dostał 4 nominacje do Fryderyków, w tym zdobyłeś Fryderyka w kategorii, w której wygrać można tylko raz: za najlepszy debiut. Nieźle. Nawet dla gościa z wykształceniem muzycznym.

No i co z tego? Pytasz jak się z tym czuję? Dobrze, ale to nie jest istotnie. Fajnie, że możemy gdzieś pojechać i zagrać, tak jak dziś we Wrocławiu. Kiedyś już graliśmy w Radiu Wrocław – było ekstra! I dziś pewnie też będzie gites. Każdy kolejny koncert jest fajny. Przeżywanie muzyki jest fajne. Ten czas z muzyką jest fajny. A że dostanę Fryderyka? Albo złotego Papę Smerfa – to miłe, ale nie ma aż takiego znaczenia.

Jednakowoż…

Fajnie zostać docenionym, ale to nie jest koniec świata! To o niczym nie świadczy.

Złota płyta jednak o czymś świadczy. 15 000 osób kupiło ten album i go przeżywa.

Dokładnie, a z tego co mi wiadomo to nawet 50 000 [śmiech].

Jak zmieniłeś się ty jako człowiek przez ten czas?

[pauza] Trzeba by było popytać ludzi, którzy mnie otaczają i mnie znają. Ja w sobie widzę kilka zmian. Te, które mi pasują, są ok. Te które mi nie pasują – staram się zmienić. I na takiej zasadzie mogę się zmienić.

Pamiętasz jeszcze co robiłeś zanim rozkręciła się maszyna zwana “Bumerangiem”? Jakieś 2 lata temu o tej porze?

[pauza] Pamiętam. Robiliśmy na zewnątrz parkiet bambusowy. To jest wspaniała praca! Bo widzisz, chodzi o to, żeby nie narzekać, żeby non stop nie mówić, że jest chujowo, tylko coś robić. Nie stać w miejscu.

A teraz w wolnych chwilach co robisz? Chodzisz jeszcze ludziom kłaść parkiety?

Teraz w wolnych chwilach siedzę w studio, uczę się realizacji, nagrywania, produkcji.

Jaka jest twoja teoria na to, że “Bumerang” zażarł? Że chłopak znikąd, łysy w dresie, z gitarą nagle ma wyprzedane koncerty?

Chodzi chyba o szczerość. Nie jesteś w stanie oszukać drugiego człowieka. Wcisnąć mu kit. Albo coś kupujesz, bo w to wierzysz, albo nie. To samo jest z serami i śmietanami i innymi duperelami.

To czemu kupiłeś akurat te lody?

Bo nazywają się “Nektar Bogów”!

Dlaczego twoje piosenki są tak niewymownie smutne??

Nie są smutne. Są refleksyjne, ale nie smutne.

Na co dzień też jesteś takim smutem?

No głównie! [śmiech]

Dla kogo tworzysz piosenki?

Chyba dla siebie. To forma wyrzucania z siebie rożnych rzeczy: emocji, przeżyć, przemyśleń?

“Pocztówka z kosmosu” – o czym jest?

O tym, że pośród ludzi, jesteś totalnie samotny.

W “Ludziach lodu” to samo?!

Nie. “Ludzie lodu” są o przemijaniu. Starzejesz się i odpadasz…

Pracujesz już nad drugą płytą?

Tak, może będzie jesienią.

Jest presja, żeby było dobrze? Dla samego siebie, bo widzę, że nie ma co pytać o “opinię publiczną”?

Nie ma żadnej presji. Nie będę na pewno robił tego samego, co robiłem, bo jestem już na innym etapie w życiu, w sercu, w myśleniu, więc kretynizmem z mojej strony byłoby, gdybym starał się zrobić coś podobnego, “bo zażarło”. A dla samego siebie?… Ja zawsze stawiam sobie poprzeczkę wyżej niż miałem wcześniej. Muszę być lepszy od siebie. Chcę iść dalej, chcę iść do przodu. Jeśli stoję w miejscu, to krótko.

Jak wygląda polski przemysł muzyczny?

Nie wiem. Serio, nie wiem. Ty uważasz mnie za jego część, a ja się w nim nie czuję, nawet go nie oberswuję. Mam to gdzieś.

To czego nie masz gdzieś?! Na czym ci w życiu zależy?

Na moim synu i na muzyce. Żeby się uczyć, rozwijać, żeby grać.

Od dziecka chciałeś grać?

Od kiedy pamiętam. Od małego na czymś grałem. Muzyki zawsze było w moim życiu najwięcej. I chciałem się przenieść w czasie, mieć długie palto i cylinder. I laskę. I przechadzać się po wąskich ulicach starych miast.

Co uważasz za swój największy dotychczasowy sukces?

No chyba sama dobrze wiesz. Płyta! To w ogóle nie podlega dyskusji.

A jaki sukces dopiero przed tobą?

[pauza] O kurde… Nigdy się nad tym nie zastanawiałem.

W jednym z wywiadów, powiedziałeś,  że marzysz o tym, by kiedyś posłuchać napisanego przez siebie koncertu w filharmonii. Jak tam stoi ten temat?

Tak, ale nie moje piosenki, to zupełnie inna bajka. Tu chodzi o moje stare projekty i tak, nadal jest to moje ogromne marzenie. I je spełnię.

Co to za problem teraz? Podnosisz słuchawkę, wybierasz numer do filharmonii: “Dzień dobry, tu pan Kortez, chciałbym u was zagrać”. Miuosh mógł, to ty też możesz.

Nieeee, to zupełnie nie tak. To wymaga czasu, trzeba zebrać materiał, próby, opłacić muzyków… koszty! Póki co, kompletuję muzykę, składam ją w całość. Bez spiny, bez planu.

Masz totalnie wywalone na wszystko.

Tak.

Dziękuję za rozmowę

Wywiadywała: Maria Grudowska




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.