03.06.2014 11:15

Autor: Mateusz Grzeszczuk

Wywiad z Les ki’m

Kategorie: Czytelnia, Wywiady

Wykonawcy:


Wywiad z Les ki’m

“Każdy przepuszcza muzykę przez indywidualny filtr własnej wrażliwości”.

Mateusz Grzeszczuk: “Zaczyn” – tytuł twojej EP-ki. Dla Ciebie jako człowieka, artysty, ciężej jest decydować się na nowe wyzwania, rozpoczynać coś, czy jednak kończyć pewne inicjatywy, historie?

Les ki: W obu wcieleniach lubię wyzwania. Nie tylko nowe! Stare wymagają nawet większego wysiłku – nie towarzyszy im już taka paląca ciekawość, a jednak ich realizacja bezpośrednio wpływa na stan umysłu i na to co się dzieje tu i teraz. Dlatego początek i koniec ważą dla mnie tyle samo. Jedno bez drugiego nie istnieje. Artystycznie wolę ruch, zmiany, inicjatywy, nowe historie. Ludzko cenię sobie możliwość powrotu.

“Ludzko cenię sobie możliwość powrotu”. Wielu z nich odchodzi, by przybyć z materiałem, po latach, ponownie. Znasz jakiś “muzyczny powrót”, który zapadł Ci w pamięć?

Artur Rojek i jego solowy album “Składam się z ciągłych powtórzeń”. Dla mnie granat!

Jak trwały prace nad EP-ką? Co było dla Ciebie najbardziej istotne?

“Zaczyn” wyrastał w mojej głowie przez ostatnie dwa lata i z założenia miał być stylistyczną mieszanką. Zależało mi na połączeniu folkowych instrumentów z brzmieniem syntezatorów analogowych. Wszystko podporządkowane niezmąconym melodiom i wyraźnym tekstom. Ważna była również dla mnie sekcja, czyli bas i perkusja. Nie łatwo znaleźć ludzi, którzy podzielają takie hople! Ale udało się! Próby pokazały, że orbitujemy zbieżnie. Przygotowujemy kolejne utwory z myślą o LP! A co jest dla mnie najważniejsze? Piosenki. Aranżacja nie uratuje wyskrobka! (śmiech).

Jeden z dziennikarzy napisał, że “Zaczyn” spokojnie może być muzycznym tłem nawet bardzo ciężkiego dnia. Kiedy według Ciebie najlepiej sięgnąć po płytę, aby słuchało się jej… najmilej, najckliwiej?

Każdy przepuszcza muzykę przez indywidualny filtr własnej wrażliwości, dlatego trudno jest powiedzieć w jakich warunkach “Zaczyn” sprawdzi się najlepiej. Garden party z lemoniadą? Impreza komunijna? A może popołudnie z cydrem? Każdy ma swój wszechświat i przetwarza muzykę różnie w różnych okolicznościach.

Lubisz słuchać własnych utworów?

Trzeba lubić swoje piosenki. To jest trochę tak jak z akceptacją samego siebie. Jeśli się nie akceptujesz, inni również tego nie zrobią. Oczywiście z umiarem (śmiech).

Czego jako artysta nie akceptujesz u innych muzyków, co Ci przeszkadza na rynku muzycznym?

U innych muzyków nie akceptuję gatunkofobii. Uważam, że każda stylistyka zasługuje na refleksję. Odrzucanie czegoś a priori jest mało przekonywujące! Nie lubię też wartościowania estetyk.

A szufladkowania artystów?

Szuflady są powszechne i może nawet czasem potrzebne, żeby się jakoś odnaleźć, wyselekcjonować. Uważam jednak, że mogą zrobić wiele szkody. Osobiście staram się unikać.

Byłeś dziennikarzem, jesteś tłumaczem, skończyłeś ekonomię, pisałeś prace politologiczne. Jak to się stało, że w tym wszystkim było miejsce na muzykę?

Są rzeczy ważne i ważniejsze! Muzyka była ze mną od zawsze a każde z wymienionych wcieleń dotyczyło konkretnych etapów mojego życia. Często były to epizody. Dziś nie zajmuje się wszystkim o czym wspomniałeś choć to kim dzisiaj jestem i jak piszę jest wynikiem  kalejdoskopu doświadczeń. Warto było.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze poezja, która chyba jest nierozłącznym elementem Twojego życia.

Tak. Lubię Świetlickiego!

I co sądzisz o jego ostatnim odrzuceniu nominacji do Nike?

Lubię Świetlickiego za sposób uwalniania słów. Nie chciałbym oceniać go za decyzje poza literackie.

Powiedz mi proszę jak wygląda praca nad Twoim tekstem? Gdzie powstają najczęściej?

Teksty powstają w przeróżnych miejscach. W pociągu, w samochodzie, u fryzjera. Dopada mnie i notuję! Tutaj miejsce nie ma większego znaczenia. Lewituję w różnych kontekstach. Jeśli chodzi o sam proces powstawania?czasem spisuje myśli w 10 minut i tak zostawiam. Innym razem majstruje miesiąc.

Lewitując w różnych kontekstach znalazłeś jakiś swój prywatny kosmos?

Orbituję niezmiennie w folkowej przestrzeni choć dzisiaj wygląda ona trochę inaczej. Jest w niej miejsce na elektronikę, eksperyment, melodyjne bębny. Zawsze jednak w towarzystwie niezmarginalizowanego tekstu. Dlatego ważę słowa.

“Ważę słowa”. Przypomniała mi się płyta Editors, w której to artyści zastanawiali się, ile waży miłość.

Łatwiej chyba zważyć słowo! Czytałem wywiad z Edem Layem, perkusistą Editors, który mówił o ciemnym obliczu miłości. Takiej z powodu, której ludzie się zabijają. Dlatego czasem “Lepiej wcale” niż później! A swoją drogą im też nie udało się znaleźć odpowiedzi na zadane pytanie.

Russel z Editors powiedział mi z kolei, że miłość waży tyle samo co nasza dusza – 21 g (śmiech).

Nie wiem ile waży miłość ale nie mogę się do końca z tym zgodzić. Można przecież kochać wiele dusz jednocześnie! Oczywiście są różne miary.

Wspominałeś, że “Zaczyn” powstawał dwa lata. Miał być mieszanką muzyczną. Ale czy jesteś zwolennikiem koncepcji, że krążek ma być zawsze spójną opowieścią o czymś, o kimś?

Zaczyn wyrastał w mojej głowie dwa lata ale fizycznie powstawał znacznie krócej. Sporo czasu zajęło mi znalezienie właściwych ludzi. Chodziło nie tylko o konkretne brzmienia czy instrumenty ale również podobny sposób myślenia. Muzyka rodzi się przecież z synergii. Jeśli chodzi o kwestię spójności… Uważam, że bywa różnie. Czasem coś zachwyca jednorodnością innym razem eklektyzmem. W tego typu muzyce według mnie obie formy są dobre. Kwestia wyboru.

Media lubią Les ki’ego?

Lubią? (śmiech)

Zaczyn pojawił się w tylu miejscach, że mogę powiedzieć, że jest już mowa o zauroczeniu (śmiech).

Rozmawiał Mateusz Grzeszczuk




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.