31.12.2015 09:00

Autor: Jarosław Kowal

Zomes – “Near Unison”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Zomes – “Near Unison”
Dischord Records/2015

Folk ze świata gier wideo.

Jeżeli dotąd nie słyszeliście Zomes, a zdążyliście spostrzec, że najnowszy album wydali przy wsparciu Dischord Records, to prawdopodobnie spodziewacie się punk rocka lub hardcore’u. Nic bardziej mylnego, na “Near Unison” znajdziecie… Właściwie niczego tutaj nie znajdziecie, na tym albumie chodzi wyłącznie o poszukiwanie.

Związek z Dischord wynika wprost z przeszłości Asy Osborne’a – założyciela Zomes, a także gitarzysty post-punkowych Lungfish oraz Reptile House. Pod nowym szyldem z początku realizował dosyć mdłe, “natchnione”, instrumentalne pieśni, aż w 2013 roku poznał szwedzką wokalistkę, Hannę Olivegren. Za pierwszym razem (album “Time Was”) zaledwie dograła wokale do gotowego materiału, teraz do studia wszedł duet w pełnym tego słowa znaczeniu i po raz pierwszy Zomes brzmi tak, że trudno się od niego oderwać.

“Near Unison” najbliżej do folku niewynikającego z żadnej szczególnej tradycji. Gdybym musiał wskazać korzenie tych dźwięków, opuściłbym Ziemię i skierował się na fikcyjną Gaię, do megamiasta Midgar, które każdemu fanowi gier wideo powinno być doskonale znane. Bez wątpienia emanuje z tej muzyki coś pierwotnego, melancholijnego i niedookreślonego, coś porównywalnego z twórczością Dead Can Dance. Z drugiej strony, środki wyrazu są tu bardzo skromne. Podkład znakomitego “Fieldplay” przypomina pomysły Nobuo Uematsu, autora ścieżki dźwiękowej do “Final Fantasy VII”, pierwszego albumu zarejestrowanego w standardzie MIDI, który sprzedał się w nakładzie 150 tysięcy kopii (stan ze stycznia 2010). Gdyby Uematsu nawiązał współpracę z Lisą Gerrard, to być może jej efektem byłoby coś na kształt Zomes.

Utwory pokroju otwierającego album “Beckoning Breeze” czy “Kids of the Woods” mogą nasuwać pytanie: “Czego ja właściwie słucham?”. Dosłownie kilka zapętlonych nut, pozbawione słów pojękiwania, ślamazarne tempo – przynajmniej połowę “Near Unison” można opisać przy użyciu tych słów, a jednak żadna z ponad czterdziestu minut nie nudzi, co jest zasługą składnika, którego zabrakło na wszystkich poprzednich solowych albumach Osborne’a – wyjątkowej atmosfery. Zomes można by umieścić w programie Off Festivalu, Dni Muzyki Nowej, Castle Party, niemal każdej imprezy, o której można mówić, używając przymiotnika “alternatywna”. Duet wpisze się zarówno w stylistykę “nowej muzyki” (zwłaszcza północnoeuropejskiej, na przykład Sidsel Endresen albo Hildur Gudnadóttir), jak i ponurych, gotyckich pieśni. Niektóre z utworów noszą nawet znamiona potencjalnych “przebojów” – “Syster” czy wspomniane “Fieldplay” pozwalają złapać oddech – co w tym przypadku oznacza więcej hałasu – przy skoczniejszych, choć wciąż nostalgicznych melodiach.

W wielu momentach “Near Unison” zdaje się powtarzać wykorzystane kilka minut wcześniej pomysły, jednak zamiast irytować, buduje dzięki temu spójną wizję albumu, którego najlepiej słucha się w całości. To muzyka sprawdzająca się w roli podkładu do czytania książki czy pracy przed komputerem, ale także dostarczająca głębszych doznań, o ile słuchacz zechce je odnaleźć.

Jarosław Kowal


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (2 głosów, średnio: 7,50 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.