03.11.2008 23:04

Autor: fl23

Benoît Pioulard – “Temper”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


temper-cover.jpg Benoît Pioulard (właściwie Tomas Meluch) z Michigan jest jednym z najbardziej utalentowanych piosenkarzy-kompozytorów, ale singer-songwriter to nietypowy. Jego kompozycji nie można nazwać zwykłymi balladami – aż roi się tam od nagrań terenowych, elektronicznych szumów – momentami to wszystko bardziej przypomina impresje romantycznych kompozytorów od wydanej w tym roku płyty.

Dwudziesto-kilku letni Benoît ma styczność z muzyką prawie od dziecka, już w połowie lat ‘90 zaczął nagrywać płyty dla swojej rodziny i przyjaciół. Oficjalną płytę (“Precîs”) wydał dopiero dwa lata temu nakładem Kranky rec. Od tego czasu zyskał sobie nieliczną, ale bardzo wierną grupę fanów. Wśród nich są zarówno wielbiciele najbardziej radykalnej elektroniki, ballad spod znaku indie i miłośników współczesnej klasyki. Po wydaniu płyty został zasypany mailami, do Internetu wyciekło kilka jego starszych amatorskich krążków.

Ostatnio zastanawiałem się nad znaczeniem tytułu płyty “Temper” – to słowo ma przynajmniej kilkanaście znaczeń! Chyba tutaj tkwi sekret Pioularda, dzięki tej wieloznaczności tak wielu go kocha. To od nas zależy czy “Temper” będzie dla nas gniewem, zaprawą murarską czy może opowieścią o tym jak hartowała się stal.

Już od pierwszego utworu – “Ragged Tint” widzimy, że Benoît się rozwija – są nowe instrumenty (wiolonczela), efekty których używa są coraz ciekawsze, nawet wydaje się, że na gitarze gra trochę lepiej… Trudno pisać o konkretnych piosenkach na tej płycie – niektóre są po prostu zapisami szumów, a inne balladami. Bardzo podoba mi się pomysł, jaki Pioulard miał na wyprodukowanie płyty – kilka utworów jest nagranych w bardzo dobrej jakości, inne przypominają nagrania młodych garażowych kapel…

“Temper” to jeden z tych albumów z których ciężko słuchać pojedyńczych piosenek – trzeba posłuchać całości, dopiero wtedy można dostrzec siłę tej muzyki i poznać historię, o której śpiewa Tomas Meluch (dla każdego jest to inna historia).

Kiedy przesłuchałem pierwszy raz tę płytę zastanawiałem się co zmieniło się od “Precîs”, po kilku przesłuchaniach chyba już wiem – nic. Nadal słyszymy podobne odgłosy, oniryczny klimat w niczym niepodobny do północnego stanu USA, w którym żyje artysta, spokojne piosenki i trochę smutny głos młodego wokalisty. Mam nadzieję, że Benoît nigdy nie zmieni swojego stylu tylko będzie cały czas się rozwijał i dojrzewał.

Naprawdę polecam.

Filip Lech

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (9 głosów, średnio: 7,56 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.