28.01.2014 13:00

Autor: Mateusz Grzeszczuk

Wywiad z Natalią Grosiak (Mikromusic)

Kategorie: Czytelnia, Wywiady

Wykonawcy: |


Wywiad z Natalią Grosiak (Mikromusic)

Porto, farelka i szpitalne Wi-Fi.

Mateusz Grzeszczuk: Przed chwilą zakończył się koncert w Lublinie, ale wcześniej mieliście pewne problemy komunikacyjne. Jak ostatecznie udało się zdobyć farelkę i dotrzeć na miejsce?

Natalia Grosiak: Przygody z busem zdarzają nam się bardzo często. Czasami psuje się w połowie drogi, a czasami wysiada akumulator. Dzisiaj akurat zima zaskoczyła nas temperaturą, w wyniku czego w Białymstoku zamarzła nam ropa. Farelkę pożyczaliśmy z salonu fryzjerskiego, a już po godzinie zdziałała swoje. Dodatkowo mili ludzie podholowali nam auto, które w końcu zapaliło i nie gasiliśmy silnika przez kolejne trzy godziny (śmiech). Do Lublina dotarliśmy szczęśliwie!

Tak sobie myślałem, że najlepiej waszych utworów słucha się w niskich temperaturach. Twój wokal, tekst, muzyka – rozgrzewa to, co popadło w zmarzlinę. Jeden z takich utworów to “Takiego chłopaka”. Natalio, wierzysz w to, że w historii istnienia zespołu ważny, charakterystyczny utwór trafia się tylko raz?

Wydaje mi się, że masz rację. Jeden utwór ciągnie, albo wydobywa zespół z otchłani nieznajomości, a ten zespół nagrał pięć płyt i dopiero teraz wyciągnął nas na powierzchnię. Akurat ta piosenka powstała tak jak każda inna i nie było to dla mnie nic szczególnego. Nigdy nie wiadomo, co ruszy serca słuchaczy, a ta piosenka rozbiła bank. Pozwoliła nam grać coraz więcej koncertów.

Akurat wtedy odetchnęliście z ulgą w związku z tym sukcesem?

Byliśmy zszokowani. Płyta miała ukazać się pod koniec lutego, ale w związku z pewnymi problemami z projektem okładki pojawiła się w połowie marca. Na początku kwietnia urodziłam dziecko i sobie tak pomyślałam: wyszła nasza kolejna płyta, nic szczególnego się nie wydarzy, tak jak zawsze.

Tymczasem jak urodziłam córkę, a było to 3 kwietnia, myślałam, że sobie trochę odpocznę, odchowam dziecko. Planowałam wrócić na scenę najwcześniej we wrześniu, październiku. Z kolei 5 kwietnia ukazał się w sieci teledysk do “Takiego chłopaka”. Dziecko sobie spało, ja dochodziłam do siebie, zaglądam na FB i nagle nie wierzę w to, co się dzieje… Totalny szok! Oglądalność klipu rosła z godziny na godzinę, tak, że aż poczułam lekką panikę. Los jest złośliwy, a sukces przychodzi zawsze wtedy, kiedy się go nie spodziewamy. Pierwszy koncert zagrałam 6 tygodni po porodzie.

I takim sposobem “urodziły się” w tym samym czasie dwie rzeczy.

Tak, tłumaczę sobie to dodatkowo, że wraz z narodzinami dziecka otworzyło się jakieś okno energetyczne i ono uwolniło tę energię. Nagle coś ”zatrybiło”, a zespół zaczął trafiać do tych, których nam brakowało wiele lat wcześniej.

A jak to jest koncertować i zostawiać męża i dziecko w domu?

To jest dwufazowe uczucie. Z jednej strony – tęsknię, z drugiej – odpoczywam (śmiech).

Czasami bywa i tak, że w późniejszych latach życia dzieci opowiadają: Mamo, mamo, tego właśnie słuchałam jak byłam u ciebie w brzuszku.

Wiesz, moje dziecko zagrało ze mną kilka koncertów będąc jeszcze w brzuszku. Jestem bardzo rozśpiewaną mamą, a moja córka jest bardzo muzykalna, wspaniale reaguje na muzykę – interesuje ją i uspokaja. Czy ona będzie mówić, że słyszała to u mnie w brzuszku? Zobaczymy.

Spotkałaś się z opiniami, że utwór “Takiego chłopaka” jest antypolski?

