06.12.2015 10:34

Autor: Aneta Wieczorek

Znośna lekkość grania… – relacja z koncertu w Katowicach

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: | |


Znośna lekkość grania… - relacja z koncertu w Katowicach
Katowice/04.12.2015

Coma w MegaClubie.

Zdaniem Milana Kundery Hałas ma swoje dobre strony - to krótkie sformułowanie trafia w samo sedno. W odniesieniu do koncertów zespołu Coma wydaje się być idealne. Bo muzyka łódzkiej formacji to poniekąd hałas, ale pełen zalet, będący antidotum na otaczającą rzeczywistość. To forma pewnego rodzaju odskoczni i zapomnienia o wszystkim innym. Muzyka, która porusza, działa na wyobraźnię i nie pozwala o sobie zapomnieć. W trakcie występów na żywo można to odczuć jeszcze mocniej… Katowicki koncert był jednym z przystanków tegorocznej jesiennej trasy. Wydawać by się mogło, że panowie zafundują powtórkę z rozrywki i nie zagrają niczego zaskakującego, tym bardziej, że na chwilę obecną dopiero pracują nad nowym materiałem (album ukaże się w 2016 roku), a jednak wbrew pozorom pojawiło się sporo niespodzianek. Ale po kolei…

Najpierw na scenie pojawiły się dwa supporty: Call the SunThe Hyena Kill. Pierwsza kapela pochodzi z Łodzi i próbowała swoich sił w programie “Must Be the Music. Tylko muzyka”, druga to duet z Manchesteru. Call the Sun to delikatny wokal Macieja Pamowskiego i garść eksperymentów – ukłon w stronę rocka, indie popu i elektroniki (przypominającej chociażby dokonania Kamp!). Z kolei The Hyena Kill to porcja solidnych, ciężkich brzmień. Na uwagę zasługuje jej piękniejsza połowa – Lorna Blundell, umiejętność z jaką opanowała perkusję jest godna podziwu! Po tych występach wreszcie przyszła pora na gwiazdę wieczoru. Na otwarcie subtelna “Widokówka” (z albumu “Hipertrofia”) i już po chwili MegaClub stopniowo zaczęła zalewać fala dźwięków pochłaniających z każdą minutą coraz więcej przestrzeni… Coma zabrała wszystkich na karuzelę intrygujących brzmień i klimatycznych melodii, gdzie wokal pełen emocji stopniował napięcie, towarzyszyła mu niesamowita energia, a tempo zmieniało się nieustannie – z szybkiego (“Angela”, “Deszczowa piosenka”), poprzez umiarkowane (“Zero osiem wojna”, “Popołudnia bezkarnie cytrynowe”), ocierające się o taneczne (“Dyskoteki”), na wolnym kończąc (“Turn Back the River”, “Spadam”). Można było też nasycić się odrobiną równowagi między dźwiękiem a ciszą (niepokojąco frapująca “Schizofrenia”). Panowie odkurzyli swoją dyskografię i sięgnęli po utwory, które od dawna nie gościły na setliście. Publiczność była zachwycona! Na zakończenie “Cisza i ogień” – i chyba nikt ze zgromadzonych w katowickim klubie nie miał wątpliwości, że członkowie zespołu Coma mają w sobie zdecydowanie przewagę tego drugiego.

Piotr Rogucki w pełni wykorzystał swoje możliwości ekspresji artystycznej, jednak Coma to nie tylko jej kreatywny, charyzmatyczny i pełen niespożytych pokładów energii lider. To również znakomici, cechujący się profesjonalizmem i zarazem niezwykłą lekkością grania muzycy – Rafał Matuszak oprócz perfekcyjnej linii basu, zaprezentował talent wokalny (“Emigracja”), Marcin Kobza przypomniał słynną, gitarową solówkę (“Zbyszek”), a gdyby nie Dominik Witczak ze swoją wyraziście brzmiącą gitarą i Adam Marszałkowski wraz z rytmicznymi uderzeniami perkusji, utwory z pewnością nie miałyby jakże specyficznego, zadziornego charakteru i nie byłoby… hałasu. Hipnotyzującego hałasu, który w wykonaniu Comy staje się najpiękniejszym tłem codzienności. Cóż… nieprzypadkowo diabeł tkwi w Comie…

Aneta Wieczorek




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.