07.10.2010 01:01

Autor: marcin

Baby Woodrose – “Chasing Rainbows”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


babywoodrosechasingrainbows.jpg Baby Woodrose – “Chasing Rainbows”
Bad Afro Records / 2007

Baby Woodrose to kolejny zespół na skandynawskiej scenie muzycznej, który podobnie jak Hellacopters i Tramp nawiązuje do rockn’rollowego brzmienia lat 60.

Od razu zaznaczę, że płyta, która właśnie trafiła w moje ręce, nie jest najnowszym dziełem Duńczyków. Krążek ukazał się w roku 2007, jednak warto przyjrzeć mu się z kilku powodów. To najbardziej popowy i wygładzony album z całego dorobku grupy. Baby Woodrose przeszli w swojej karierze kilka etapów fascynacji odmiennymi stylami – od prostego garażowego rock’n'rolla na debiucie “Blows Your Mind!”, po ostre stonerowo-psychodeliczne granie na krążku “Money For Soul”. “Chasing Rainbows” brzmi na ich tle najbardziej nowocześnie. Wszystko za sprawą wygładzonego sterylnego brzmienia oraz klawiszy, które zostały wysunięte na pierwszy plan. To jakby próba wyjścia z ciasnej enklawy garażowego grania i rzucenie się na głębszą wodę. Próba powtórzenia sukcesu The Raveonettes? Wprawdzie zespoły niegdyś wymieniały się muzykami, jednak dzisiaj ich drogi rozeszły się. Baby Woodrose na podobny sukces raczej nie mają co liczyć, jednak nie zmienia to faktu, że ich piąty album “Chasing Rainbows” zawiera sporo interesującego materiału.

Trio pod dowództwem Lorenzo Woodrose’a, który odpowiada za wszystkie kompozycje, postawiło na przebojowość. Otwierający płytę “Someone To Love” przynosi skojarzenia z klasycznymi utworami Brian Jonestown Massacre. Nawiązanie do Kalifornijczyków pojawia się także w 6-minutowym “In Your Life”, w którym pulsująca psychodeliczna kompozycja zostaje wzbogacona o dźwięk sitar. “I’m Gonna Make You Mine” w którym główną rolę odgrywają retro klawisze, to najbardziej przebojowy utwór na płycie – pozostaje dziwić się, że nie usłyszeliśmy go jeszcze w żadnej z reklam samochodów. Środkowa część płyty, poza tytułowym “Chasing Rainbows” nie przynosi zbyt wielu zaskoczeń. Jest dynamicznie i melodyjnie, ale słychać, że muzykom zabrakło odrobiny pomysłów na ciekawe rozwinięcia utworów. Dużo lepiej robi się pod koniec krążka – trzy ostatnie utwory to najciekawszy przystanek na płycie. Marszowy “Dark Twin”, oraz przypominające wczesne dokonania Pink Floyd “Renegade Soul” i “Madness Of Your Own Making”, to znakomite psychodeliczne uderzenie na zakończenie płyty.

Zespół choć mało znany nad Wisłą zasługuje na uwagę. Zdecydowanie dla wszystkich, którzy szukają połączenia między Dandy Warhols i Brian Jonestown Massacre.

Marcin Bieniek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (3 głosów, średnio: 6,33 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.