Jest to piosenka o stereotypach, a te są zawsze krzywdzące, chociaż mówią część prawdy. My ich akurat nie lubimy, bo w pewnym sensie nas dotyczą i są prawdziwe. Spodziewałam się, że część przedstawicieli płci męskiej będzie oburzona, ale pamiętam też, że kiedyś podczas pobytu w Portugalii, napisałam na Facebooku: ależ ci Portugalczycy są piękni, nawiązując do tego, że nasi faceci pozostają daleko w tyle. Wiesz, kto się najbardziej oburzył wtedy? Moja koleżanka, która ma męża “brzydala?”(śmiech). Więc coś w tym jest! Najbardziej oburzeni będą ci, których to bezpośrednio dotyczy. Wydaje mi się, że na tego “Polaka” najsilniej zareagowali pijacy, cwaniacy i ta grupa, która nie szanuje swoich dziewczyn.

W nawiązaniu do twoich podróży i teledysku “Zostań tak” – Porto czy Lizbona?

Lizbona. Porto jest mrocznym miastem, w dodatku nie miałam okazji go dobrze poznać, ponieważ nie miałam dobrego przewodnika. W Lizbonie mieszka moja przyjaciółka, koneser jedzenia, knajp, miejsc bardzo swojskich i to miasto zostało mi przedstawione “od kuchni”.

Nie myślałaś nad tym, aby dłużej muzycznie związać się z językiem portugalskim?

Miałam kilka epizodów, w których śpiewałam po portugalsku, kilka piosenek Fado, na naszej płycie “SOVA” jest jedna piosenka w duecie z Joao Teixeira de Sousa – moim byłym nauczycielem tego języka, który teraz zresztą też robi karierę i koncertuje po Polsce.

Fascynowałaś się kiedykolwiek jakąś obcą kulturą?

Uwielbiam podróżować, aczkolwiek preferuję Europę. Z kolei podróżując po takich krajach jak Sri Lanka, Brazylia musimy przyzwyczaić się do widoku przykrytego kartonem, śpiącego dziecka na ulicy, rozjechanych szczeniaków na ulicach, chorych psów. Dostrzegamy to całe zaniedbanie naszych mniejszych braci. Jestem bardzo wrażliwa na krzywdę zwierząt i dzieci. Stwierdziłam, że preferuję podróż po krajach, w których demokracja jest na tyle rozwinięta, że ludzie dbają o słabszych. Dlatego złożyło się tak, że wolę pozostawać w kręgach europejskich, pomimo całego piękna i egzotyki innych krajów. Chcę zostać tam, gdzie nie muszę oglądać tych strasznych rzeczy.

Niedawno rozmawiałem z Marceliną, która wspominała o tym, że pomagałaś jej na pewnym etapie drogi muzycznej. Chciałbym zapytać, jak wyglądało to z twojej perspektywy. Matkowanie, bycie mentorką?

Rzeczywiście, coś w rodzaju “matkowania”. Marcelina pisze sobie już sama teksty i radzi sobie znakomicie, ale na starcie nie wiedziała, jak się do tego zabrać. Była młoda, niedoświadczona, ale co było ważne, wiedziała o czym chce opowiadać. Wiele osób przychodzi do mnie i chce, abym napisała dla nich teksty, ale jak już dochodzi do momentu wyboru, o czym mają być te utwory, to nie mają w sobie żadnej opowieści. Wtedy następuje jedna, wielka pustka. Marcelina przyszła do mnie ze swoim bagażem doświadczeń i historiami. Miała to wszystko ułożone w głowie, ale nie wiedziała, jak do tego podejść. Spędziłyśmy ze sobą kilka dni razem, zawsze gotowałam jakiś obiad, a że Marcelina też jest smakoszem i lubi jeść, więc smakowałyśmy i dyskutowaliśmy o czym ma być ta piosenka.

Puszczała mi utwory, ja zaczynałam układać jakiś zarys. Marcelina na tyle stała się niezależna, że nie chciała później przyjmować moich propozycji. Wydaje mi się, że była to dla niej fajna nauka pisania, a później oczywiście wyfrunęła już o własnych skrzydłach.

Pytanie na koniec. Osobiście twierdzę, że masz bajkowy głos! Tutaj zastanawiałem się, czy kiedykolwiek ktoś zaproponował ci np. dubbing?

Nie, nigdy to się nie zdarzyło, ale to dla mnie ciekawostka.

Natalio, bardzo ci dziękuję za rozmowę!

Rozmawiał Mateusz Grzeszczuk




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.