24.08.2012 12:57

Autor: Ewelina

Yeasayer – “Fragrant World”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Yeasayer – “Fragrant World”
Secretly Canadian/2012

Wiele nowości, mało hitów.

Jak przy każdej kolejnej płycie nieprzeciętnych zespołów, przy tej również miałam pewne oczekiwania. Chciałam usłyszeć worldbeatowe dźwięki, jak te z “All Hour Cymbals” i pobawić się przy tanecznych rytmach “Odd Blood” (recenzja). Poprzeczka poprzednimi albumami była zawieszona bardzo wysoko. Jak wyszło? Nie przeskoczyli tego, chociaż próbowali na różne sposoby z lepszym lub gorszym skutkiem.

Chris Keating mówił, że albumem “Odd Blood” chcieli pozyskać większą ilość słuchaczy (co się im udało), jednak przy “Fragrant World” w ogóle o tym nie myśleli; chcieli po prostu stworzyć coś dobrego, oryginalnego, iść w nieco innym kierunku. Tak więc poszli, albo raczej pobiegli.

Po przesłuchaniu pierwszego singla “Longevity” byłam dobrej myśli. Kiedy usłyszałam “Henriettę” było niestety źle (czy tylko ja uważam, że to najgorszy kawałek z całej płyty?). Odetchnęłam z ulgą dopiero, kiedy odsłuchałam cały album. Jest fikuśnie, bardzo syntezatorowo, czasami słyszymy nawiązania do lat 80., innym razem zaskakuje nas nieprzeciętne staccato. Ciągle mamy jednak do czynienia z elektroniczną psychodelią. Zespół zaskakuje nas ciekawymi rozwiązaniami w samej teksturze brzmienia oraz wszelakimi zmianami napędzającymi lub też spowalniającymi tempo utworów.

Pierwszym utworem na płycie jest “Fingers Never Bleed”, gdzie pod dużą ilością elektroniki kryje się namiastka “All Hour Cymbals”. Mimo tego, że słyszymy głównie syntezatory pozorujące drumy, to można powiedzieć, że to dobry worldbeatowy początek. Muzycy dali nam chwilę na oswojenie się z kolejnymi eksperymentami przy “Longevity” przygrywając na skrzypcach z 8-bitowymi wstawkami. “Blue Paper” to popowa melodia połączona z delikatną próbą shoegazeowania. Około 3:25 minuty zaczyna się tu jeden z lepszych elektronicznych momentów na całej płycie. Na “Devil and the Deed” słychać nawiązania do stylistyki r&b. Jednym z bardziej energetycznych kawałków jest “No Bones” – psychodeliczny, czerpiący z kultury wschodniej. “Reagan’s Skeleton” zalicza się do tanecznych kawałków, lekko zabarwiony disco i industrialnym rockiem. Świetne refreny można znaleźć w “Demon Road”, “Damaged Goods” i “Folk Hero Shtick”. “Glass of the Microscope” to ballada, jednak średnio udana.

Każdy album Yeasayer jest bardzo dobry, ten również mimo tego, że jest mniej przystępny słuchaczowi i potrzeba trochę czasu, aby oswoić się z nowymi pomysłami muzyków (ale warto!). “Fragrant World” to kreatywny album, jednak  i tak zostanie najsłabszym z trzech, które zespół wydał. Nie ma tu niestety hitów na miarę “Sunrise”, “Ambling Alp“, “2080″, czy też “O.N.E.”.

Ewelina Malinowska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (17 głosów, średnio: 7,47 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.