27.10.2015 09:00

Autor: Tomasz Blaszkiewicz

Wywiad z Fismollem

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Wywiady

Wykonawcy:


Wywiad z Fismollem

“Zostawić po sobie odrobinę światła.”

“Uwielbiam Polskę i Polaków. To jest mój kraj, moje myślenie i moja wrażliwość. Ale nie da się ukryć, że mamy w sobie sporo nienawiści” – opowiada Fismoll, autor płyty “Box of Feathers”.

Tomasz Błaszkiewicz: Spotkaliśmy się w galerii handlowej, miejscu które nijak ma się do twojej muzyki. Tu ludzie biegają od sklepu do sklepu, spieszą się, robią zakupy. Konsumpcjonizm w czystej postaci. Masz jakąś alternatywę?

Fismoll: Wydaje mi się, że tak. Staram się skupić na tym, żeby znaleźć spokój, jakkolwiek jest to trudne. Czasami nawet kwadrans ciszy w ciągu dnia rozwiązuje milion spraw. Muszę ci powiedzieć, że nie lubię takich miejsc. Oczywiście czasami chodzę do galerii, ale po to, żeby załatwić konkretną sprawę. Na szczęście dzieje się tak rzadko, nie mam dużo ciuchów, chodzę w jednym przez pół roku (śmiech).

Co ci przeszkadza?

Że stało się to modne i takie fajne. Zresztą, rzeczy które moda ci narzuca jest więcej.

A ty stałeś się modny?

Wątpię, nie starałem się dążyć do tego. To jasne, że masz wizerunek, jesteś jakoś postrzegany, ale ja idę w parze z muzyką. Nigdy nie chciałbym, żeby stało się to modne, nawet jeśli oznaczałoby większe pieniądze. Nie to jest celem, chodzi tylko o czyste emocje.

A o wolność też chodzi? Pamiętam naszą rozmowę sprzed dwóch lat. Wspominałeś wówczas, jak istotna jest dla ciebie możliwość tworzenia w zgodzie z samym sobą. Dziś jesteś autorem dwóch albumów, masz za sobą duże trasy koncertowe, doświadczenie…

Wolnością w dużym stopniu jest spełnienie. Czuję się bardzo mocno zakneblowany sam w sobie, kiedy nic nie robię, leżę na łóżku i patrzę się w sufit. Myślę sobie, “przecież mógłbym wykorzystać ten czas do czego dobrego i pożytecznego”. Największą wolność czuję wtedy, gdy tworzę. A patrząc szerzej, czuję się wolny, bo mam możliwość wyboru. Sam decyduję o tym, jaki chcę być.

Zapewne zauważasz, że spora grupa twoich rówieśników buntuje się, idąc w kierunku narodowościowym albo nawet nacjonalistycznym. To też ich sposób na wolność?

Mogę o tym mówić tylko z własnego doświadczenia. Będąc młodszą osobą, miałem potrzebę zwrócenia na siebie uwagi, zaaklimatyzowania się w pewnym towarzystwie, poczucia silnej przynależności do grupy. To bardzo często wynika z samotności. Chodzi o taką małą samotność, która w życiu najbardziej przeszkadza.

Nie martwi cię coraz częstsze uderzanie w ksenofobiczne tony?

Uwielbiam Polskę i Polaków. To jest mój kraj, moje myślenie i moja wrażliwość. Ale nie da się ukryć, że mamy w sobie sporo nienawiści. To dobrze widać przy okazji tematu uchodźców. Wiele osób mówi, że przez to za chwilę będzie rozróba. Przez dwa lata życia byłem związany z dziewczyną, która nie jest z Polski. Pochodzi z kraju, który wiecznie jest obstrzeliwany, w którym sto lat temu doszło do ludobójstwa, o którym się nic nie mówiło. Ok, ktoś może powiedzieć, że akurat trafimy na tych złych.

I co wtedy?

Wierzę w Boga. Może to jest naiwne, ale ja chcę kierować się w życiu tylko miłością. Tak jest mi łatwiej, nawet jak dostanę w życiu po dupie albo usłyszę coś nieprzyjemnego. U nas mamy Kościół i ludzi, którzy powinni tę miłość w jak największym stopniu przekazywać. W końcu nauczają w oparciu o najmądrzejszą księgę świata. Ale nie przekazują tej miłości i to mnie męczy.

Czujesz się bezpieczny?

