05.10.2014 19:22

Autor: Joanna

“Who’s the bad guy now?” – relacja z koncertu Erlenda Oye

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: |


“Who’s the bad guy now?” – relacja z koncertu Erlenda Oye
Warszawa/04.10.2014

This time – nobody.

Niektórzy z Was pewnie zastanawiali się jakiś czas temu, co wybrać na pierwszą sobotę października w Warszawie – elektroniczne beaty w Soho Factory czy może folkowe, klimatyczne dźwięki z domieszką reggae w Basenie. Ci, którzy wybrali drugą opcję, z pewnością nie żałowali swojej decyzji. Erlend Oye z zespołem świetnie rozgrzali zgromadzoną w klubie publiczność. Na plus zasługuje również organizacja – oba koncerty (zarówno supportu, jak i gwiazdy wieczoru) rozpoczęły się właściwie punktualnie.

Wieczór w Basenie rozpoczął Janek Samołyk, który poprzedzał polskie koncerty Norwega. Podczas półgodzinnego występu wrocławski wokalista wraz z zespołem zaprezentowali przekrojowy materiał swojej twórczości. Zabrzmiały utwory z każdego z trzech albumów: “Wrocław“, “Problem z wiernością” oraz najnowszego – “Na prezent”. Muzyka, jaką prezentuje Janek, to proste piosenki radiowe – mnie nie urzekają, ale też nie odrzucają.

Czterdzieści minut później na scenie pojawił się Erlend Oye. Norwegowi towarzyszył sześcioosobowy zespół: basista oraz perkusista z Włoch, a także gitarzysta, bębniarz/puzonista, saksofonista/flecista i gitarzysta/klawiszowiec, wszyscy z Islandii. Usłyszeliśmy cały materiał z drugiej solowej płyty “Legao”, wydanej kilka dni temu. Setlistę rozpoczynały “Fence Me In”, ”Garota” i “Peng Pong”, wprowadzając słuchaczy w stan przyjemnego bujania. Nie zabrakło oczywiście takich kawałków jak “Rainman” z wyśpiewanym przez zgromadzony tłum refrenem Loving you is like waiting for the rain to come czy “Bad Guy Now”. Erlend zaprezentował się nie tylko jako świetny muzyk, ale także jako dobry konferansjer, zagadując przed każdą piosenką i poliglota, śpiewając kilka utworów po włosku (dwa lata temu muzyk przeprowadził się na Sycylię), m.in. “La prima estate”, który wywołał u publiczności wielki entuzjazm.

Swój nieprzeciętny talent zaprezentował również klawiszowiec/gitarzysta, który za namową Erlenda zagrał jedną piosenkę w języku islandzkim, akompaniując sobie na gitarze. Po ponad godzinnym występie zespół opuścił scenę. Publiczność domagała się jednak więcej i po chwili muzycy wrócili, by na koniec uraczyć wszystkich utworem “Upside Down”.

Cały koncert przepełniony był pozytywnymi wibracjami (nie tylko tymi dźwiękowymi) – fantastycznie oglądało się artystów, którzy potrafili rozruszać nie tylko publiczność, ale również samych siebie. Do tego świetny kontakt Erlenda z publicznością – i mamy jak dotąd najlepszy koncert tej jesieni.

Joanna Kotala




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.