18.08.2015 09:00

Autor: Ewelina

Young Fathers – “White Men Are Black Men Too”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Young Fathers – “White Men Are Black Men Too”
Big Dada/2015
posłuchaj

Rozszaleli się zdobywcy Mercury Prize. Ich druga płyta to osobliwości trzeciego świata połączone z chodliwymi rytmami głównego nurtu.

Można pomyśleć, że po wygranej Mercury Prize, zespół postanowił odciąć kupony i dlatego tak szybko wydał drugą płytę. Trochę obawiałam się tego pośpiechu. Jednak mój lęk okazał się być zbędnym. “White Men Are Black Men Too” to album na równie wysokim poziomie jak “Dead” (krótka recenzja) z 2014 roku. Jednak ich poprzedni krążek był “czarny”, natomiast “White…” jest… bardziej “biały”.

Na albumie mamy do czynienia z naprawdę szybkim tempem, muzycy niemal cały czas próbują utrzymać ten pęd, nie pozwalając nam zanadto zwolnić (z małymi wyjątkami – “Feasting“, “Sirens“). Dopiero końcówka płyty jest nieco spokojniejsza. “Dare Me” i “Get Started” równie dobrze mogłyby znaleźć się na poprzednim krążku. Ale wróćmy do tych bardziej energicznych momentów. Jest hałaśliwie “Shame” i “27” z wielką ilością przeróżnych wokaliz. “Rain or Shine” hipnotyzuje motywem organowym, a “Old Rock n Roll” może pozostawić nas w bojowym nastroju. Spróbujcie potańczyć przy “Still Running” i szalonym “Liberated“. Brakuje mi tu jednak kawałków z motywami reggae w stylu “Just Another Bullet” lub “Dip” z albumu “Dead”, czy też “Romance” z “Tape One” lub “Freefalling” z “Tape Two”, które brzmią wyśmienicie.

Drugi krążek Young Fathers jest bardzo zróżnicowany. Pasjonujący chaos (chociaż mniejszy niż na “Dead”) utrzymuje się od początku do końca trwania płyty. Kompozycje są urozmaicone, teksty intrygują, a sami twórcy wydają się mieć nieposkromione temperamenty. Awangarda pełną gębą. Wyjątkowa ekspresja. Emocje mają emocje. Z jednej strony to materiał wymagający ze względu na swoją wielowarstwowość, jednak z drugiej dzięki całej swojej popowości jest naprawdę przyjemny w odbiorze. Jeśli już sięgniecie po tę płytę, to na pewno nie skończy się na jednym jej odsłuchu. Można zaangażować się mocno w jej słuchanie, albo tańczenie do niej, można poddać się tej muzyce i nie myśleć, albo poddać się jej i właśnie MYŚLEĆ. Bo to przecież muzyka ekspansywna, angażująca i wielowymiarowa, choć z ładnymi melodiami.

Young Fathers nagrali solidny, bardzo autentyczny album, o którym można powiedzieć, że jest nieźle zeschizowany, ale energia na nim jest ściśle kontrolowana (jakby Panowie przytomnie patrzyli na świat po zażyciu sporej ilości substancji psychoaktywnych). Muzycy wiedzą, kiedy zaszaleć, a kiedy stłumić swoje popędy (a wszystko i tak brzmi jakby było nagrywane na spontana, chociaż nie aż tak jak na ich pierwszych dwóch EP-kach). Oni nie eksperymentują, oni po prostu tacy są – to wszystko jest normalne.

Przy mrocznym “Dead” byłam oczarowana. Czułam się trochę jakby padły jakieś szamańskie zaklęcia i bez wahania się im poddałam. Ale to “White Men Are Black Men Too” utwierdziło mnie w przekonaniu, że Young Fathers nie są przypadkowymi muzykami, a w pełni ukształtowanymi artystami, którzy wiedzą, czego chcą, dążą do tego bez względu na wszystko, a przy tym się rozwijają. Wnoszę więc o poświęcenie większej uwagi tym pięknie śpiewającym Panom, którzy lubią mrok, bas i pamiętają o swoich korzeniach!

Ewelina Malinowska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (9 głosów, średnio: 8,78 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.