24.04.2014 18:00

Autor: Michał Konwicki

Wywiad z Danielem Spaleniakiem

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Wywiady

Wykonawcy:


Wywiad z Danielem Spaleniakiem

“Żyję w swoim małym świecie”.

Uważa się go za jedną z większych nadziei muzyki alternatywnej 2014 roku. Jego debiutancka płyta tylko potwierdza owe zapowiedzi. Będąc na niedawnym koncercie w klubie Pod Minogą udało mi się dokładnie poznać magiczny świat Daniela Spaleniaka.

Michał Konwicki: Tak na gorąco, jakie masz wrażenia po dzisiejszym koncercie?

Daniel Spaleniak: Chłopaki z zespołu chyba najbardziej szaleli właśnie dzisiaj. Co jakiś czas pytali, czy nie przesadzają z ekspresją, ale to mi się bardzo podobało. Nie bronię im niczego na scenie. Widać ich wpływ na nasze granie, piosenki są ostrzejsze i bardziej rockowo to wychodzi. Publiczność dopisała, świetnie się bawiła i też dzięki temu występ zaliczę do naprawdę bardzo udanych.

W pewnym momencie i tobie udzieliła się ta atmosfera.

Mam tak zazwyczaj przy piosence “I’m Gone”, której jeszcze na razie nigdzie nie ma, ale pojawi się na następnej płycie. Zarówno wczoraj w Warszawie, jak i dzisiaj, nie mogłem się powstrzymać, żeby trochę pokrzyczeć.

Dlaczego zdecydowałeś się na wytwórnię Antena Krzyku?

Antena Krzyku jako jedyna podjęła się wydania mojej płyty. Nie bała się podjąć takiego ryzyka. Większość wytwórni, z którymi się kontaktowałem pisała, że owszem posiadam fajny materiał, jednak ich zdaniem to się nie sprzeda i nie przyjmie się na polskim rynku. A wtedy też owe wytwórnie nie osiągnęłyby zysku. Dla Anteny Krzyku wszystkie te rzeczy były nieistotne i postanowili zainwestować we mnie, tak po prostu.

Wcześniej byłeś w Soul Asylum, nie było możliwe z nimi wydać debiutanckiego krążka?

To jest akurat kolektyw przyjaciół, którzy obecnie towarzyszą mi na scenie. Nie jest to wytwórnia, tylko swoisty netlabel internetowy, do którego wrzucaliśmy nasze nagrania. A ja musiałem jednak zrobić pewien krok naprzód, dlatego zdecydowałem się na Antenę Krzyku.

Myślisz, że będąc w swojej wytwórni, która nie jest raczej zbyt popularna, można dotrzeć do szerszej publiczności grając muzykę alternatywną?

Mam nadzieję, że tak właśnie będzie. O przyszłym sukcesie w pewnym stopniu decyduje wytwórnia. Im jest bardziej popularna, tym zapewnia danemu artyście lepszy start. Wiąże się to też ze sporym nakładem, niezłą promocją itd. Jednak ja nie mam wielkiego parcia na szkło, nie oczekuje nie wiadomo jak wielkich tłumów na koncertach. Cieszę się, że ludzie przychodzą i że coraz więcej osób słucha mojej muzyki. Machina powoli rusza.

Gościłeś ostatnio w Radiowej Trójce, czy jest to jakiś mały znak, że coś zaczyna zmieniać się na lepsze?

Na pewno, jest to kolejny szczebel w drabinie, bardzo się ucieszyłem kiedy dowiedziałem się o zaproszeniu do studia. Coś fantastycznego, że Agnieszka Szydłowska zdecydowała się na puszczanie moich kawałków w swoim programie. Była to całkiem spora nobilitacja.

Nie da się ukryć, że twórcom niemainstreamowym jest ciężko na polskim rynku muzycznym. Rzuca się wam kłody pod nogi, chodzi mi chociażby o zamknięcie radia Roxy. Myślisz, że jesteś w stanie pokonać te przeciwności?

Niestety sam nie potrafię tego zrobić. Trzeba by całkowicie zmienić ludzką mentalność. Nie orientuję się co się dzieje na mainstreamowej scenie, jestem zupełnie odcięty od tego, gdyż żyję w swoim małym świecie. Docierają do mnie jedynie informacje z innych małych światów. Wydaję mi się, że w pewnym stopniu alternatywna muzyka przenika do popkultury. Kiedyś to, co było głęboką alternatywą, teraz jest avant popem albo nawet podchodzi już pod pop. A to mnie bardzo cieszy, bowiem oznacza to, że coraz ambitniejsza muzyka trafia do szerszej publiczności.

Pewnie się zgodzisz, że młodzi, ambitni polscy muzycy są bardzo niedoceniani?

Pełna zgoda, wynika to z tego, że nikt o nich nie wspomina, a szkoda. Ludzie niestety się tym nie interesują, choć powinni. Nie jesteśmy w stanie zmienić ich mentalności.

Ciężko było stworzyć ci debiutancką płytę?

Cały proces tworzenie był dla mnie wielką przyjemnością. Nie podjąłem decyzji o nagraniu płyty pod wpływem chwili, wszystko trwało około dwóch lat. Przez ten czas powstało dużo więcej utworów niż te dwanaście, które znalazły się na “Dreamers”. Na debiutancki krążek wybrałem te najfajniejsze spośród wielu, które udało mi się stworzyć do tej pory.

Trudniejsze wydaje się jej wypromowanie.

Muszą się nią zainteresować odpowiednie osoby, aby wszystko poszło dalej. Dzięki temu będzie mogło usłyszeć ją większe grono słuchaczy. Bardzo bym chciał, żeby tak właśnie było.

Spodziewałeś się aż tak pozytywnego odbioru?

Podchodziłem do tego raczej sceptycznie. Nie nastawiałem się zanadto na sukces. Zdawałem sobie sprawę, że jakiejś grupie osób się to spodoba i że niektórzy kupią płytę. Jednak nie spodziewałem się, że ta sprzedaż będzie aż tak dobra i to mnie bardzo cieszy.

A jakie masz plany po zakończeniu obecnej trasy?

Na chwilę obecną mamy potwierdzony występ na Festiwalu Tatarak, który odbędzie się od 11 do 13 lipca w Ostrowie Wielkopolskim. O kolejnych koncertach będą informował na fanpage’u na Facebooku. Marzy mi się granie w mniejszych miastach, w których też znajdują się osoby chętne na posłuchanie na żywo tej płyty.

Na ten moment czujesz się spełniony?

Oczywiście! Cały czas coś dzieje się nowego, z czego jestem bardzo zadowolony. Nie jest wielką tajemnicą, że niedługo będę grał w radiowej Czwórce live set w programie Ministerstwo Dźwięku. Odbędzie się to sobotę 26 kwietnia o godzinie 18. Serdecznie zapraszam wszystkich do słuchania.

Rozmawiał Michał Konwicki




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.