15.12.2008 01:41

Autor: fl23

Arve Henriksen – “Cartography”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


arve-henriksen-cartography.jpg Arve Henriksen – “Cartography”

Stało się. Arve Henriksen, twarz norweskiego labelu Rune Gramoffon wydał po raz pierwszy płytę gdzie indziej niż w swojej rodzimej wytwórni. Henriksen nagrał album dla  słynnego ECM, już od kilku lat współpracował z tym wydawnictwem – udzielał swojej trąbki innym artystom z Editions of Contemporary Music. W tym, że muzyk zmienia wytwórnię nie ma niczego dziwnego, problem jest w tym, że ECM posiada charakterystyczne brzmienie, którego wielu ludzi nie znosi.

Miłośnicy jazzu dzielą się mniej więcej na trzy grupy – pierwsza nigdy nie słyszała o ECM, druga podziwia jej głębokie i melancholijne brzmienie, a trzecia uważa to melancholijne brzmienie za szczyt muzycznego kiczu i ckliwości. Przyznam się, że najbliżej mi do tej trzeciej grupy chociaż kilku artystów ze znakiem jakości ECM ubóstwiam, chociażby Keitha Jarreta, Tomasza Stańko, Art Ensemble of Chicago czy Anouara Brahema. Ale kiedy słyszę dźwięki trąbki Jana Garbarka czy raczej smętne rzężenie (rozpoznawalne na kilometr) jak najszybciej staram się uciekać od mojego prześladowcy. Raz – przez przypadek (świadomie bym tego nie zrobił) poszedłem na film z muzyką Garbarka, miałem ochotę jak najszybciej wyjść z sali. Na szczęście nie grał sam, pomagała mu Eleni Karaindrou, a do tego w filmie występował Marcello Mastoriani – film obejrzałem do końca i bardzo go polecam – “Pszczelarz” w reżyserii Theo Angelopoulosa.

Czy ze zmianą labelu zmieniło się brzmienie Henriksena? Arve Henriksen jest jednym z najbardziej cenionych współczesnych trębaczy, krytycy stawiają go obok wielkich reformatorów trąbki, ale Henriksenowi bliżej jest do Briana Eno niż Milesa Davisa. Swoją trąbką i elektronicznymi efektami tworzy niepokojące przestrzenie, przywołujące skandynawskie pustkowia i problemy z krainy, w której ludzie nie robią nic innego oprócz rozpamiętywania problemów, które dręczą ich samych i cały świat. Henriksen jest mistrzem takiego grania i nie popada w garbarowską pompatyczność, niestety na “Cartography” ulotniło się coś z tego niepowtarzalnego stylu.

Mamy do czynienia z większą ilością elektroniki, czasami słyszymy nawet delikatny beat – robi się coraz mniej eksperymentalnie, a pojawiają się typowe nu-jazzowe zagrywki. Artyście towarzyszy między innymi Audun Klevie i Lars Daniellson, oboje dobrze znani szerszej publiczności dzięki składankom ze smooth jazzem. Można ich lubić albo nie, ale trudno powiedzieć, że są kiepskimi muzykami – wręcz przeciwnie, grają wyśmienicie, ale przez tak duży zespół muzyka Henriksena traci na swojej kameralności. Najbardziej niepokoją mnie sample średniowiecznego chóru i odgłosy śpiewających ptaków – takie wprowadzanie atmosfery balansuje na granicy prawdziwego kiczu.

Oczywiście nie jest tak źle, a płyta posiada naprawdę dobre momenty. Jedną z głównych atrakcji jest David Sylvian, który powoli recytuje swoje wiersze (jeden z najbardziej dołujących momentów w twórczości A.Henriksena) albo “Loved One” z obłedną solówką przypominającą skowyt ptaków latających po Skandynawii. Nie mam pojęcia jakie ptaki śpiewają w Skandynawii, ale jestem przekonany, że muszą wydawać takie odgłosy. Nie jest źle, jest nawet bardzo przyzwoicie, ale strasznie boję się o to, co dalej będzie z Henriksenem. “Cartography” to na pewno najgorsza płyta w jego karierze i mam nadzieję, że więcej coś takiego już się nie powtórzy, a garbarowszczyzna (nawet jeśli w tej chwili występuje w śladowych ilościach) już nigdy nie powróci. Płyta jest jak najbardziej przyzwoita, ale jak na poziom tego muzyka jest bardzo przeciętnie. Kto jeszcze nie miał styczności z Arve Henriksenem niech zacznie podróż po odludnej twórczości artysty od wcześniejszych płyt. Jeśli ECM dalej będzie zabierało moich ulubionych twórców chyba zacznę pikietować przed ich siedzibą.

Filip Lech

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (9 głosów, średnio: 6,67 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.