30.07.2014 11:00

Autor: Tomasz Blaszkiewicz

Wywiad z Bartoszem Dziedzicem

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Wywiady

Wykonawcy:


Wywiad z Bartoszem Dziedzicem

“Platforma Obywatelska, kojarzona z liberalnym podejściem, to jest pop. Z  kolei Prawo i Sprawiedliwość, dość agresywne, to odpowiednik alternatywy.”

Rozmowa z Bartoszem Dziedzicem, producentem i kompozytorem, współpracującym m.in. z Arturem Rojkiem i Pustkami.

Mieliście obawy przed wydaniem albumu “Składam się z ciągłych powtórzeń”? W końcu Rojek to znaczące nazwisko na polskiej scenie.

Bartosz Dziedzic: Byliśmy przekonani, że mamy dobry album, ale to, że my tak uważamy, to jeszcze nic nie znaczy. Płyta musi się sprzedać. Mało kto o tym mówi, ale jeśli płyta w Polsce się nie sprzeda, to masz kłopoty. Dlatego dobrze jest mieć coś, co będzie z jednej strony artystycznie dobre, a z drugiej będzie się chciało tego słuchać.

Kto wyszedł z inicjatywą współpracy?

Artur.

Zadzwonił z gotowym planem na płytę?

Raczej nie. Oczywiście, były już utwory niemal gotowe, takie jak: “Kot i Pelikan” czy “Lato 76″, które trzeba było tylko odpowiednio oprawić. Pozostałe piosenki zrobiliśmy wspólnie.

Po płycie “Składam się z ciągłych powtórzeń” posypały się propozycje współpracy?

Tak, ale mam pewien algorytm, na podstawie którego decyduję się na współpracę. Inna sprawa, że w Polsce jest niewielu artystów, z którymi mogę współpracować, bo większość z nich pisze autorskie piosenki i nie potrzebuje mnie do współpracy.

Jednym z takich zespołów są Pustki, z którymi nagrałeś album “Safari”. Długo pracowaliście nad tym krążkiem?

Zespół pracował dość długo, prawie dwa lata. Dołączyłem do nich w końcowym etapie. Szukali kogoś, kto pomoże ten gotowy materiał lekko odmienić. To są moi przyjaciele, więc po prostu im pomogłem, wspólnie z Adamem Toczko i Eddiem Stevensem.

Komponowanie zostawiłeś tym razem zespołowi?

Tak, płyta “Safari” to autorskie kompozycje zespołu. Rzeczywiście, raczej staram się nie produkować czyichś  piosenek. W przypadku płyt Artura i Moniki Brodki ( “Granda” została wybrana przez ZPAV płytą 20-lecia – przyp. red.) tworzyłem z nimi duety. Siadaliśmy i na dobrą sprawę zakładaliśmy zespół.

Szukasz inspiracji w innych utworach?

Bardziej inspirują mnie nurty muzyczne niż  konkretne piosenki. Z wiekiem coraz mniej mi się podoba, jakiś jeden procent tego co słyszę lub widzę.

Co jest zatem w tym jednym procencie?

To trudne pytanie. Nie jestem muzykiem, nie napędza mnie gra na instrumencie, a raczej pewne sytuacje socjologiczno-artystyczne. Na przykład zauważyłem, że od roku wszyscy moi znajomi są smutni, każdy ma jakieś problemy w pracy albo w domu. To powoduje, że mam ochotę zrobić dla nich albo o nich płytę. Z muzycznych rzeczy, inspirują mnie raczej pewne elementy, a nie całe kompozycje, np. linia gitary albo brzmienie perkusji.

Zgadzasz się z opinią, że w Polsce zarysował się wyraźny, festiwalowy podział na pop i alternatywę? Z jednej strony mamy Święta Świni, a z drugiej festiwale: OFF czy Open’er.

Absolutnie. Jednak festiwale to już efekt finalny tego podziału. Nie możemy mieć pretensji do organizatorów festiwali. Możemy je mieć przede wszystkim do mediów, to głównie ta grupa dokonała podziału. Oczywiście nie tylko ona, bo publiczność lubi się określać muzyką lub modą, żeby przykryć swoje kompleksy lub przynależeć do jakiejś grupy, nawet religijnej.

Tobie przeszkadza ten podział?

Tak, bo mam wrażenie, że ludzie nie słuchają muzyki, a skupiają się jedynie na samej otoczce. Wystarczy porównać tę sytuację do partii politycznych, bo tam podział jest najbardziej widoczny. Platforma Obywatelska, kojarzona z liberalnym podejściem, to jest pop. Z kolei Prawo i Sprawiedliwość, dość agresywne, to odpowiednik alternatywy. Jeżeli dziewczyna ubierze się jak dresiara i pójdzie na koncert zespołu Pustki, to publiczność zareaguje na nią dość agresywnie. Natomiast jeśli ubierze się hipstersko i pójdzie na koncert Dody, gdzie wszystko jest różowe, to ta publiczność przyjmie ją przyjaźniej. To takie moje spostrzeżenia, nie podoba mi się ten sztuczny podział. Czasami muzyka jest dziełem sztuki, jak obraz albo rzeźba, a czasami tylko dodatkiem do zabawy, trzeba to rozróżniać zanim kogoś obrazisz.

