23.05.2015 08:30

Autor: Mateusz Grzeszczuk

Wywiad z Kacprem Kaczmarkiem (Sjón)

Kategorie: Czytelnia, Wywiady

Wykonawcy: |


Wywiad z Kacprem Kaczmarkiem (Sjón)

“Porwani z motyką na słońce”.

Islandia ma swojego poetę i prozaika Sjóna (Sigurjón Birgir Sigurosson), my mamy swój zespół muzyczny “Sjón”, który powstał z inicjatywy Kacpra Kaczmarka. Pochodzą z Łodzi i mają na swoim koncie maksisingla na białym winylu, short -”Human” oraz wydany w maju tego roku “Suffer”. Doczekali się już trasy koncertowej w UK z zespołem Myslovitz, występu na Soundrive 2013 w Gdańsku i występu na Open’er Festivalu. Całkiem niedawno rozmawialiśmy z Kacprem – założycielem zespołu. Zapraszamy do lektury.

Mateusz Grzeszczuk: Ochrypnięty głos? Jakaś choroba?

Kacper Kaczmarek: Mówiąc szczerze, dopiero się obudziłem (śmiech). Trochę sobie podrzemałem, poczytałem książkę, po czym mnie “zamuliło”.

Co czytałeś?

“No Logo” – Naomi Klein, taka książka, którą czytało Radiohead przed nagrywaniem albumu “Kid A”.

Radiohead czyta przed nagrywaniem, wy słuchacie Metronomy w samochodzie. (śmiech).

Raz się tak zdarzyło i będziemy generalizować, że tak będzie zawsze (śmiech).

Mówiłeś, że zdarzyło Wam się właśnie pojechać na działkę, nagrywać u Ciebie w domku w lesie. Kiedy najbliższa sesja?

No właśnie, ciekawe kiedy? (śmiech). Nie mam pojęcia.

Wspominaliście, że Waszą pasją są podróże.  Zwiedzaliście Panamę, Tubkal, Hiszpanię. Wyjeżdżaliście na wyprawy rowerowe. Czy koncertowanie daje Wam możliwość zorganizowania wspólnego wyjazdu?

To zależy. Zawsze próbujemy ustalać tak, żeby wszyscy wyjechali w tym samym momencie, aby nie tracić czasu, który można poświęcić na koncerty. Wyprawy planujemy rok wcześniej, miesiąc luzu, a później poświęcić się dalszej pracy.

Wyobrażasz sobie, że wyjeżdżacie w jakieś miejsce, a tu macie okazję zagrać spontaniczny koncert? Pub, restauracja. Może jakaś autostopowa trasa koncertowa.

Podoba mi się pomysł, o którym wspominasz. Bardzo bym chciał coś takiego przeżyć, mam nadzieję, że coś takiego się wydarzy. Temat jest do przemyślenia, aczkolwiek jest to wyzwanie finansowe. Bardziej niż sam fakt pojechania i zorganizowania czegoś podobnego.

Początkową datę swojego grania określiliście jako występ na Open’erze. Zaciekawiło mnie zdanie, że od Open’era Wasze granie w ogóle miało jakikolwiek sens. Jak było wcześniej z motywacją?

Wcześniej nie byliśmy do końca zgrani i dumni z tego, co robimy. Na Open’erze też tak nie było do końca i tak naprawdę rok po festiwalu zaczęliśmy grać w taki sposób, jaki nas zadowala. Na wszystko jest potrzebny czas i ciężka praca, aby dojść do tego momentu, w którym robisz coś w miarę dobrze. Byliśmy bardzo krytyczni w stosunku do siebie i rzadko kiedy coś nas zadowalało. Nawet wtedy, kiedy wszyscy chwalą, że było naprawdę super, że było energicznie.  My wtedy znajdujemy dziurę w całym. Myślę, że to jest dobry sposób myślenia odnośnie koncepcji grania muzyki, bo nie pozwalasz zatrzymać siebie w rozwoju.

Zaciekawił mnie także projekt okładki Waszego short albumu “Suffer”. Za projekt graficzny odpowiada Sandra Sygur.

To bardzo zdolna artystka z Łodzi. Jedyna, której jestem w stanie zaufać pod względem graficznym. Jak widać, radzi sobie bardzo dobrze.

I ponownie mam skojarzenia z Islandią. Fismolla i Kari Amirian też o to często męczą, Wy chyba już zbywacie temat Islandii w wywiadach.

Pojawiło się “boom” na Islandię i dalej panuje. Zresztą nie dziwię się temu, bo to taki mały kraj, a ilość zajebistych zespołów na metr kwadratowy jest wręcz czymś nienormalnym. Mają bardzo charakterystyczne brzmienia, sposób budowania emocji. Sam się nie dziwię, że parę lat temu mnie to urzekło, że się tym zainspirowałem, ale od Islandii już dawno odeszliśmy.

Wydawanie short-albumów nazwałbyś stałym wzbudzaniem zainteresowania wśród publiczności?

O to właśnie chodzi. Myślę, że jesteśmy zbyt młodym i mało popularnym zespołem, aby pozwolić sobie na wydawanie długogrających płyt. Dużo łatwiej wzbudzić zainteresowanie w ciągu roku, wydając short-albumy, które i tak są długie, ponieważ mają po 15-20 minut. Myślę, że przyjdzie kiedyś na to czas, niektórzy w zespole twierdzą, że to będzie w tym roku, ale apeluję, żeby tak się nie stało. Ewentualnie myślałem nad stałym wydawaniem short albumów, a raz na jakiś czas – strzał kolekcjonerski, długogrająca płyta na winylu.

Mówiliście już kiedyś o winylach, ale określiliście, że był to strzał w kolano.

Tak, oczywiście, że tak było i nadal podtrzymuję, co powiedziałem. Tylko ten strzał wynikał z tego, że pieniądze, które mieliśmy, mogliśmy lepiej wykorzystać np. na cele promocyjne. Chociażby na takie short-albumy, niż ładować je od razu w winyle. To kolejny przykład na to, że jesteśmy zbyt mało popularni, aby je wydawać. Wytłoczyliśmy ich 500 sztuk, kiedy na Facebooku mieliśmy około tysiąca polubień. To było porwanie się z motyką na słońce.

Po czasie stwierdzam, że chyba się z tego cieszę, bo było to moim ogromnym marzeniem. Posiadanie winylu w swoim dorobku, to miłe doświadczenie dla samego muzyka. Dla nas było to jeszcze milsze, ponieważ było to nasze pierwsze wydawnictwo, duma była ogromna. Leży na półce, czasami się słucha, fajnie jest popatrzeć, że coś się takiego ma.

Dopingowaliście sportowców na Orlen Warsaw Maraton. Jakie to było doświadczenie?

Świetna energia, maksymalnie pozytywna. To była pierwsza dycha, która uczestniczyła w biegu. Wspaniali ludzie, emanowało od nich energią. Oczywiście wybaczam maratończykom, że akurat od nich tak nie “buchało”. Na ich trasie staliśmy na trzydziestym dziewiątym kilometrze. Kiedy do nas dobiegali, to byli zafiksowani tylko na temat mety. Tej elity nie można było ruszać, do nich nie dało się dotrzeć. Najfajniej zaczynało się od czasów 3:45, 4:15 czy 4:30. Czasami się zatrzymywali, żeby nas posłuchać, także ciekawie było wymienić się emocjami. Jako doświadczenie, wsparcie i dopingowanie maratończyków to super opcja.

Dziękuję serdecznie za rozmowę!

Rozmawiał Mateusz Grzeszczuk
foto: Michał Liszcz / Motion Pikczer




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.