16.03.2010 23:13

Autor: Michał Wieczorek

Basia Bulat – “Heart of My Own”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


basiabulatheartofmyown.jpg Basia Bulat – “Heart of My Own”
Rough Trade/2010

Koncert Basi Bulat w Cafe Kulturalnej był jednym z highlightów końcówki roku ubiegłego. Jej nowa płyta jest jednym z highlightów nowego roku.

Główną inspiracją dla Basi do napisania piosenek na “Heart of My Own” był pobyt w Jukonie, terytorium Kanady, najbardziej znanym z wybuchu gorączki złota pod koniec XIX wieku. Klondike i te sprawy. Dawson City, w tamtym czasie najważniejszy punkt na mapie Jukonu, miało w szczytowym okresie ponad 40 tysięcy mieszkańców. Dziś to niewielkie miasteczko, które zamieszkuje dwudziestokrotnie mniej ludzi. Co na takim odludziu było tak inspirujące? Otoczenie i bliskość surowej, kanadyjskiej przyrody, kontakt z tubylcami, wpłynęły na kształt tego albumu. I rzeczywiście to słychać, piosenki mają bardzo przestrzenne brzmienie. Przestrzenne oraz ciepłe, analogowe, bowiem Basia chciała nagrać płytę, tak, jak były nagrywanej jej ukochane albumy. Na taśmę.

Pobyt w Jukonie zwiększył także tradycyjność piosenek Basi. Może się wydawać, że “The Shore”, “If It Rains” czy “Heart of My Own” to stare, ludowe piosenki wygrzebane przez Basię na tym pustkowiu. I tak, jak życie na północy, tak i ta płyta jest niespieszna, zapatrzona w przestrzeń. Marszowe “Gold Rush”, radosne “If Only You” czy pędzące “Go On” to tylko wyjątki. Basia tym razem sięga częściej po cytrę niż po gitarę, co też zwiększa “archaiczność” albumu.

Znów na pierwszy plan wysuwa się głos Basi. Niski i mocny, zupełnie niepasujący do tej niewielkiej blondynki. To on przykuwa uwagę od pierwszych sekund. Basia niezwykle nim czaruje, przywołując całą gamę emocji. No a jak wyglądają same piosenki?

Wyglądają bardzo dobrze. Jest w nich niewypowiedziana świeżość i radość życia. I ta przeogromna przestrzeń, o której już pisałem, wypełnia każdą piosenkę. I przede wszystkim są piękne w swojej prostocie. Gdzieś w tle pobrzmiewa melancholia, najbardziej słyszalna w “The Shore”. Melancholia chyba typowo kanadyjska, bardzo w stylu Neila Younga, który zresztą jest ulubionym artystą Basi.

“Heart of My Own” to udana kontynuacja i rozwinięcie “Oh My Darling”. Egzamin z drugiej płyty Basia zdała bez problemu.

Michał Wieczorek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (9 głosów, średnio: 7,56 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.