29.08.2012 08:34

Autor: Katarzyna Borowiec

XXYYXX – “XXYYXX”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


XXYYXX – “XXYYXX”
Relief in Abstract/2012

W poszukiwaniu własnego głosu.

Marcel Everett zaczął grać na gitarze w wieku lat dziewięciu. Grał głównie “naprawdę stare” przeboje Green Day. Jako dwunastolatek przechodził “fazę punkową”, potem działał w zespołach zajmujących się muzyką hardcore i deathcore. Przestał krzyczeć, gdy miał lat czternaście – wtedy powstały pierwsze utwory XXYYXX.

Na poprzednim wydawnictwie, dwudziestopięciominutowym “Still Sound” z 2011 roku, nie ma zbyt wielu wokali. Muzyce najbliżej do instrumentalnego hip-hopu. Everett ma dopiero szesnaście lat i szybko zmienia zdanie  - “XXYYXX” to już elektronika usiana samplami śpiewu, w dwóch utworach gościnnie wystąpiły wokalistki. Młody producent najwyraźniej jeszcze nie zdecydował. Tę chaotyczność było również słychać na jego niedawnym występie w Polsce, gdy okazało się, że nie bardzo radzi sobie z przejściami, skacząc brutalnie od jednego utworu do następnego. Niemniej efekty jego poszukiwań bywają zachwycające.

Na “XXYYXX” to właśnie dobór sampli wokalnych jest najciekawszy i buduje czarujący klimat senno-tanecznych utworów. Jak coś może być jednocześnie senne i taneczne? Otóż Everett często zaczyna kawałek zniekształconym fragmentem śpiewu (prześliczne “Tied2u”); z dodatkiem pogłosu niezrozumiałe słowa brzmią jak wyjęte ze środka marzenia sennego, a wrażenie potęguje powolny beat (“About You”). Prędzej czy później enigmatyczne głosy zaczynają być bardziej rytmiczne, pojawiają się ożywcze dźwięki klawiszy i można zacząć tańczyć.

Zgodnie z popularnymi trendami w muzyce elektronicznej XXYYXX wykorzystuje wokale jako dodatkowe instrumenty, najczęściej sprawiając, że słowa stają się niezrozumiałe. W jego muzyce pojawiają się duchy przeszłości – Everett korzysta z przebojów muzyki popularnej, spośród których najbardziej rozpoznawalny jest hit lat 90., “No Scrubs” z repertuaru tria TLC. W “Alone” wykorzystał utwór “Number 1″ R. Kelly’ego, ale chyba nikt by się tego na pierwszy rzut ucha nie domyślił. Stare (przynajmniej dla Everetta) piosenki dostają od niego nowe życie, tym razem z dala od mainstreamu. Taka strategia sprawia, że jest porównywany z całym szeregiem twórców, od Buriala do Jamesa Blake’a. Na większość z nich reaguje oburzeniem, ale nie są one pozbawione słuszności; takie “DMT” jest jak żywcem wyjęte z repertuaru Clams Casino.

Najlepiej brzmią utwory, w których Everett całkowicie zniekształca wokal. Czasami producent wydaje się nadmiernie zauroczony wybranym samplem, który powtarza w nieskończoność. Nie bardzo przekonujący, zwłaszcza wśród pozostałych, dosyć delikatnych utworów, jest “Set It Off”, przeładowany irytującym wokalem o bardzo podwyższonym tonie. Dobrym kierunkiem wydają się za to kolaboracje, zwłaszcza “Overdone” z udziałem Anneki, której słodki głos idealnie dopełnia oszczędne bity i cienie wokalu wykorzystywane przez XXYYXX.

Na razie Everetta można jeszcze zgubić gdzieś wśród twórców podobnych klimatów, jest jednak na całkiem dobrej drodze do wykształcenia charakterystycznego stylu. Być może już wkrótce nie będzie musiał mierzyć się z nieustannymi porównaniami i oskarżeniami o ślepe naśladownictwo. Trzymam kciuki.

Katarzyna Borowiec


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (9 głosów, średnio: 8,44 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.