11.10.2008 15:07

Autor: Sandra Kmieciak

Bajzel – “Bajzel”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


bajzel-okaadka.jpg Bajzel – “Bajzel”

“Don’t be frustrated, should be relax!” przekonuje Bajzel w jednym ze swoich utworów. Ale mimo jego nalegań zrelaksować się nie mogę przy jego debiutanckiej płycie. Sfrustrowana też nie jestem. Płyta “Bajzel” nie zachwyca, ale w pewnym stopniu przyciąga uwagę. Trudno nazwać ją genialną, ale określenie jej jako słabej też nie byłoby prawdą. Co zatem zrobić z tym Bajzlem?

Być może złym znakiem była już moja pierwsza myśl, kiedy zobaczyłam okładkę płyty. Dość toporna, bez polotu. Nie jest to okładka, na którą zwróciłabym uwagę będąc w wielkim sklepie muzycznym i przeglądając płyty wg ich szaty graficznej. Wszak o ile nie szata zdobi człowieka, tak płyty jest dość integralnym składnikiem. Pocieszając się myślą, że mimo wszystko jest tylko składnikiem jak najszybciej chciałam przejść do części zasadniczej i przesłuchać krążek.

Bajzel, nazywany człowiekiem-orkiestrą, swoją muzykę tworzy sam jak ten przysłowiowy palec. Na koncertach też występuje sam. Trudno w to uwierzyć, bowiem jego muzyka brzmi jak stowrzona przez kilkuosobowy skład. Obrotny chłopak. Tworzy sample perkusyjne, dokłada gitarę, wokal i proszę bardzo, otrzymuje swój własny, charakterystyczny styl. Pytanie nasuwa mi się tylko o cienką granicę pomiędzy “charakterystycznym stylem” a “nudą i monotonią na płycie”. Nudy raczej nie można Bajzlowi zarzucić, może chwilami męczą podobne rytmy i riffy, ale tutaj od razu włącza się czerwone światełko, że przecież robi to wszystko sam, a ręce ma tylko dwie. Plus za “Window” z pewnością się należy, piosenka zwraca na siebie uwagę spośród innych kompozycji na płycie. Nie dziwi fakt, że została wybrana na singiel. “Bull Shit” też wychodzi z walki o zainteresowanie słuchacza z tarczą, a nie na niej. Króciutki “Boby M” jest ciekawym eksodosem tego krążka.

Stylu Bajzla nie da się jednoznacznie określić, bajzel jest w tym wypadku nazwą znaczącą. Miesza się tu disco, techno, reggae, rock. I wiele, wiele innych płynnie przenikających się gatunków, które razem tworzą spójne kompozycje. Podsumowując: za Bajzlem przemawiają takie atuty jak jego samowystarczalność, wypracowanie jednolitego, symptomatycznego stylu, który pozwala na nieznaczne odgięcia od normy i stworzenie utworów, które urozmaicają album i są odskocznią od takich kawałków jak np. “Sun”. Tutaj czas na minusy. “Odgięć” jest troszkę za mało. Moim zdaniem płyta dobra dla młodzieży lubiącej pogować pod sceną.

Sandra Kmieciak

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (11 głosów, średnio: 7,55 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.