23.01.2014 09:00

Autor: Mateusz Grzeszczuk

Wywiad z Co-Sovel (Izolda Sorenson)

Kategorie: Czytelnia, Wywiady

Wykonawcy:


Wywiad z Izoldą Sorenson (Co-Sovel)

Muzyczna podróż na Bałkany.

Mateusz Grzeszczuk: W jednym z wcześniejszych wywiadów powiedziałaś, że lubisz, żeby wszystko było zrobione od razu i najlepiej, żebyś zrobiła to sama. Rozumiem, że muzycznie, jak i w życiu prywatnym reprezentujesz indywidualizm?

Co-Sovel (Izolda Sorenson): “Od razu” wynika raczej z mojej natury. Po prostu nie lubię odkładać rzeczy na później. A z pracą w grupie zazwyczaj wiążą się różne komplikacje. Trzeba, przede wszystkim, skompletować zgrany zespół, a to nie lada wyzwanie. Poza tym, szybkie efekty pracy motywują mnie do dalszego działania. A mam w sobie dość duże zasoby energii, które lubię eksploatować.

Przyjdzie oczywiście taki okres, kiedy będzie trzeba zaangażować większą liczbę muzyków.

Ten okres tak naprawdę już nadszedł. Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć ludzi, których obdarzę zaufaniem i razem stworzymy coś “wspólnie indywidualnego”.

Odnośnie Kosovela. Co było najtrudniejsze w pojedynku z tekstem poetyckim? Interpretacja muzyczna?

Raczej interpretacja poetycka. Dlatego zdecydowałam się na zabieg drugiego stopnia, czyli pewnego rodzaju dekonstrukcję, a może rekonstrukcję w sensie uaktualnienia tekstu. Poezja Kosovela jest skrajnie upolityczniona i odnosi się do sytuacji byłej Jugosławii, zresztą sam Kosovel żył i tworzył na początku XX wieku. Bez kontekstu historycznego ciężko jest zrozumieć, co poeta miał na myśli. Chciałam, aby tekst był przystępny dla współczesnego słuchacza, a jednocześnie odwoływał się do kosovelowej emocjonalności. Także materiał wyjściowy został trochę poszatkowany, dadaistycznie zestawiony, dopasowany do muzycznej frazy.

Nie wiem czy znany jest ci festiwal kultury słoweńskiej “Złota Łódź”.

Tak, jest mi znany i nawet tam grałam! (śmiech)

Tak się właśnie zastanawiałem, bo tam odbyła się promocja jego poezji “Kalejdoskop”.  Może jednak wcześniej dotarłaś do jego twórczości innymi sposobami? Może jesteś czytelniczką?

Po raz pierwszy ze Słowenią miałam styczność kilka lat temu, kiedy postanowiłam zobaczyć fragment Bałkanów. Wtedy właśnie zakochałam się w niej na zabój. Zaczęłam uczyć się języka słoweńskiego, wyjechałam tam na rok. Tam właśnie poznałam wieszcza.

No akurat ten poeta, to taki twórca rewolucji i śmierci. Dodatkowo żył bardzo krótko, 22 lata. Ukazywał niezdrowe słoweńskie warunki kulturowe itd. Więc to na pewno było ciężką sprawą?

Problem słoweńska jest ciężką sprawą. To niezwykle wrażliwy naród z dość dynamiczną przeszłością. W rankingach samobójstw po II Wojnie Światowej Słowenia była w ścisłej czołówce.

A dadaizm Kosovela – czyli zerwanie z tradycją, swoboda twórcza, jest ci jakoś w kontekście muzyki bliski?

Wiesz, teksty Kosovela są bardzo melodyjne, mam wrażenie, że ten pokład emocji, które w sobie zawierają, jest kluczem do rozumienia dlaczego akurat on, a nie nikt inny. Na pewno uprawiany przez niego konstruktywizm ma duży wpływ na frazowanie muzyczne, na formę muzyczną, którą stworzyłam. W momencie, w którym tekst był przed muzyką, nie ma wątpliwości co do tego, że oddziaływał na zamysł utworu.

Kosovel wyprzedza swoje czasy, tworzy nowy gatunek. Może pomyślałaś, że też wpadniesz na zupełnie odmienny pomysł, aby zaprezentować się muzycznie?

Stawiam raczej na szczerość i otwartość niż na awangardę. Z pewnością jest tu pewien rodzaj eksperymentu, ale dążę do tego, aby forma nie przerosła treści. W końcu Co-Sovel to pop w czystej postaci.

Zjawisko, że muzycy podejmują się poetyckiego tekstu jest dosyć powszechne. Nie martwiłaś się, że nie zostanie to w pewien sposób “kupione”?

Tak naprawdę nadal nie wiem, czy to się przyjmie. Dzięki wykorzystaniu potencjału emocjonalnego poezji mogę stworzyć pewnego rodzaju intymną więź ze słuchaczami. I właśnie na tym mi najbardziej zależy. Nie chciałabym odśpiewywać pustych słów, które nie niosą ze sobą żadnej treści. Nie chodzi mi nawet o kwestię znaczenia tekstu, a o uczucia, które mogą wzbudzać. Nie jestem pewna, czy idę w dobrą stronę. Staram się być po prostu szczera i bezpośrednia w tym, co robię.

Może odpowiednim targetem byłoby właśnie środowisko literackie/festiwale poetyckie? Poczyniłaś coś w tym kierunku?

Na razie jestem skupiona na stworzeniu spójnego materiału, cały czas borykam się ze złączeniem moich muzycznych impresji jakąś wspólną klamrą. Myślę, że na wszystko przyjdzie czas. Z pewnością ekspresja i przekaz słowny są dla mnie konstytutywnymi elementami struktury, jaką jest piosenka. Także może w przyszłości podejmę jakieś kroki w tym kierunku. Czemu nie?

Współpracowałaś z Julią Marcell. Masz za sobą występ na Open’erze. Jak wspominasz ten czas?

Nie da się ukryć, że była to dla mnie wielka szansa. Owszem, rozwijałam się muzycznie w warunkach uniwersyteckich. Wiadomo jednak, że nic nie zastąpi spotkania ze sceną. Te bezcenne doświadczenia sprawiły, że wychodząc do ludzi nie czuję przerażenia a raczej doping, próbuję się dobrze bawić i tego też chcę dla publiczności.

Open’er? To był dla mnie tak naprawdę drugi występ z Julią (śmiech). Stanęłam tam bez żadnego doświadczenia, także paraliżująca ilość emocji nie pozwoliła czerpać z tego występu takiej radości, jakiej doświadczam teraz.

Rozmawiał: Mateusz Grzeszczuk




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.