Kiedyś sobie powiedziałem, że ufam gościowi, który jest wysoko. Nieważne czy jest plamą czy dziadem z brodą. Wiesz, parę razy w życiu mocno się zadziwiłem. W tym sensie, że nie umiałem sobie pewnych spraw wytłumaczyć. To były rzeczy w stylu: “Boże jeśli jesteś, to niech spadnie gwiazda”. No i gwiazda spada. Co ma się stać w  moim życiu to się stanie, żyję w taki sposób od lat i dobrze się z tym czuję. Nie od zawsze wiara jest ze mną. Na początku była bardzo mocna, gdy chodziłem jako mały człowiek do kościoła z rodzicami. Później przestałem chodzić i tak jest do dziś. Ale religia i wiara to zupełnie odrębne rzeczy. Wiara jest czysta, nie musisz się jej uczyć.

Będąc na scenie, tworząc, masz poczucie, że to jest misja? W końcu zaszczepiasz jakiś pierwiastek siebie sporej grupie słuchaczy.

Na samym końcu wszystkich uczuć, jest taka mała emocja, którą ja zawsze uwielbiam mieć w momencie, gdy rozmawiam z ludźmi. Chodzi o bardzo dużą otwartość i czystość. Chcę zaszczepiać same dobre rzeczy. Daję ludziom swoją muzykę i mówię “to jestem ja”. Wiesz, nadal uwielbiam chodzić przez kilka godzin po mieszkaniu z gitarą, komponować. To jest zawsze przygoda, podróż. Bardzo bym nie chciał, żeby kiedyś mi to odebrano. Muzyka, to że ludzie jej słuchają, jest jak rozmowa.

Interesuje cię odbiór tej muzyki?

Tak, staram się to śledzić. Nigdy nie mówiłem na koncertach, o czym jest dana piosenka. Ostatnio zrobiłem to po raz pierwszy w Opolu. Powiedziałem, aczkolwiek teraz zastanawiam się czy nie lepiej zostawić to do interpretacji komuś innemu. Ludzie, którzy słuchają muzyki, tekstu, wyobrażają sobie pewną historię, mają swój pomysł na interpretację. Nie chciałbym tego psuć mówiąc, że tekst jest zupełnie o czymś innym. Wydaje mi się, że te piosenki są dla pewnej grupy ludzi ważne. Komponując, chciałem żeby mówiły “o czymś”.

Żyjemy w przełomowych czasach?

Urodziłem się biorąc to co jest. O historii oczywiście mogę przeczytać, ale już jej nie poczuję na własnej skórze. Boję się trochę współczesnej młodzieży, ich podejścia do życia. Miałem świetnego nauczyciela w gimnazjum. Już po ukończeniu szkoły powiedział, że byliśmy ostatnim rocznikiem, z którym można było zrobić coś artystycznego, pogadać sensownie. Teraz, gdy czytam komentarze w sieci, niekoniecznie pod swoją muzyką, jest to trochę dobijające. Mentalność tych ludzi, to jak bardzo odsuwają od siebie wrażliwość.

Zahaczamy o niestety powszechne zjawisko hejtu w Internecie. Wydaje się, że – pomijając pojedyncze przypadki – w realnym życiu nie usłyszysz takiej fali nienawiści. Mamy jeszcze barierę ochronną?

Być może, ale ja uwielbiam proste sytuacje. Jestem wdzięczny swoim przyjaciołom, że potrafią powiedzieć mi nawet cholernie ciężką rzecz w twarz. Przyjmuję to ze spokojem, bo wiem, że to jest osoba, która mnie kocha i chce dla mnie dobrze. Wiesz, bardzo nie chciałbym mieć swojego telefonu, bo zabija wiele pięknych sytuacji, które mogłyby się wydarzyć na żywo.

Jak się zatrzymujesz, zwalniasz tempo?

Mieszkam z przyjaciółmi, więc idę do kuchni i mówię “siema mordy!”. Siadamy sobie, zapalamy fajkę i rozmawiamy. Jesteśmy sentymentalnymi facetami, więc możemy rozmawiać choćby o jesieni. Najchętniej odpoczywam właśnie rozmawiając lub słuchając muzyki. A słucham czasami tych samych utworów przez pół roku. Wciąż mnie to zadziwia, wzrusza i nie chcę niczego zmieniać.

Wiem, że będzie to nietypowe pytanie do faceta, który wydał dopiero drugą płytę, ale co chciałbyś po sobie zostawić?

Chociaż odrobinę światła.

Rozmawiał: Tomasz Błaszkiewicz
Fot. Paweł Wroniak




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.