08.09.2016 08:55

Autor: Michał Wieczorek

Czegoś zabrakło

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: |


Relacja z koncertu Wolf Alice
7.09.2016/Warszawa

Czegoś zabrakło.

Wolf Alice widziałem już raz w tym roku. Grali dla sześćdziesięciu tysięcy ludzi na British Summer Time w swoim rodzinnym Londynie. Nie zachwycili, ale zrzuciłem to na karb tremy wielkiej sceny, w końcu mają na koncie tylko jeden album (choć w mediach jest o nich głośno od trzech lat). Tym bardziej czekałem na ich koncert w kameralnym warszawskim klubie Hybrydy. Myślałem, ze w tej intymnej przestrzeni pokażą swoje prawdziwe oblicze.

Jeśli pokazali, to nie różni się ono od tego, co zaprezentowali w Londynie. Dawno nie widziałem tak wyprutego z emocji występu. Z każdego ruchu i każdego dźwięku ziała emocjonalna pustka i wyrachowanie. Ellie Rowsell była przeraźliwie wycofana i nieobecna, jedynie między piosenkami nie sprawiała wrażenia, że jest na scenie za karę. To chyba też pierwszy przypadek, którego byłem świadkiem, że muzyk czuje się swobodniej bez instrumentu niż z nim. Sytuację próbowali ratować gitarzysta i basista, ale ich próby zagadania do publiczności i “rockowe” zachowania wydawały się do bólu wystudiowane. Jakby mieli suflera, który podpowiada im idealny moment na zarzucenie gitarą, czy podbiegnięcie w stronę publiczności.

Naprawdę, liczyłem na bardzo dobry koncert. Nawet kiedy zaczęli, łudziłem się, że może się rozkręcą, że z biegiem czasu wykrzeszą z siebie choć trochę emocji. Nic z tego, przez większość koncertu miałem wrażenie, że oglądam odgrywających role aktorów, a nie grających z pasją muzyków. Jedynie na sam koniec, w zagranym na ostatni bis “Giant Peach” coś drgnęło, jednak było za późno na zmianę wrażenia.

Tak straszliwie narzekam, a jednak to był dobrze zagrany koncert. Mógł się podobać, ba, mnie też zdarzyło się pokiwać głową czy potupać nóżką, bo przecież na “My Love Is Cool” są bardzo dobre piosenki. Tylko że zaraz odbijałem się od ściany, za którą schował się zespół. Jakby się czegoś bali. Tylko czego? Mieli przed sobą salę pełną fanów.

Zupełnie inne wrażenie zostawili po sobie supportujący Wolf Alice Gengahr, których krótki występ był pełen luzu, radości z grania i nienachalnych, indie popowych przebojów.

Michał Wieczorek




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.