Alternatywa broni się w ten sposób przed mainstreamem?

Nawet nie wiem, czy jest to obrona. Raczej założenie, że trzeba z kimś walczyć.

Komponując chcesz łączyć ludzi?

Taka jest idea mojej pracy. Kiedy nagrałem płytę z Moniką byłem naprawdę usatysfakcjonowany. Pamiętam sytuację, kiedy mój brat szedł rano do kiosku i widział  przejeżdżający samochód typu Golf III po tuningu, z głośno odkręconą “Grandą” w głośnikach. Wtedy pomyślałem, że to się udało.

Współpracujesz jeszcze z Brodką?

Nie, ale być może kiedyś coś jeszcze zrobimy.

Nie przeraża cię renesans muzyki disco polo?

To chwilowa moda. Ale nie przeraża mnie to. Funkcjonuję gdzie indziej, bywam w innych miejscach.

Niedawno jedna z popularnych telewizji transmitowała na żywo festiwal muzyki disco polo. Może to mass media marnują szansę na przekazanie społeczeństwu czegoś wartościowego?

Tak mi się wydaje. Zapewniam cię, że gdybyś zrobił Sylwestra np. we Wrocławiu i zaprosił Sigur Rós jako jedyną gwiazdę, znakomicie nagłośnioną, to nawet publiczność bawiąca się na co dzień przy disco polo byłaby pod wrażeniem. Tylko, że nikt nie zaryzykuje. Ludzie mediów już dawno uznali, że tak zwana ambitna sztuka nie przyciąga widza, a ja się pytam, kiedy oni to sprawdzili? Bo ja nie widzę za dużo ambitnej sztuki w mediach. Żeby zrobić coś na poziomie, musisz zaangażować dużo więcej środków.

Kto kreuje kulturę: media czy społeczeństwo?

Z całą pewnością media, agencje reklamowe, wytwórnie, film.

Nie wydaje ci się, że główny nurt powoli pochłania muzykę alternatywną? Mam na myśli choćby twórczość zespołu Coldplay z ostatnich lat.

Alternatywa przechodzi do mainstreamu w momencie, gdy mainstream ma na to ochotę. Wtedy dzbanek z alternatywą ponownie zapełnia się czymś nowym. Kiedy znowu się zapełni, mainstream to wykorzystuje i proces zaczyna się od nowa. Dobrze, że tak jest, bo dzięki temu jest ruch.

Oglądasz programy talent show?

Czasami. I tylko się martwię, kto im te płyty zrobi? Jest ich już więcej niż muzyków.

Jeśli część odrzuconych przez wytwórnie zespołów zdecyduje się na talent show, to będzie dobra droga?

Dobra droga do czego? Żeby być sławnym i bogatym, czy dobrze się czuć?

Pewnie to drugie.

To wiadomo, że nie. Ale jeśli ktoś jest przebojowy i chce szybko stać się sławnym, na dwa latka, to niech się pcha. Mimo wszystko wolę, żeby publiczność przed telewizorem decydowała, co im się podoba, a nie wytwórnia.

Na pewno słyszałeś wielokrotnie twierdzenie niezależnych artystów, którzy mówią: “Idziemy się tylko pokazać.”

Nie wierzę, jeśli ktoś tak mówi. Jacy niezależni artyści? Cały nasz biznes jest niezależny na tle światowego. Co z tego, że ci ludzie zaśpiewają jeden przebój? Musisz umieć utrzymać wysoki poziom przez długi czas, a nie raz trafić. Jeśli będziesz ciężko pracować przez lata, osiągniesz to bez tych programów. Wszystko im się raczej wydaje, nie ma tam mowy o pracy, tylko o lajkach na Facebooku. Uważam, że sytuacja, która jest wytworzona wokół młodych ludzi z talent show, powinna być w podobny sposób wytworzona wokół młodych piłkarzy. Żeby zachęcić ludzi do trenowania. Może w końcu zaczęlibyśmy odnosić sukcesy w piłce? Piłkarze muszą trenować i nikt tego nie podważa, za to o muzykach mówi się, że ktoś ma talent albo nie. Wokaliści i muzycy też muszą trenować, a nie subskrybować, udostępniać, lajkować, esemesować, mailować itd.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Tomasz Błaszkiewicz
fot. nadesłane oraz www.facebook.com/pustki




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.