15.04.2012 10:52

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Wywiad z Michałem Bielą z Kristen

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Tylko u nas, Wywiady

Wykonawcy: |


Wywiad z Michałem Bielą z Kristen

Kristen poszło za ciosem – po świetnym “Western Lands” zespół wydał minialbum “An Accident”, wydający się być jednym z najlepszych zestawów piosenek, jakie nagrali w swojej 15-letniej karierze. O tych piosenkach i wielu innych rzeczach rozmawialiśmy z wokalistą i gitarzystą Kristen, Michałem Bielą.

Uwolnij Muzykę!: Wasz poprzedni album, “Western Lands”, spięliście wspólnym motywem – tematem tytułowych Ziem Zachodnich – już po nagraniu płyty, widząc całość. Jak było w przypadku “An Accident”?

Michał Biela: To cztery utwory, które powstały po sesji nagraniowej “Western Lands”. Tym razem nie staraliśmy się szukać dla nich żadnego klucza.

Można je więc traktować jako materiał, który powstał w wyniku tego samego toku myślenia, co poprzedni album?

Nie, one powstały później. Chyba słychać na nich, że coraz lepiej się nam gra z sobą i zostało to też udokumentowane na wideo ze szczecińskiego teatru Kana. Zależało nam, aby zarejestrować to, co dzieje się na bieżąco w zespole.

Na “An Accident” zauważyłem dwie dominującego według mnie cechy, punkty odniesienia. Skomentuj je proszę i oceń, czy są one według ciebie trafne. Po pierwsze – puls, pewnego rodzaju motoryczność. Dla mnie to taki mały powrót do stylu z “Please Send Me a Card”.

Przede wszystkim Mateusz Rychlicki, nasz perkusista, kierowca i dobry duch zespołu, powtarza, że w grze na perkusji najważniejszy dla niego jest puls. Oprócz tego “An Accident”, podobnie do “Please Send Me a Card”, było nagrywane przez Macieja Cieślaka, który nagrywa perkusję w charakterystyczny sposób. Są nawet tacy, co nagrywają u niego tylko perkusję dla tego brzmienia.

Melodie na “An Accident” są bardziej zwarte i czytelne, na “Western Lands” były z kolei rozmazane i osnute mgiełką.

“Western Lands” odbiegało mocno od tego, jak brzmimy na żywo, miks sporo zmienił. Nowe kawałki są zmiksowane bardziej surowo, tak jak robiliśmy kiedyś. Ostatnio doszedłem do tego, że clue brzmienia Kristen polega na połączeniu mojej skłonności do melodii, z surowym i pulsującym brzmieniem, które wolą Łukasz i Mateusz. Zestawienie tych elementów daje często zaskakujący rezultat, chociaż nie jest to łatwe – to trochę jak łączenie ognia z wodą. Jakiś czas temu zrozumiałem i zaakceptowałem ten podział ról… i dobrze mi z tym. Do tego moje bardziej liryczne pomysły mogę teraz realizować samemu jako Michał Biela z gitarą.

Gracie już razem 15 lat. Nie kusiło was, aby radykalnie zmienić instrumenty, spróbować czegoś zupełnie innego?

Raczej nie. Mateusz eksperymentuje trochę z elektroniką, Łukasz z efektami od czasu do czasu, ale nie zaczęliśmy nagle grać na innych instrumentach. Jeśli zagrasz w mniej interesujący sposób, a jedynym plusem będzie użycie innego instrumentu, to jest to bez sensu. Nie mówię, że się nie zdarzy kiedyś utwór np. tylko na perkusję albo przy użyciu elektroniki. Ale tego typu zabiegi nie powinny być robione jako kaprys, ze względu na szacunek do słuchacza oraz muzyki w ogóle. Na przykład niektóre zespoły metalowe w taki bezsensowny sposób używały scratch’owania i mam nadzieję, że już tego nie robią!

Słuchając “An Accident” można odnieść wrażenie, że końcówki piosenek są improwizowane i dajecie się ponieść strumieniowi świadomości.

Trochę tak jest. Mamy ustalony ogólny pomysł, są konkretne części utworu, wiemy w których miejscach jakie brzmienie mamy uzyskać. Natomiast każdy jest odpowiedzialny za swój instrument i za detale. Często zmieniają się z potrzeby chwili i nie do końca wiadomo, co się wydarzy.

Wydaliście w 2010 roku “Western Lands”, w zeszłym roku “An Accident”. Czy chcecie tą passę ciągnąć, czy jednak w tym momencie wyczerpaliście pewne pomysły i znów będzie trzeba czekać dłuższy czas na nowy materiał?

Nie wiem jak to będzie. Liczę na to, że wszyscy razem w pewnym momencie przeprowadzimy się do jednego miasta i będziemy mogli grać regularnie próby, pierwszy raz od wielu lat. Od paru lat spotykamy się w Poznaniu, ale stosunkowo rzadko. Trudno o postęp na takich próbach – same koncerty stały się okazją do pewnej powolnej ewolucji. Mam nadzieję, że przyspieszymy, gdy znajdziemy się w jednym miejscu.

A co myślisz o tym, żeby zamiast raz na dłuższy czas wydawać pełnoprawną płytę, co roku wypuszczać tak mini album, jak właśnie “An Accident”?

Podoba mi się taki schemat działania, bo sam wolę takie krótsze płyty. Dzięki temu, że wydaliśmy “An Accident”, cały czas coś się dzieje wokół zespołu, mamy pretekst, aby pojechać na koncerty itd. Być może nie będziemy chcieli powtarzać takiej akcji, ale znając nasze tendencje do odsiewania materiału, myślę że to może być idealna forma. Wydaje mi się, że album powinien być takiej długości, aby można było go wysłuchać w całości za pierwszym razem, nie nudząc się.

Aby dawać słuchaczowi samą esencję?

Tak. Nie ma sensu wciskać na siłę wypełniaczy. Podejrzewam, że kiedyś tak się robiło, bo płyta winylowa miała dwie strony, więc trzeba było wykorzystać całą jej powierzchnię. Dziś straciło to chyba rację bytu. Ludzie mają coraz mniej czasu i wychodzi tak dużo muzyki, że chyba nie ma co się przejmować, że najlepsze piosenki z sesji trwają łącznie 20 minut i na siłę robić płytę która ma 30, 40 i więcej minut.

Chyba podobnie sprawa wygląda z Waszymi koncertami. Kristen zawsze gra stosunkowo krótko.

Myślę, że dopiero na najwyższym poziomie można sobie pozwolić na dłuższy koncert. Na koncercie chcę dostać konkret.

Czyli koncerty mają być krótkie i intensywne, trafiać w sam rdzeń?

Tak, zwłaszcza w przypadku takiego podstawowego składu jak dwie gitary, perkusja i głos to myślę, że trzy kwadranse to maksymalny czas, zwłaszcza jak gra się tak głośno jak my.

Przypomina mi się, jak Gosia Penkalla z Enchanted Hunters opowiadała mi, jak jej znajomy narzekał na to, że ich utwory są za krótkie i musi je w kółko puszczać od nowa. Ona mu odpowiedziała, że właśnie o to chodzi.

Zgadzam się, na dłuższą metę to chyba lepsze. Po co bez końca powtarzać te refreny? A tak w ogóle płyta Enchanted Hunters będzie świetna, słuchałem i ciary przechodziły. Podobno ma wyjść 28 maja.

Wielkie dzięki za wywiad.

To ja dziękuję.

Rozmawiał: Krzysztof Kowalczyk




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.