05.12.2013 10:00

Autor: Mateusz Grzeszczuk

Zalef! Skubas! Witajcie w domu!

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: |


Zalef! Skubas! Witajcie w domu!
1.12.2013/Lublin

Relacja z koncertu muzyków w lubelskim Graffiti.

Lubelski koncert Skubasa i Zalefa był ostatnim z ich minitrasy, wcześniej występowali wspólnie w Krakowie, Wrocławiu i Toruniu. Zalef promuje “Zelig”, Skubas swój zeszłoroczny debiutancki album  “Wilczełyko”. O tym, że jestem zachwycony Skubasem pisałem już wcześniej przy okazji jego koncertu w Domu Kultury “Węglin” w Lublinie, który odbył się całkiem niedawno. Artysta po raz kolejny pokazał klasę, tym razem zagrał na “kacu życia”, a towarzyszyło mu już nie dwóch, a czterech muzyków na scenie. Dodam jeszcze, że nie pękła ani jedna struna!

Moim osobistym punktem programu miał być występ Zalefa, Krzysztofa Zalewskiego, o którym nie zdołałem jeszcze zapomnieć i wcale nie mam przed oczyma obrazu młodego chłopaka z długimi włosami, wydzierającego się do mikrofonu. Przez ostatnie lata podpatrywałem jego współpracę z Hey, Nosowską, Moniką Brodką i Muchami. Zagrał także w filmie Mieczysława Roja Dziemieszkiewicza – “Historia Roja, czyli w ziemi lepiej nie słychać”. I brakowało tylko autorskiego materiału…

Debiut Zalefa w wersji koncertowej mnie nie zaskoczył, nawet pomimo tego, że jest mi bardzo dobrze znany “Pistolet”. Planując wizytę w Graffiti nie wiedziałem też w jakich kategoriach mam myśleć o K. Zalewskim. Artysta, który po latach wraca na scenę, może lekko “przygaszony”, któremu możemy wybaczyć pomyłki, stres i pewną nieporadność muzyczną. Albo w kategoriach wokalisty, który bez żadnych problemów przechodzi z niskich dźwięków do falsetu i na odwrót, który przez ostatnie lata nabrał wielkiego doświadczenia i jest już pewny tego co robi. Obarczyć go dużym zaufaniem, kupić płytę  i wymagać tyle ile od innych z najwyższej półki.

Zalef mógł się podobać, choć miałem wrażenie, że na scenie panuje pewien “muzyczny chaos”. Ten materiał odbiega od pewnych określonych ram i jesteśmy świadkami muzycznych eksperymentów. Wielość instrumentów, operowanie różnymi barwami dźwięku, duża spontaniczność i jakby bez wysiłku “wyrzucanie” tego wszystkiego na występie. Istotnym dla mnie momentem było wykonanie przez niego kawałka Republiki – “Nie pytaj o Polskę”, kiedyś miałem okazję posłuchać tego utworu w jego wykonaniu, ale nie spodziewałem się, że artysta zaprezentuje go także lubelskiej publiczności. Cieszy mnie, że Zalef nie klei się do mikrofonu, nie “wdzięczy się” podczas romantycznych kawałków, ale nadaje lirycznym kawałkom szczególnego dynamicznego charakteru. W konferansjerce daje jeszcze pierwsze kroki, ale pomimo tego, że występował w mieście rodzinnym, w moim mniemaniu – publiczność nie dała mu poczuć się “jak w domu”.  Istniała we mnie też pewna obawa. Otóż martwiłem się, że Zalewski okaże się nowym Piotrem Roguckim. Dlaczego? Chodzi nie tylko o manierę w głosie, ale i teksty jego piosenek. W jakimś stopniu obawy się sprawdziły, cały czas w niektórych wersach doszukuję się śladów logiki, zaczynam łączyć wszystko w jedną całość. Może jednak chodzi tu tylko o osłuchanie się z materiałem? Tym razem w mojej ocenie – Zalef na “poprawnie”, ale bez szaleństwa.

Relacja: Mateusz Grzeszczuk

Fotografia: Krzysztof Skuła





Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.