16.03.2011 19:57

Autor: Katarzyna Sobelga

Banjo or Freakout – “Banjo or Freakout”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


banjo-or-freakout.jpg Banjo or Freakout – “Banjo or Freakout”
Memphis Industries/2011

Wszystko co chcielibyście wiedzieć o włoskiej muzyce.

Kiedy padają słowa “włoska muzyka” mamy przed oczami Drupiego, którego przeboje cieszyły naszych rodziców w dla nas zamierzchłych czasach albo  Erosa Ramazottiego, który lata świetności ma już dawno za sobą. Tymczasem włoska scena alternatywna w niczym nie przypomina stereotypowej Musica Italiana. Wręcz przeciwnie, włoska alternatywa ma się nad wyraz dobrze czego dowodem jest płyta Banjo or Freakout o tym samym tytule. I niech nikogo nie zmyli słowo banjo…

Banjo or Freakout to tak naprawdę Alessio Natalizia, rodowity Włoch mieszkający w Londynie, stąd też zapewne wzięło się mało włoskie brzmienie na jego debiutanckiej płycie. Płyta ledwie ujrzała światło dziennie a już zebrała pozytywne recenzje w NME i w The Guardian a sam projekt został porównany do  Caribou,  A Place to Bury Strangers czy też Animal Collective. Zajmijmy się jednak samą płytą.

W ostatnich latach jestemy świadkami powstawania nowych, często dziwacznych nazw gatunków muzycznych. Banjo or Freakout przypadła szufladka bedroom pop, a żeby było bardziej swojsko pościelowy pop. I muszę przyznać że jest w tym jakaś logika. Płyta z pewnością nie nadaje się do rozkręcenia imprezy jednak niekoniecznie należy jej słuchać przed snem. Banjo or Freakout to krótko rzecz ujmując płyta sprzyjająca refleksji. Krążek rozpoczyna piosenka 105 która wprowadza w marzycielski nastrój i w pewien sposób zapowiada to, co się będzie działo na płycie. Warta uwagi jest piosenka “Can’t Be Mad For Nothing”, która stylowo wpisuje się w całość, jednak wyróżnia się elektronicznymi, ale nadal spokojnymi dźwiękami. Inne mocne punkty płyty to bardziej żywiołowy, niespokojny “Dear me” czy też piosenkowy “Idiot Rain”. Niestety płyta posiada także słabe strony, a tym najsłabszym jest utwór “Black Scratches” zupełnie niepasujący do płyty, trochę w stylu łzawych amerykańskich ballad rodem z MTV. Całość jednak wypada dobrze, nadspodziewanie dobrze jak na płytowy debiut.

Alessio Natalizia zapytany o założenia przy kompozycji płyty powiedział “Najważniejsze jest wyobrazić sobie wyjątkowe piosenki pop które trwają, piosenki których będziemy słuchać za dziesięć lat, i które będą nam równie bliskie jak teraz” Nie wiem czy za dziesięć lat ktoś będzie pamiętał o tym by posłuchać  płyty Banjo or Freakout i sprawdzić czy piosenki są mu nadal bliskie. Wiem jednak na pewno, że należy obserwować poczynania tego artysty a także zainteresować się włoską sceną muzyczną o której nadal tak mało wiemy.

Katarzyna Sobelga

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 5,00 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.