23.04.2012 07:00

Autor: Katarzyna Borowiec

Yppah – “Eighty One”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Yppah – “Eighty One”
Ninja Tune/2012

Ślicznie, ale schematycznie.

Wydana drugiego kwietnia płyta “Eighty One” to trzeci krążek w dorobku Joe Louis Corralesa Juniora, amerykańskiego muzyka, który debiutował sześć lat temu. Pseudonim – Yppah, czyli lustrzane odbicie szczęścia – zawdzięcza źle otagowanemu utworowi Boards of Canada. Wybór, mimo pomyłki, którą sam wykonawca uznaje za żenującą, chyba słuszny, bo twórczość Corralesa jest wyjątkowo radosna.

Nie inaczej jest na “Eighty One”, której tytuł oznacza rok urodzenia twórcy. Album powstawał w słonecznej Kaliforni, bo Yppah chiał uchwycić w muzyce słoneczne czasy swego dzieciństwa. Chciał, żeby ta płyta była ciepła i udało mu się to znakomicie. Co niestety nie oznacza, że znakomity jest cały nagrany przezeń materiał.

Utwory bronią się samodzielnie, ale jako zbiór trzynastu kawałków w miarę słuchania coraz dotkliwiej prezentują swoje wady. Podstawowym minusem tego krążka jest bowiem schematyczność. Gdzieś przy “Golden Braid” pojawia się nieubłaganie myśl ileż można? i coraz mniej bawi fakt, że około połowy każdego trzy-czterominutowego kawałka następuje podobnego rodzaju zmiana. A wcześniej było tak miło.

Piosenki, które Corrales stworzył na potrzeby swojego trzeciego albumu są bowiem przede wszystkim bardzo miłe w słuchaniu (jak mały śliczny kotek – podobno nie można mieć dosyć małych ślicznych kotków, aczkolwiek ja w to nie wierzę). Najbardziej reprezentatywna pod tym względem jest trafnie wybrana na singiel promujący “Film Burn”, kompozycja w której gościnnie pojawia się Anomie Belle (czyli Toby Campbell). Wokalistka i skrzypaczka z Seattle udziela swego głosu w czterech utworach. W każdym jej śpiew został dosyć mocno przez Corralesa zmodyfikowany, co daje bardzo ciekawe efekty i liczy się na plus. W dwóch utworach “Film Burn” i “Three Portraits” – pojawiają się także partie smyczkowe w wykonaniu Anomie.

And all that’s left behind you/are the fading frames/that you’ve got instead śpiewa Toby, i mimo wyrazistych, hiphopowych rytmów czy momentami mocnych gitar, kompozycje Yppah przypominają znikające kształty. Wszystko jest zatopione w pojawiających się w tle eterycznych dźwiękach, głosach, które straciły słowa i brzmią jak kolejny instrument, zmodyfikowane przez pogłos. Ta zabawa samplowanymi wokalami to chyba najciekawszy zabieg na tym albumie, szkoda, że od razu tak mocno wyeksploatowany.

Twórczość Yppah to trip-hop i instrumentalny hip-hop wymieszane z shoegazem i delikatną elektroniką a la Four Tet. Jakby M83 spotkał się z Blue Sky Black Death. Niebezpodstawne są też porównania z Shadowem. Wszystkie te elementy składają się na coś urokliwego, ale jednocześnie paradoksalnie zbyt miłego. Muzyka z “Eighty One” jest tak gładka, że można łatwo zapomnieć, że się ją słyszy. Niemniej przynajmniej przez chwilę jest naprawdę przyjemnie, więc można spróbować, najwyżej będzie to tylko chwilowa znajomość.

Katarzyna Borowiec


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (4 głosów, średnio: 6,75 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.