07.11.2009 23:36

Autor: Marek Cisek

Basement Jaxx – “Scars”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


basement-jaxx-scars.jpg Basement Jaxx – “Scars”
XL Recordings/2009

Elektroniczna bomba wybuchła. Czas, żeby wybuchła w Waszych domach. Panie, Panowie: Basement Jaxx wraca do gry – wraca w wielkim stylu!

Po serii świetnych i dobrze przyjętych przez widownie występów festiwalowych rozegranych tego lata w całej Europie Basement Jaxx powraca z piątym już studyjnym albumem o uroczej nazwie “Scars”. Brytyjczyków gościliśmy dość niedawno na naszym Open’erze. Sam koncert według mojej opinii był rewelacyjny i uważam go za jeden z najlepszych występów podczas tej edycji Open’era. Nie zaprezentowano wówczas żadnego utworu z nowego wydawnictwa, mimo że pierwszy singiel “Raindrops” był już po premierze – szkoda. Nie zmienia to jednak faktu, że po rewelacyjnym koncercie smak na nową płytę był jeszcze większy.

Basement Jaxx słynie z mocno pokręconych utworów, które bardzo trudno zaszufladkować do konkretnego gatunku muzycznego. Niemniej jednak nowa płyta jest chyba najbardziej “elektroniczną” z dotychczasowych. Słychać to już od pierwszych sekund, kiedy to tytułowe “Scars” rozpoczyna dość enigmatycznymi samplami album pełen interesujących niespodzianek. Od samego początku mnogość dźwięków wyrzucanych z głośników potrafi przygnieść i oczarować zarazem. “Scars” był świetnym pomysłem na otwarcie płyty. Mimo że poziom został już po pierwszym utworze wyśrubowany na bardzo wysoki poziom – nie tak szybko spadnie. Singlowy “Raindrops” najbardziej poukładany aranżacyjnie świetnie sprawdza się jako utwór promujący cały krążek. Przyjazna linia melodyczna połączona z wokalem Felixa Buxtona bardzo dobrze sprawdzi się na wielu imprezach. Kiedy po raz pierwszy zabrzmiał kawałek “She’s No Good” miałem wrażenie, że twórcy sięgnęli pomysłem aż do lat 60-tych ubiegłego wieku i wielkiego klasyka Ray’a Charlesa “Hit The Road Jack” . Jeśli dobrze przysłuchacie się, na pewno znajdziecie pewne powiązania. Szybki “Feelings Gone” znowu trąci gdzieś do hitów sprzed lat w nowym nowatorskim wykonaniu. W “My Turn” pojawiają się skrzypce i gitara – miły smaczek jak na Basement Jaxx. I znów przeskok. “A Possibility” niczym wakacyjna zaczerpnięta gdzieś z wysp Bahama melodia wprowadza w atmosferę wypoczynku, lenistwa. Brakuje tylko wielkiego hamaka i pinacolady J.

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Sielanka kończy się z momentem, kiedy rozpoczyna się “Twerk”. I tu kolejna niespodzianka, bo któż nie zna hitu z lat 80-tych – “Maniac”. Nie jest to raczej cover. Nie jest też tak, że zostało zaczerpnięte bardzo niewiele. Prawda leży gdzieś w połowie. Ważne jest to, że jest to najlepsza “przeróbka”, jaką kiedykolwiek słyszałem. “Day Of The Sunflowers (We March On)” nieco komiczny utwór wykonany przez nie byle kogo, bo żonę Johna Lennona – Yoko Ono. Wykonany zresztą bardzo dobrze z nieco zabawnym angielskim akcentem pani Yoko. “Stay Close” to z lekka soulowy zwrot na płycie. Zdecydowanie spokojniejszy, melodyczny. Zbliżając się do końca albumu pojawia się jeszcze francuskojęczyny “Distractionz”, który momentami przypomina trochę “Poor Leno” Royksopp. “Gimme Somethin’ True”, czyli utwór zamykający płytę nadawałby się do ścieżki dźwiękowej kiepskiego filmu o kubańskiej mafii w USA. Zresztą sami ocenicie.

Tytułem podsumowania. “Scars”, jako całość, uważam za najlepszy album w dotychczasowej karierze Basement Jaxx. Wielkim jego atutem bez wątpienia jest zróżnicowanie. Przeplata się tu tak wiele dźwięków, że czasem aż ciężko to wszystko ogarnąć. Utwory są bardzo powykręcane jakby na etapie miksowania chłopaki zasiedzieli się najdłużej. Na ich i nasze szczęście nie odczuwa się jakiegokolwiek przedobrzenia albo przekombinowania. Słuchające tej płyty (a słuchałem jej wiele razy) miałem wrażenie, że każdy najmniejszy dźwięk jest tam, gdzie być powinien, a wszystko świetnie się uzupełnia. Cóż mogę więcej powiedzieć… brawo! Dziękuję Basement Jaxx za świetny krążek, a zarazem za fantastyczny występ na Open’erze 09. Swoją drogą na miejscu Alter Artu wziąłbym pod rozważanie zaproszenie ich na Selector Festiwal 2010. Oj, działoby się w tym Krakowie…

Marek Cisek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (18 głosów, średnio: 7,11 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.