14.06.2009 17:36

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Bad Light District – “Simplifications”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


bad-light-district-simplifications.jpg Bad Light District – “Simplifications”
Ampersand/2009

Moje pierwsze spotkanie z muzyką Bad Light District zapadło mi w pamięć. Pewnego razu w radiowej Trójce usłyszałem ciekawą piosenkę z chwytliwymi, rozmytymi gitarami w tle. Wielkie było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałem się, że była to nasza rodzima produkcja, a nie jak podejrzewałem – zagraniczna.

Pogrzebałem chwilę w necie i okazało się, że miałem do czynienia z kawałkiem “Street of Frozen Phantoms” z płyty “Simplifications”. Album ten jest debiutem Bad Light District, pobocznego projektu Michała Smolickiego, perkusisty New York Crasnals. W powstawaniu krążka brał także udział brat muzyka, Jacek Smolicki (frontman tej krakowskiej grupy), który zaśpiewał część partii wokalnych.

Wyraźnie słychać, że Smolicki włożył dużo pracy w ten materiał, czego efektem jest spora różnorodność gatunkowa znajdującej się na “Simplifications” muzyki. Weźmy na przykład takie otwierające krążek “Nothing Particular”: pierwsza połowa utworu przypomina swoim gitarowym brzmieniem dokonania Interpolu, podczas gdy w drugiej doświadczamy typowo post-rockowego zgiełku. Z kolei “Happy Ends Never Happen” to zarówno wokale w stylu francuskiego Air, jak i rave’owa rytmika.

“Nothing Particular” akustycznie
If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Równy poziom albumu paradoksalnie jest w pewnym sensie jego wadą. O ile dobrze się stało, że całość nie ma właściwie żadnych słabszych momentów, o tyle brak jakichś charakterystycznych kawałków rzutuje na ostateczną ocenę krążka. Co prawda utwory takie jak “Street of Frozen Phantoms” czy “Simplify” wpadają w ucho, ale mimo to “Simplifications” cierpi na brak mocniejszych punktów zaczepienia, do których chciałoby się ciągle wracać.

Z “Simplifications” jest trochę tak, jak z “Thirty Heart Attacks A Day” Drivealone. Dobra, solidna robota, której jednak przydałoby się czasem odrobinę bożej iskry.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (22 głosów, średnio: 6,77 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.